Premier Saksonii krytykuje polski rząd. "Zagalopowali się. To wielkie nieszczęście, co się tam dzieje"

Premier Saksonii skrytykował polski rząd za obowiązek dwutygodniowej kwarantanny, która obowiązuje wszystkich Polaków wracających z zagranicy do kraju. Michael Kretschmer uważa, że jest to "wielkie nieszczęście" zwłaszcza dla mieszkańców z pogranicza polsko-niemieckiego.
Zobacz wideo „Bawaria to przykład, że głosowanie korespondencyjne jest niebezpieczne”

Premier Saksonii Michael Kretschmer w rozmowie z niemiecką agencją prasową DPA skrytykował decyzję polskiego rządu, dotyczącą zamknięcia granicy z innymi państwami. Według polityka obowiązek 14-dniowej kwarantanny jest ogromnym utrudnieniem, zwłaszcza dla mieszkańców z polsko-niemieckiego pogranicza.

"To wielkie nieszczęście, co się tam dzieje" - premier Saksonii krytykuje polski rząd

- To wielkie nieszczęście, co się tam dzieje - powiedział premier Saksonii, cytowany m.in. przez RTL. - Uważam, że polski rząd się zagalopował. Rygorystyczne zamknięcie granicy w czasie kryzysu koronawirusowego spowodowało duży problem - dodał Michael Kretschmer. Wcześniej w podobnym tonie wypowiedział się także premier Brandenburgii i pełnomocnik rządu RFN ds. kontaktów z Polską: "Moim zdaniem osoby dojeżdżające do pracy powinny mieć możliwość dotarcia do swojego miejsca zatrudnienia po drugiej stronie granicy. Strona niemiecka rozumie kontrole graniczne, które wprowadziła Polska, ale musimy również pamiętać, że granica przecina wspólny region gospodarczy" - napisał Dietmar Woidke w liście skierowanym do podsekretarza stanu w MSWiA Bartosza Grodeckiego.

Jak podaje TVN24 w ostatni piątek i sobotę na polsko-niemieckich przejściach granicznych odbyły się protesty lokalnych społeczności. Manifestujący chcieli w ten sposób zwrócić uwagę polskiego rządu, który wymaga od Polaków wracających spoza granic kraju, poddania się dwutygodniowej kwarantannie. To uniemożliwia pracę osób, które przed epidemią codziennie przekraczały w tym celu granicę z Niemcami. - Chcemy otwarcia granic dla osób poruszających się po pograniczu. Oczywiście nie chodzi o robienie zakupów, tylko o pozwolenie dla osób, które muszą stale jeździć do pracy lub do szkoły - powiedziała Marta Szuster, organizatorka protestu po niemieckiej stronie przejścia granicznego niedaleka Gryfina. - Coraz więcej osób otrzymuje wypowiedzenia umów pracy. Ci, którzy prowadzą swoje firmy w Polsce, a mieszkają w Niemczech, nie mogą wrócić do domu i zmuszeni są wynajmować mieszkania w Polsce, co generuje dodatkowe koszty - dodają protestujący.

Protesty na niewiele się jednak zdały: w niedzielę rząd przedłużył to obostrzenie do odwołania. Obowiązek 14-dniowej kwarantanny dla osób powracających do kraju z zagranicy został ustalony w rozporządzeniu z 27 marca. Centrum Informacyjne Rządu przekazało Polskiej Agencji Prasowej, że na początku przyszłego tygodnia Rządowe Centrum Zarządzania Kryzysowego zajmie się problemem tzw. małego ruchu granicznego. - Musimy brać pod uwagę ryzyko związane z możliwością przeniesienia wirusa z zagranicy oraz potrzeby mieszkańców terenów przygranicznych - oznajmiło CIR w odpowiedzi na pytanie PAP.

Więcej o: