Stracił stanowisko dowódcy lotniskowca, bo pisał, że "marynarze nie muszą umierać". Teraz może wrócić

Marynarka wojenna rekomenduje przywrócenie dowództwa komandorowi Brettowi Crozierowi. Dowódca lotniskowca atomowego USS Theodore Roosevelt został pozbawiony stanowiska po tym, jak zaalarmował, że na pokładzie szybko rozwija się epidemia koronawirusa. Jego list zirytował prezydenta Donalda Trumpa.
Zobacz wideo https://www.youtube.com/watch?v=cibaTdc_

"Nie toczymy wojny. Marynarze nie muszą umierać" - pisał w dramatycznym liście do przełożonych  komandor Brett Crozier, ówczesny dowódca lotniskowca atomowego USS Theodore Roosevelt. Na przełomie marca i kwietnia na okręcie wykryto szybko rozprzestrzeniające się ognisko koronawirusa.

Dowódca wezwał do pilnych działań, by ratować pełniących na nim służbę żołnierzy. Treść jego listu trafiła do mediów. To zirytowało prezydenta USA. Donald Trump stwierdził, że wysłanie listu było "straszne". Dowódca stracił stanowisko, w jego sprawie wszczęto dochodzenie. Z decyzją ewidentnie nie zgadzała się załoga, która żegnała dowódcę oklaskami. 

Nie wiadomo, czy Crozier zostanie przywrócony zgodnie z rekomendacją 

W piątek "New York Times" poinformował, że po przeanalizowaniu sytuacji kierownictwo amerykańskiej marynarki wojennej rekomenduje przywrócenie Croziera. Spodziewano się, że zostanie to jeszcze w piątek ogłoszone. Jednak sekretarz obrony Mark T. Esper stwierdził, że potrzebuje więcej czasu do namysłu nad przywróceniem Crozierowi dowództwa.

"NYT" wskazuje, że to zaskoczenie dla kierownictwa marynarki. Wg dziennika może to oznaczać, że szef Departamentu Obrony obawia się podjąć decyzję, która mogłaby nie spodobać się prezydentowi

Wśród załogi USS Theodore Roosevelt wykryto ponad 850 przypadków zakażenia koronawirusem. Dotychczas ponad 100 z nich uznano za wyleczonych, a jeden z marynarzy zmarł. 

Więcej o: