Korea Południowa: zakażony mężczyzna odwiedzał kluby nocne. Miał zarazić ponad 100 osób

Już piąty dzień z rzędu w Korei Południowej liczba nowych zakażeń jest wyższa niż 10. Ostatniej doby stwierdzono 35 nowych przypadków infekcji. Ogniskiem koronawirusa w tym kraju mają być kluby nocne, które w ostatni weekend odwiedził zakażony mężczyzna, który miał zarazić już 101 osób.
Zobacz wideo Tajemnicze „zniknięcie” Kim Dzong Una budzi wiele pytań. Gdzie był dyktator Korei Północnej i czego jeszcze nie wiemy?

29-latek w piątek wieczorem miał odwiedzić trzy kluby nocne w stolicy Korei Południowej, Seulu. Mężczyzna w ten sposób zakaził już około setki osób. Jak podaje "South China Morning Post" zakażony nie nosił maski, kiedy przebywał w klubie. Objawy zakażenia zaczął wykazywać dopiero w sobotę.

Korea Południowa: 101 zakażeń powiązanych z ogniskiem koronawirusa w klubach nocnych

Władze obecnie namierzają osoby, które w tym czasie odwiedziły te same miejsca, co zakażony mężczyzna. Pomóc w tym mają dane z telefonów komórkowych oraz kart kredytowych, a także nagrania z kamer monitoringu miejskiego. W ten sposób zabezpieczono dane ponad niemal 11 tysięcy osób, które miały odwiedzić dzielnicę Itaewon. Burmistrz Seulu powiedział, że pracownicy służby zdrowia, którzy otrzymali dane kontaktowe potencjalnych zakażonych, próbują skontaktować się z jeszcze 2300 osobami. Jak podaje "The Guardian" wyśledzeniem tych osób ma się zająć policja.

We wtorek rano burmistrz Seulu Park Won potwierdził, że z nowym ogniskiem powiązanych może być nawet 101 zakażeń. Zakażony mężczyzna przebywał w klubach nocnych w dzielnicy Itaewon, która znana jest z klubów skierowanych dla osób LGBT. Z tego powodu w południowokoreańskich mediach zaczęła pojawiać się krytyka osób homoseksualnych. To też przyczynia się do tego, że osoby, które były w tym czasie w dzielnicy, nie chcą się same zgłosić na badania.

- Przyznaję, że wizyta w tej dzielnicy była ogromnym błędem, w momencie kiedy epidemia nie jest w pełni zakończona. Odwiedzenie tej okolicy to jedyny czas, kiedy mogę być sobą i spędzać czas z osobami podobnymi do mnie - powiedział w rozmowie z "The Guardian" jeden z mężczyzn, który został wyśledzony przez władze. Informacje o jego pobycie w dzielnicy potwierdzono na podstawie aktywności karty kredytowej. - Jeśli zostanę teraz przebadany, moja firma dowie się, że jestem homoseksualistą. Wtedy stracę pracę i spotka mnie publiczne upokorzenie. Mam wrażenie, jakby całe moje życie miało się zapaść - mówi mężczyzna.

W sobotę premier Chung Sye-kyun zaapelował nawet o powstrzymywanie się od komentowania społeczności LGBT, ponieważ nie pomoże to w powstrzymaniu rozprzestrzeniania się koronawirusa. Osoby, które poddadzą się testom mają zagwarantowaną anonimowość. Jednak ci, którzy będą unikali badań, muszą liczyć się z grzywną w wysokości 2 mln wonów (prawie 7 tysięcy złotych). W związku z nowym ogniskiem Seul, a także okoliczne miasta Gyeonggi, Incheon i Daegu nakazały zamknięcie wszystkich klubów i barów na kolejny miesiąc. Władze też chcą opóźnić otwarcie szkół.