Morawiecki nie wyklucza przesunięcia wyborów na 17 lub 23 maja. "Decyzje w odpowiednim czasie"

- Przeprowadzenie wyborów prezydenckich jest jednym z podstawowych wymogów konstytucyjnych. Zobowiązuje nas do tego konstytucja - przekonywał w środę premier Mateusz Morawiecki. Zaapelował do Senatu, by ten przyspieszył prace nad ustawą dotyczącą przeprowadzenia wyborów w trybie korespondencyjnym. Nie wykluczył jednocześnie, że nie odbędą się one 10 maja.

W trakcie środowej konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki był pytany przez dziennikarzy o kwestię wyborów prezydenckich. Jak stwierdził szef rządu, ich przeprowadzenie "jest jednym z podstawowych wymogów konstytucyjnych".

- Zobowiązuje nas do tego konstytucja. To jeden z najważniejszych aktów demokratycznego państwa. Dlatego zaproponowaliśmy najbezpieczniejszą formę przeprowadzenia wyborów prezydenckich: wybory w formie korespondencyjnej - przekonywał.

- Apeluję zatem do Senatu, żeby przyspieszyć prace, żeby nie zwlekać, nie prowadzić działań, które rzeczywiście mogą utrudnić przeprowadzenie 10 maja - dodał premier.

Jak wskazał szef rządu, "zdaniem konstytucjonalistów możliwe są wybory w kolejnych terminach: 17 maja lub 23 maja". - Te decyzje będziemy podejmowali w odpowiednim czasie - zapowiedział.

- Dobra organizacja wyborów w trybie korespondencyjnym jest również zależna od szybkich decyzji Senatu. Te decyzje niepotrzebnie są przeciągane w czasie - podkreślał Mateusz Morawiecki.

Zobacz wideo Tusk zachęca, by nie głosować 10 maja. Kamiński: jest ogromna szansa, że nie będziemy w ogóle stali przed tym dylematem

Wybory prezydenckie 2020

W Senacie trwają prace nad przegłosowaną na początku kwietnia ustawą autorstwa PiS, zakładającą przeprowadzenie majowych wyborów prezydenckich wyłącznie w formie korespondencyjnej. Ustawa ma wrócić do Sejmu w pierwszych dniach maja.

Temu rozwiązaniu sprzeciwia się opozycja, domagając się wprowadzenia stanu klęski żywiołowej i przesunięcia terminu wyborów.

Więcej o: