PiS w dyskusjach o wyborach kopertowych przywołuje Bawarię. Eksperci: Różnice są istotne, zupełnie inna skala

Lokalne wybory korespondencyjne w niemieckiej Bawarii są dla polityków obozu Zjednoczonej Prawicy jednym z głównych argumentów mających przemawiać za organizacją w tej formie majowych wyborów prezydenckich. - Powoływanie się na bawarskie doświadczenia niesie ryzyko nadużyć i wyciągania nieuprawnionych wniosków - komentują eksperci Fundacji im. Stefana Batorego. Jak zatem wyglądały niemieckie wybory?

W środę 6 maja posłowie mają podjąć ostateczną decyzję w sprawie ewentualnego przeprowadzenia majowych wyborów prezydenckich wyłącznie w formie korespondencyjnej. Ustawa w tej sprawie ma w tym tygodniu wrócić z Senatu.

Przeprowadzenie wyborów korespondencyjnych w maju budzi krytyczne głosy nie tylko wśród polityków opozycji, lecz także wśród środowisk prawniczych, epidemiologów, samorządowców.

Przeciwnicy tego rozwiązania zwracają uwagę, że czasu na przygotowanie wyborów jest zbyt mało (zgodnie z konstytucją musiałyby się odbyć najpóźniej 23 maja), co więcej, niosłoby ze sobą ryzyko fałszerstw. Wątpliwości wzbudza też fakt, że pakiety wyborcze miałyby być dostarczane do skrzynek bez potwierdzenia odbioru.

Politycy obozu Zjednoczonej Prawicy jako główny argument przywołują przykład bawarski. To właśnie w tym niemieckim landzie przeprowadzono 29 marca w formie korespondencyjnej drugą turę wyborów lokalnych.

- Pomysł głosowania korespondencyjnego, na wzór takiego głosowania, jakie było w Bawarii, jest jakimś rozwiązaniem. Wybory w Bawarii, przeprowadzone całkiem niedawno, także właśnie w bardzo poważnej sytuacji epidemicznej, udały się - przekonywał przed kilkoma tygodniami w radiowej Jedynce prezydent Andrzej Duda. Na Bawarię powoływał się także premier Mateusz Morawiecki.

Zobacz wideo Dlaczego PiS dąży do wyborów w maju?

Wybory lokalne w Bawarii. "Procedura była praktykowana"

Eksperci wskazują, że trudno jest powoływać się w Polsce na bawarski przykład, bo Niemcy kwestię przeprowadzania wyborów korespondencyjnych na dużą skalę mają przećwiczoną od kilkudziesięciu lat.

Tamtejsi obywatele chętnie korzystają z tego rozwiązania, choć dotychczas takie głosowanie było możliwe jedynie na wyraźny wniosek wyborcy. W I turze wyborów lokalnych w niektórych gminach w Bawarii formę korespondencyjną wybrało siedem na dziesięć osób.

Dla porównania - w całej Polsce na oddanie głosu w formie korespondencyjnej w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych zdecydowało się półtora tys. osób (mogły się na to zdecydować tylko osoby niepełnosprawne). Do głosowania jest uprawnionych łącznie ok. 30 mln polskich obywateli.

- W Niemczech możliwość wyboru korespondencyjnego istnieje od 1957 roku. Niemcy doskonale znają ten system: jako wyborcy i jako państwo, jako samorząd. To nie jest nic nowego. Tam nikt nikomu nie musiał tłumaczyć, jak to przebiega, poza tym, co zwykle jest tłumaczone, bo Niemcy to znają. Były opóźnienia, były problemy, to nie jest tak, że wszystko poszło bez szwanku

- komentowała w TVN24 dyrektorka Programu Europejskiego w Instytucie Spraw Publicznych, dr Agnieszka Łada.

Po przeprowadzeniu w połowie marca pierwszej tury wyborów lokalnych w Bawarii władze zdecydowały, że druga tura - zaplanowana na niedzielę 29 marca - odbędzie już w formie korespondencyjnej.  Miało to związek z rosnącą liczbą przypadków zakażeń koronawirusem.

Na początku miesiąca w samej Bawarii tych przypadków było ok. 20, w całych Niemczech - ponad 100. W dniu, w którym przeprowadzono pierwszą turę, w landzie było już niemal 900 zakażonych, a w skali kraju niecałe pięć tys. Po kilku tygodniach od wyborów w Bawarii liczba zakażeń przekroczyła 40 tys. (najwięcej spośród wszystkich landów), łącznie we wszystkich landach - ok. 160 tys.

- Ustawa, na podstawie której przeprowadzono drugą turę bawarskich wyborów komunalnych, uchwalona została w atmosferze ponadpartyjnej zgody, która stała się możliwa dzięki zaakceptowaniu przez koalicję rządzącą szeregu poprawek zaproponowanych przez opozycję

- zwracają uwagę socjolog dr hab. Jarosław Flis i politolog dr hab. Kamil Marcinkiewicz w opinii przygotowanej na zlecenie Fundacji im. Stefana Batorego.

Co istotne, druga tura wyborów nie obejmowała już całej Bawarii, a 16 na 25 powiatów grodzkich, 18 na 71 powiatów ziemskich oraz ok. 700 na ponad 2 tys. gmin. Łącznie uprawnionych do głosowania było ok. 1,1 mln obywateli. Frekwencja wyniosła ok. 51 proc., w pierwszej turze było to ok. 49 proc.

Przebieg  wyborów lokalnych w Bawarii

Wyborcy w Bawarii otrzymywali przed drugą turą pakiety wyborcze bez konieczności składania specjalnych wniosków.

Logistyka tego procesu oparta była na doświadczeniach przedsięwzięcia o identycznej procedurze - w Niemczech standardowo przed każdymi wyborami wysyłane są do wszystkich wyborców listy z wzorem karty do głosowania i listą kandydatów. Poczta realizuje więc takie przedsięwzięcie raz na rok-dwa

- podkreślają dr hab. Jarosław Flis i dr hab. Kamil Marcinkiewicz.

Osoby, które z jakiejś przyczyny nie otrzymały swojego pakietu wyborczego, mogły to zgłosić (w zależności od miejsca, w którym mieszkają), do wtorku lub środy. W niektórych gminach wymagało to osobistego stawienia się danego wyborcy w urzędzie i złożenie oświadczenia. Miało to zminimalizować ryzyko próby dwukrotnego oddania głosu przez daną osobę.

Głosy miały dotrzeć do komisji nie później niż do godz. 18 w niedzielę. Wyborcy mogli wrzucać pakiety wyborcze do skrzynek pocztowych maksymalnie do soboty, do godz. 18. Właśnie tego dnia wieczorem poczta opróżniała ok. 20 tys. skrzynek.

Jak podaje portal Br.de, pakiety wyborcze można było składać też np. w urzędzie okręgowym w Monachium, a także w skrzynce pocztowej w biurze wyborczym w Norymberdze lub w oficjalnej skrzynce pocztowej tamtejszego ratusza. Osoby, które były w kwarantannie lub z innych przyczyn nie mogły wychodzić z domu, miały możliwość proszenia o pomoc w wysłaniu pakietu wyborczego bliską osobę.

"Proces wyborczy przebiegł sprawnie"

Spore środki ostrożności zastosowano w trakcie liczenia głosów. Minimalna odległość między osobami liczącymi głosy miała wynosić półtora metra. W samym Monachium dostępnych było ponad 250 pomieszczeń, każda komisja wyborcza pracowała osobno (wyjątkiem były np. sale gimnastyczne). Dostępne były też rękawiczki jednorazowe i środki dezynfekujące. 

Pakiet wyborczy składał się z dwóch elementów - zaklejonej koperty z danymi wyborcy oraz drugiej, również zaklejonej, z oddanym głosem. Podczas liczenia głosów najpierw otwierano jedynie koperty z danymi, by się upewnić, że nikt nie zagłosował dwa razy. Następnie koperty z głosami trafiały do wspólnej urny, co de facto uniemożliwiało ustalenie, na kogo zagłosował dany wyborca.

- Proces wyborczy przebiegł bardzo sprawnie. Karty dostarczono odpowiednio wcześniej do domu, chociaż zdarzały się przypadki dostarczenia na ostatnią chwilę. Karty można było wrzucić do skrzynki pocztowej w Ratuszu. Pierwsze wyniki podano 31 marca. Wówczas w radiu i telewizji zaprezentowano zwycięzców drugiej tury w brakujących miastach i gminach

- komentowała w rozmowie z portalem Euractiv.pl dr Izabela Wilkosz, Polka mieszkająca w Bawarii.

- Porównując zatem wyjątkowe bawarskie wybory z nadchodzącymi polskimi wyborami prezydenckimi, konieczne jest dostrzeżenie istotnych różnic. Inne były doświadczenia - zarówno co do samego głosowania, jak i rozsyłania korespondencji związanej z wyborami. Inna była skala podejmowanego wyzwania - wskazują dr hab. Jarosław Flis i dr hab. Kamil Marcinkiewicz.

Więcej o:
Komentarze (184)
PiS w dyskusjach o wyborach przywołuje Bawarię. Eksperci: Różnice są istotne, zupełnie inna skala
Zaloguj się
  • micro5

    Oceniono 41 razy 33

    Członkowie PiS to ograniczeni intelektualnie ludzie , niedouczeni , ograniczeni , posiadający niby tytuły a będący zemstą PRL-u szczególnie kiedy przeciwstawiają profesorów nauk niby niedouczonym magistrom prawa, historii, nauk politycznych i tp

  • fakiba

    Oceniono 40 razy 30

    Pis przywołuje Bawarię a powinien przywoływać Białoruś , też na "B" .

  • antropoid

    Oceniono 23 razy 19

    JAK BĘDZIE TRZEBA, to i wygodne porównania do Kambodży z lat 1975-79 pissiory znajdą.

  • wranek

    Oceniono 20 razy 18

    Pisowska poczta bedzie odpowiedzialna za "wybory".
    Ja w takim głosowaniu nie uczestniczę. Pocałuj mnie, pisie , w dude.

  • zawrot.b.jaroslaw

    Oceniono 21 razy 17

    Oho! W poniedzialkowy poranek trolnia pisowska wziéla sié ostro do pracy! Czy nie mogliby oni podpisywac swoich postow imieniem i nazwiskiem? lysyzwyboru :-D smieszne

  • czesllaw

    Oceniono 21 razy 15

    Pisiorki powołują się zawsze na rozwiązania europejskie jak im wygodnie. Z drugiej strony co chwila krzyczą jacy to Niemcy źli, jaka UE zła itp. A ciemny lud to kupuje. Co ciekawe, kupuje to też głupawa i naiwna opozycja.

  • gapcio2010

    Oceniono 15 razy 13

    Chciałaby dusza do raju, a tu raczej Białoruś się kłania..... No cóż, mogło się pomylić, bo to też na "B".....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX