Kempa liczyła, że burmistrz Sycowa wyda poczcie spis wyborców. Decyzja jej się nie spodoba

W piątek na antenie Telewizji Trwam Beata Kempa wyraziła nadzieję, że burmistrz jej rodzinnego Sycowa wyda Poczcie Polskiej spis wyborców. Europosłance Solidarnej Polski umknęło jednak, że już kilka godzin wcześniej Dariusz Maniak zadeklarował, że dane mieszkańców nie zostaną przekazane.

W majowych wyborach prezydenckich głosowanie ma mieć charakter korespondencyjny, tak przynajmniej planują rządzący. Mimo że wciąż nie uchwalono ustawy (jest procedowana w Senacie), która by na to pozwalała, Poczta Polska - która ma dostarczyć pakiety wyborcze - zwróciła się w czwartek do samorządowców z wnioskiem o udostępnienie danych ze spisu wyborców. Chodzi o np. numery PESEL, miejsce zamieszkania i inne wrażliwe dane osobowe.

Zobacz wideo Debata prezydencka. Energia

Spora część wójtów, burmistrzów i prezydentów zakomunikowała, że nie wyda Poczcie Polskie wrażliwych danych, zwłaszcza, że wiadomości, które do nich napłynęły były anonimowe (później ponownie rozsyłano maile, tym razem podpisane). Prezydenci Warszawy, Gdańska i Sopotu poszli jeszcze dalej i złożyli do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na próbie wyłudzenia danych osobowych

>>>Wybory prezydenckie 2020. Aleksandra Dulkiewicz zawiadomi prokuraturę ws. usiłowania wyłudzenia danych

Kempa: Mam nadzieję, że mój burmistrz udostępni spis wyborców. Samorządowiec już wcześniej podjął inną decyzję

Jednym z samorządowców, który zapowiedział, że nie wyda Poczcie Polskiej spisu wyborców, jest burmistrz Sycowa, rodzinnej miejscowości Beaty Kempy. W piątek  24 kwietnia Dariusz Maniak poinformował o swojej decyzji na Facebooku. "Dostaję liczne zapytania na temat udostępniania Państwa danych osobowych na zewnątrz. Pragnę uspokoić, wszystkie dane są bezpieczne. Wniosek Poczty Polskiej pozostawiam bez rozpatrzenia, co oznacza, że w odpowiedzi dane mieszkańców nie zostaną przekazane" - napisał samorządowiec.

Kilka godzin później eurposłanka Solidarnej Polski Beata Kempa gościła na antenie Telewizji Trwam. Jednym z tematów rozmowy były właśnie wybory korespondencyjne i rzekomy "bunt" samorządowców.

- Mamy do czynienia z obstrukcją czy wręcz wypowiadaniem posłuszeństwa państwu przez różnego rodzaju samorządowców, którzy wydali polityczną walkę nie tylko obozowi rządzącemu, ale i demokracji. Jeśli mój burmistrz nie wydałby spisu wyborców, a więc nazwiska mojego i moich najbliższych, którzy chcą uczestniczyć w wyborach korespondencyjnych, to przeczy i narusza moje prawa - stwierdziła Kempa, która najwyraźniej nie zapoznała się ze stanowiskiem burmistrza Sycowa. 

Prowadzący rozmowę zapytał polityczkę Solidarnej Polski, czy jeśli jej burmistrz zdecydowałby o nieudostępnieniu spisu wyborców poczcie, sprawa trafiłaby do sądu. - Jak najbardziej. Mam jednak nadzieję, że mój burmistrz tego nie zrobi, choć jest to bardzo młody człowiek. Są oczywiście tacy prezydenci, którzy zapowiadają nie wydanie spisów wyborczych. Samorządowcy powinni wykonywać swoje obowiązki, nie wolno im ograniczać naszego czynnego prawa wyborczego. Dlaczego tak czynią? Pewnie dlatego, że hołdują innym opcjom politycznym, które teraz są w opozycji. Chcą za wszelką cenę przełożyć wybory, by wprowadzić chaos - oceniła Kempa.