Tajny plan B Jarosława Kaczyńskiego? Szybki stan wyjątkowy. "Wyssane z palca insynuacje"

Czy PiS ma plan B? Co jeżeli Sejm odrzuci ustawę o przeprowadzeniu korespondencyjnych wyborów 10 maja? W mediach zaczęły pojawiać się spekulacje o szybkim wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego. Stanowczo zaprzeczali temu w sobotę politycy PiS.

W sobotę "Super Express" napisał, że Jarosław Kaczyński jest zdeterminowany do przeprowadzenia wyborów w maju, ale liczy się z tym, że ludzie Jarosława Gowina mogą pokrzyżować mu szyki. Ma zatem plan B. Szybkie wprowadzenie stanu wyjątkowego. - To tajny plan prezesa na wszelki wypadek. Stosowne dokumenty już ponoć czekają na biurku prezydenta – twierdziło źródło tabloidu. Jak twierdzi informator gazety "tak się może stać, jeśli opozycja sparaliżuje państwo i wybory w maju się nie odbędą". - Wówczas wprowadzamy stan wyjątkowy i zarzucamy części opozycji spowodowanie kryzysu konstytucyjnego. Zaistnieje wówczas zagrożenie ładu konstytucyjnego, a jedynym możliwym wyjściem będzie ogłoszenie jednego ze stanów nadzwyczajnych. Cała propaganda ma być taka, że stan wyjątkowy jest przez opozycję – powiedział pytany przez "Super Express" polityk partii Jarosława Kaczyńskiego.

Rewelacje wyraźnie nie spodobały się politykom PiS. Ostro zareagowała jego rzeczniczka Anita Czerwińska: Wszelkie doniesienia o rzekomych planach wprowadzenia stanu wyjątkowego lub innego stanu nadzwyczajnego są wyssanymi z palca insynuacjami. Nie mają nic wspólnego z rzeczywistością! - napisała na Twitterze. 

Libicki: Chyba jest w Sejmie nowa większość

Oliwy do ognia dolał w sobotę jeszcze poseł Jan Libicki, kiedyś z PiS, a dziś związany z PSL. Jego przemyślenia poszły jeszcze dalej i już zaczął wieszczyć początek końca rządów partii Jarosława Kaczyńskiego. "Hej członkowie i fani PiS ! Chyba jednak jest w Sejmie nowa większość. Do obronienia rezultatu procedowania „ustawy pocztowej” przez Senat I do wyboru nowego marszałka niższej izby parlamentu" - napisał na Twitterze. 

Wicemarszałek Ryszard Terlecki długo nie kazał na siebie czekać: "Elżbieta Witek jest marszałkiem Sejmu, a Jarosław Gowin aktualnie szeregowym posłem. Jeżeli ktoś w tzw. Porozumieniu uważa, że dla czyichś chorych ambicji Prawo i Sprawiedliwość zgodzi się na jakiekolwiek zmiany, to się myli" - zapewnił na Twitterze.