Krajowa konsultant ds. epidemiologii: Nie konsultowano ze mną limitu gości na weselu

Krajowa konsultant w dziedzinie epidemiologii dr hab. Iwona Paradowska-Stankiewicz przyznała w rozmowie w RMF FM, że rząd nie konsultował z nią limitu osób, które będą mogły uczestniczyć w weselach. Od 6 czerwca limit ten wynosić będzie 150 osób, a weselnicy mają być zwolnieni z obowiązku noszenia maseczek.

- Jesteśmy w tym momencie, kiedy jest obserwowana tendencja spadkowa. Czy ona się utrzyma? Pokażą to najbliższe tygodnie - mówiła o epidemii koronawirusa w czwartek po południu w RMF FM krajowa konsultant w dziedzinie epidemiologii dr hab. Iwona Paradowska-Stankiewicz.

Iwona Paradowska-Stankiewicz nie wykluczyła, że w przypadku pogorszenia sytuacji "trzeba będzie pewne zalecenia przywrócić".

Od 30 maja nie trzeba będzie zasłaniać ust i nosa w przestrzeni otwartej, pod warunkiem, że będzie istniała możliwość zachowania dwumetrowego dystansu od innych. Maseczki będą obowiązywać nadal m.in. w komunikacji miejskiej, sklepach, teatrach, kinach czy kościołach.

- Jestem zwolenniczką tego, by maseczki nosić i korzystać z nich na pewno tam, gdzie gromadzimy się w większej grupie osób - mówiła krajowa konsultant w dziedzinie epidemiologii.

Zobacz wideo Kto powinien zapłacić za przygotowania do wyborów korespondencyjnych?

Do 150 osób na weselu

Od 6 czerwca w weselach i uroczystościach rodzinnych będzie mogło uczestniczyć do 150 osób. Dr hab. Paradowska-Stankiewicz przyznała, że tej liczby rząd z nią nie konsultował.

- Żeby pomieściło się 150 osób, musi być odpowiednia sala. Łatwiej jest tych gości posadzić, zwłaszcza osoby starsze, babcie, dziadków, krewnych, którzy mogą siedzieć w dystansie 2-metrowym. Jeśli nie mogą siedzieć w tym dystansie, to nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy mieli na uwadze te starsze osoby i żeby te osoby miały maseczki - mówiła.

Krajowa konsultant przyznała również, że "krzyczy do telewizora", gdy widzi polityków niestosujących się do obowiązujących ograniczeń.

- Nie zgadzam się z tym, i buntuję się przeciw temu. I, po prostu, nie podoba mi się, że jest oficjalny przekaz do wszystkich nas, do wszystkich obywateli, natomiast w miejscach, skąd ten przekaz wychodzi, zdarza się i to niestety nierzadko to tak nie wygląda - skomentowała.

Więcej o: