W Zawierciu śmietniki "zdradzają", kto jest na kwarantannie przez COVID-19. "Znakują nas"

Już jakiś czas temu pojawiały się pomysły, by ujawniać adresy chorych na COVID-19. Teraz do takiej sytuacji doszło poniekąd w Zawierciu. Osoby przebywające na kwarantannie otrzymały pojemniki na śmieci z wielką naklejką z napisem "COVID-19". Ich wystawienie zdradza, że mieszkańcy domu są zakażeni lub objęci izolacją. "To konieczne" - informuje gmina i tłumaczy, że danych osobowych tych osób nie przekazała, bo... adres nie jest daną osobową.
Zobacz wideo Do jakiego kontenera wrzucić paragon, a gdzie stare ubrania? Wyjaśniamy

"Gminna spółka nas znakuje" - mówią mieszkańcy Zawiercia lokalnej "Gazecie Myszkowskiej". Jak opisuje jej portal, tamtejszy Zakład Gospodarki Komunalnej przy domach osób zakażonych koronawirusem i przebywających na kwarantannie ustawił pojemniki na odpady z wielką naklejką z literą "C" i napisem "COVID-19". Choć teoretycznie jest to związane z bezpiecznym wywozem odpadów, to w praktyce pozwala każdemu dowiedzieć się, że w danym domu jest osoba zakażona lub objęta kwarantanną

W taki sposób "oznakowano" także m.in. domy lekarzy Szpitala Powiatowego w Zawierciu. - Na ulicy postawili pojemnik z tym napisem u mojej znajomej, lekarki, która choruje. Byli po prostu wściekli - mówi gazecie jeden z mieszkańców. W sumie kosze ustawiono przy kilkunastu posesjach.

"Sam adres nie stanowi danych osobowych"

Na stronie urzędu miasta opublikowano komunikat, w którym czytamy, że oznakowane pojemniki ustawiono, ponieważ "nastąpiła konieczność specjalnego postępowania z odpadami wytwarzanymi w czasie epidemii". Gmina Zawiercie - jak informuje - "otrzymując dane na temat osób przebywających w izolacji domowej od Sanepidu, podaje adresy nieruchomości wykonawcy, czyli ZGK".

"Jest to konieczne, aby mieszkańcy skierowani na izolację domową w prawidłowy sposób pozbywali się wytworzonych przez siebie odpadów komunalnych, natomiast pracownicy spółki bezpiecznie mogli te odpady przetransportować na instalację komunalną" - ocenia gmina.

Pojawiły się wątpliwości co do legalności przekazania firmie danych osób objętych kwarantanną. Gmina tłumaczy, że wcale nie przekazała spółce danych osobowych, ponieważ "sam adres nieruchomości w rozumieniu RODO nie stanowi danych osobowych".

Zobacz wideo

Co robić z odpadami osób na kwarantannie? 

Urząd miasta tłumaczy, że oznakowanie pojemników jest zgodne z rządowymi wytycznymi. "Odpady od osób przebywających w izolacji domowej powinny być odbierane w specjalnie oznakowanych workach i pojemnikach zgodnie z wytycznymi Ministra Klimatu i Głównego Inspektora Sanitarnego" - czytamy na stronie. 

Co jednak rzeczywiście mówią te wytyczne? W dokumencie dotyczącym postępowania z odpadami osób chorych czy objętych kwarantanną GIS zaleca, by zachować szczególne środki ostrożności. 

Gminy mają "w miarę możliwości" zapewnić worki "w określonym kolorze i/albo oznaczone symbolem (np. napisem "C"), w celu jednoznacznej identyfikacji odpadów z gospodarstw domowych lub od osób" zakażonych lub objętych kwarantanną. Zatem w rekomendacjach nie ma mowy ani o oznakowaniu śmietników (a jedynie worków), ani o tym, że to oznakowanie musi ujawniać, że chodzi o chorych na COVID - wystarczy np. sama litera "C" lub kolor worków. 

Jednak Krzysztof Cyberski z Zakładu Gospodarki Komunalnej w Zawierciu przekonywał w rozmowie z TVN24, że sama litera "C" byłaby jeszcze gorsza, bo "dla osoby postronnej nie byłoby jasne, co to może oznaczać". Jego zdaniem w efekcie ludzie dzwoniliby z pytaniami, co to oznacza lub nawet... sami sprawdzali, co jest w takim pojemniku. 

TVN24 podaje, że sprawą zajmuje się już Urząd Ochrony Danych Osobowych oraz policja. Ta ostatnia ocenia, że znakowanie koszy jest "niepokojące, bo takim działaniem stygmatyzuje się osoby chore".

Więcej o: