Zastępca Ziobry o prokurator Wrzosek: Minęła się z powołaniem

Prokurator Ewa Wrzosek, w której sprawie zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne, minęła się z powołaniem, powinna być politykiem - uważa wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik.
Zobacz wideo Debata prezydencka. Powietrze

Od trzech dni politycy PiS i dziennikarze rządowych mediów przekonują, że prokurator Ewa Wrzosek nie miała prawa wszczynać śledztwa, które miało zbadać, czy w czasach epidemii koronawirusa przeprowadzenie wyborów prezydenckich nie stanowi zagrożenia dla życia i zdrowia obywateli. W sobotę dołączył do tego grona wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. Na antenie Radia Maryja zarzucił śledczej z warszawskiej prokuratury rejonowej, że jej działanie miało podłoże polityczne.

- Jest tylko jeden polityk, który pełni określone dwie funkcje w prokuraturze - jednocześnie jest ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym. Wynika to z przepisów prawa, z polskiego porządku prawnego. Natomiast pozostała część prokuratorów nigdy nie powinna być politykami - stwierdził Wójcik. W jaki sposób prokuratorka dołączyła do grona polityków? Zdaniem wiceministra "wszczęła śledztwo, nie przeprowadziła czynności sprawdzających, rażąco naruszyła przepisy prawa, prawie nie uzasadniła swojej decyzji, jako podstawę wprowadziła coś, co jest jeszcze procedowane tak naprawdę w polskim parlamencie, bo przecież nie wiadomo, jak ostatecznie będą przebiegały wybory".

- Prokuratura jest niezależną instytucją, prokurator ma być apolityczny. Pani prokurator zapomniała o tym i dlatego m.in. zostało wszczęte przez prokuratora krajowego postępowanie dyscyplinarne - tłumaczył Wójcik. Stwierdził także, że Ewa Wrzosek minęła się z powołaniem: - To polityk tak się zachowuje jak pani prokurator, uczestniczy czynnie w życiu publicznym, czynnie w życiu politycznym i wygłasza swoje przekonania, tak jak wczoraj na antenie jednej ze stacji.

Ekspresowe umorzenie śledztwa i dyscyplinarka dla Wrzosek

Prokurator Ewa Wrzosek chciała sprawdzić, czy w związku z wyborami prezydenckimi zaplanowanymi na 10 maja nie wystąpi ryzyko narażenia wielu osób na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia (art. 165 Kodeksu karnego). W śledztwie mieli zostać przesłuchani m.in. minister Jacek Sasin i Jarosław Kaczyński.

Gdy w czwartek mediach gruchnęła wieść o wszczęciu przez nią tego śledztwa, jeszcze szybciej pojawiła się inna informacja. Po zaledwie trzech godzinach śledztwo umorzono. Zrobiła to zastępczyni Prokuratora Rejonowego Warszawa-Mokotów Edyta Dudzińska. Dzień później Prokuratura Krajowa ogłosiła, że wobec prokuratorki wszczęto postępowanie dyscyplinarne. O tej decyzji Ewa Wrzosek dowiedziała się w trakcie rozmowy z TVN24. Podobnie było z decyzją o umorzeniu śledztwa, bo jak mówiła, wiedzę na ten temat uzyskała z depeszy Polskiej Agencji Prasowej.

Ona sama decyzję o wszczęciu śledztwa tłumaczy krótko: - Stójmy na straży zasad. Zmieniają się czasy, zmieniają się politycy, którzy stoją na straży prokuratury, 25 lat jestem prokuratorem. Ma się jedną twarz, jedno nazwisko i jedną pieczątkę. Naprawdę nie warto tego zatracać w imię czegokolwiek. Nie jest to tego warte - mówiła w piątek na antenie TVN24.

Więcej o: