Czy krzywa zachorowań wzrasta szybciej? Czy będą konieczne lokalne "lockdowny"? Odpowiada ekspert

- Być może będą konieczne lokalne "lockdowny". W tej chwili na Śląsku, jeśli dowiemy się jakie jest źródło tej epidemii, jakiś ograniczony lockdown mógłby być zaproponowany - mówi dr Paweł Grzesiowski w rozmowie z Gazeta.pl i podkreśla, że jeżeli "okaże się, że chorują ludzie spoza górnictwa, to nie ma innej możliwości powstrzymania szerzenia się epidemii". Specjalista tłumaczy również cykl pojawiania się większej liczby zachorować na COVID-19.

W środę Ministerstwo Zdrowia poinformowało łącznie o 471 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem. To najwyższa liczba od ponad tygodnia i jeden z najgorszych dni od początku epidemii w Polsce. Zapytaliśmy dr. Pawła Grzesiowskiego, eksperta w dziedzinie immunologii i terapii zakażeń, czy uważa, że to jednorazowy skok i tendencja jest raczej spadkowa, czy dane podawane przez resort powinny nas martwić.

Jak się spojrzy na statystyki od początku epidemii, to od 6 tygodni mamy cały czas taką samą sytuację. Mniej więcej w cyklu pięcio-siedmiodniowym pojawia się pik zachorowań. Te 471 przypadków to wcale nie tak dużo, były już dni z liczbą zachorowań powyżej 500. To jest dziwny przebieg krzywej, jak "zęby piły". To się układa tak, że w weekend i w poniedziałek przypadków jest mniej, a od wtorku do piątku więcej. To kwestia rytmu testowania

- mówi w rozmowie z Gazeta.pl dr Paweł Grzesiowski. Dodaje, że "te dane pojawiają się cyklicznie i nie odzwierciedlają rzeczywistego ryzyka pojawienia się nagłego piku, który miałby zapowiedzieć nową falę epidemii".

Za każdym razem w weekend mamy mniej testów, bo niektóre laboratoria mają przerwy techniczne, a to powoduje, że w niedzielę i poniedziałek jest mniej wyników dodatnich. Przecież dzień wykonanego testu to nie jest dzień zaraportowanego wyniku. To są często dobowe opóźnienia. Moim zdaniem nie ma na razie symptomów, że krzywa zachorowań narasta szybciej niż w poprzednich tygodniach

- zaznacza specjalista. Dr Grzesiowski podkreśla, że należy przyglądać się pochodzeniu nowych przypadków zakażeń. - Jeżeli te ze Śląska są dominujące w ostatnich dniach, to niczego nie mówią o całym kraju - dodaje.

Czytaj także: Będzie dochodzenie ws. zarządzania pandemią koronawirusa. Decyzję podjęły kraje należące do WHO

Ekspert: Być może będą konieczne lokalne "lockdowny"

Dr. Pawła Grzesiowskiego zapytaliśmy również o to, czy jego zdaniem rząd nie za szybko rozpoczął znoszenie obostrzeń wprowadzonych w kraju w związku z epidemią.

Pytanie o to, czy rząd ma jakąś strategię, czy to jest trochę taka zabawa w chowanego, czyli tu odblokujemy i zobaczymy, co się stanie, za chwilę odblokujemy kolejną dziedzinę i zobaczymy, co wtedy się stanie. Te przerwy między etapami odblokowania są dosyć krótkie. Między jednym a drugim mija zwykle około dwóch tygodni. Wiemy, że wirus u nas nie jest rozprzestrzeniony na dużą skalę, w związku z tym, żeby zobaczyć rzeczywisty skutek jakiegoś odblokowania to musimy czekać co najmniej trzy a nawet cztery tygodnie, a nie dwa

- stwierdza ekspert w dziedzinie immunologii. Zaznacza, że istnieje podejrzenie, że liczba zachorowań może rosnąć, ponieważ "wychodząc z domu i gromadząc się w galeriach, zakładach pracy czy kościołach, dajemy wirusowi szansę, żeby nas zaraził". 

I tego wzrostu się spodziewam, tylko nie wiem jaki będzie jego wymiar, czy to będzie dwukrotny, trzykrotny wzrost - konkretnie czy to będzie tysiąc zachorowań dziennie czy pięćset. Dopóki jest to 500 nowych przypadków dziennie jesteśmy w stanie poradzić sobie w ochronie zdrowia, bo wolnych miejsc w szpitalach zakaźnych jest bardzo dużo w tej chwili i dzięki tej pierwszej złagodzonej fali uderzenia w marcu, wciąż mamy dobrą sytuację

- mówi dr Grzesiowski i podkreśla, że w Polsce nie ma problemów z respiratorami i ciężkimi przypadkami. Według ostatnich danych w kraju jest w około 150 pacjentów, którzy wymagają intensywnej terapii. Jak twierdzi, można powiedzieć, że to bardzo mała liczba, która nie zagraża zablokowaniem systemu.

Inna sprawa, że ten wzrost może być czasami bardzo szybki. Jak sobie przypomnimy scenariusz włoski czy hiszpański, to w ciągu jednego czy dwóch tygodni może dojść do nagłej zmiany sytuacji, więc trzeba być bardzo czujnym, obserwować te wskaźniki. Myślę, że w tej chwili wirus funkcjonować będzie endemicznie, co oznacza, że będzie "pełzająco" przybywać po kilkaset zachorowań dziennie, a oprócz tego, od czasu do czasu, będą nagłe epidemiczne ogniska z dużą liczbą zakażonych, takie jak teraz na Śląsku

- wyjaśnia specjalista. Dodaje, że za chwilę takim ogniskiem może stać się inne województwo, gdzie zacznie dochodzić do większej liczby zakażeń, ponieważ "wirus zaatakuje w jakimś zamkniętym środowisku".

Musimy być przygotowani na to, że do takiej sytuacji może dojść i być może będą konieczne lokalne "lockdowny". W tej chwili na Śląsku, jeśli dowiemy się jakie jest źródło tej epidemii, jakiś ograniczony lockdown mógłby być zaproponowany, bo jeśli się okaże, że chorują ludzie spoza górnictwa, to nie ma innej możliwości powstrzymania szerzenia się epidemii

- podkreśla dr Paweł Grzesiowski.

Czytaj także: Łukasz Szumowski o ogniskach koronawirusa: Będą wybuchały w najbliższych miesiącach

Przypomnijmy, że, według danych Ministerstwa Zdrowia z 20.05, od początku epidemii testy laboratoryjne potwierdziły w Polsce 19 739 zakażeń koronawirusem. Do tej pory zmarły 962 osoby, a 8183 wyzdrowiały. Najwięcej chorych mieszka na Śląsku (6082).

Zobacz wideo Doktor Paweł Grzesiowski odpowiada na pytania widzów
Więcej o:
Komentarze (182)
Czy krzywa zachorowań wzrasta szybciej? Czy będą konieczne lokalne "lockdowny"? Odpowiada ekspert
Zaloguj się
  • munaciello

    Oceniono 51 razy 47

    Strategia antyepidemiczna rządu jest bardzo prosta: za wszelką cenę Dupę trzeba znowu umieścić na stolcu.

  • jael53

    Oceniono 45 razy 43

    Możliwe, że już do całkiem licznego grona dociera to, o czym piszę od końca marca - nie mamy żadnego "zarządzania kryzysem". Mamy politykę, robioną na strachu.

  • el.pistolero

    Oceniono 37 razy 35

    Tak to jest jak krajem rządzą "Dyzmy" o zapędach reżimowych. Zawłaszczanie państwa, kolesiostwo i przekręty.

  • move_like_jagr

    Oceniono 31 razy 29

    Wszelkie ruchy wykonywane przez ten rząd są oparte na danych i modelach opracowanych przez inne kraje. Od tych krajów różnimy się jednak mała liczba testów i ogólnym stanem zapaści w służbie zdrowia. Jakoś to będzie. Polak potrafi.

  • hiperon59b

    Oceniono 22 razy 20

    Minister Szumowski tak wypłaszczył wirusa, że ten postanowił się odgryźć. Ale prawda wynika ze statystyki czyli im więcej testów tym więcej zdiagnozowanych zakażonych osób. Manipulacja rządu pisiej zgrai polega na tym, że w zależności od potrzeb propagandy robi tyle testów ile chce a nie tyle ile trzeba. Dopiero jak pojawia się regionalne ognisko (duży zakład pracy czy kopalnia) koronawirusa i zaczyna się rozprzestrzeniać to dopiero wtedy zwiększa się liczbę testów. W tej sytuacji Polacy ciągle nie wiedzą jaka jest sytuacja bo minister Szumowski mówi że sytuacja jest opanowana a maseczki i rękawiczki ciągle są obowiązkowe. Może to wynika z tego że stały się (te maseczki) modne.

  • silthor

    Oceniono 21 razy 19

    W zasadzie wszystkie kraje w Europie poza Szwecją mają już wielokrotnie mniej przypadków niż 1-2 miesiące temu. Polska wciąż ma ciągnący się już blisko 2 miesiące szczyt. Szwecja tak samo, ale oni nie wprowadzali żadnych specjalnych ograniczeń. U nas nie można było chodzić do lasu, na plaże, karali jeżdżących na rowerach i łowiących ryby, ale za to ludzie zarażali się tłumnie w DPS-ach, szpitalach na kopalniach i pewno jeszcze w paru miejscach, o których nie wiemy.

    Brawo PiS, najbardziej niekompetentny rząd w Europie jeśli chodzi o walkę z epidemią. Wykresy nie kłamią.

  • lignan

    Oceniono 29 razy 17

    Skoro na Gónym Śląsku 98% nie ma objawów, to te wyniki sa jedynie kwestią testów. Nie byliby testowani, nie byłoby wyników dodatnich. Nikt by nie wiedział, że porzeszedł zakażenie. Tak jest w całej Polsce.
    Tymczasem mamy nie kończący się lockdown. Cała budżetówka zadowolona, siedzi sobie w domach, bierze pensje i chce lockdownu do końca roku. A gospodarka zarżnięta, ledwo zipie a tymczasem zaczęło się wyborcze rozdawnictwo...

  • pogotowie_ortograficzne

    Oceniono 20 razy 16

    Te dane są niestety bardzo mocno zaniżane, a skala tych manipulacji wręcz przeraża.
    Przykład; niedawno w województwie kujawsko-pomorskim z powodu zakażenia koronawirusem zmarło 5 zakonnic z zakonu w Chełmnie. Lokalna prasa o tym informowała, a wzmianki o tych ofiarach były nawet w gazetach ogólnopolskich. Ale niestety ANI JEDNA z tych śmierci nie była W OGÓLE podana w statystykach ministerstwa Zdrowia.
    Podobnie jest z bieżącymi zakażeniami. Lokalna prasa podaje informacje o kolejnych przypadkach w szpitalach, natomiast w oficjalnych danych z Ministerstwa też nie ma o nich ANI JEDNEJ wzmianki!!!
    Dlaczego żaden dziennikarz się tym nie zajmie?

  • morswin1975

    Oceniono 16 razy 16

    No ale jak to ??????W telewizorze mówili że zwyciężamy ? Znowu wina Tuska, Budki i Schetyny i Trzaskowskiego ???

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX