Sasin mówił, że PWPW "już drukuje" karty. Onet: Nieprawda, drukuje je firma należąca do niemieckiego koncernu

Co łączy Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych i spółkę Samindruk z Brodnicy, kontrolowaną przez niemiecką Gather Druck und Vertrieb GmbH? Ta pierwsza ma według wicepremiera Jacka Sasina drukować karty na wybory. Według dziennikarzy Onetu w rzeczywistości robi to ta druga.

Jak dotąd nie została przyjęta ustawa, która pozwoliłaby na korespondencyjne przeprowadzenie wyborów prezydenckich zarządzonych na 10 maja. Przyjął ją Sejm, ale nie zajął się nią jeszcze Senat, który ma na to czas do 6 maja. Wówczas Sejm miałby ledwo cztery dni, by przyjąć lub odrzucić poprawki Senatu i skierować ustawę do prezydenta. Termin wyborów może być przesunięty, nie zmienia to jednak kuriozalności całej sytuacji.

Sasin: PWPW już rozpoczęła druk kart wyborczych

Mimo tego, że brakuje stosownych przepisów, trwają już przygotowania do wyborów. Jak opowiadał w TVN24 kilka dni temu Jacek Sasin, wicepremier i minister aktywów państwowych, wiele rzeczy rozstrzygają decyzje premiera podejmowane na podstawie ustawy "antycovidowej". Sasin to ważna postać w tegorocznych wyborach - na jego barki zrzucono wiele obowiązków związanych z ich organizacją.

Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych już rozpoczęła druk kart wyborczych, dzieje się to na podstawie decyzji premiera wydanej na podstawie ustawy "antycovidowej"

- przekonywał Sasin w TVN24.

Zobacz wideo Czy Kosiniak-Kamysz miałby szanse na wygraną w drugiej turze wyborów?

Onet: Sasin mówi nieprawdę. Karty drukuje Samindruk, kontrolowany przez firmę z Berlina

Dziennikarze Onetu sprawdzili tę deklarację, zwłaszcza że podobne stanowisko o drukowaniu kart przez PWPW prezentował Adam Bielan, europoseł, rzecznik sztabu Andrzeja Dudy. Wyniki swojego śledztwa opublikowali w piątek, pisząc:

Jak ustalił Onet, i Sasin, i Bielan mówili nieprawdę, bo PWPW wcale nie drukuje kart do głosowania. Ba, w ogóle państwo się tym nie zajmuje. Zamówienie trafiło do prywatnej spółki Samindruk z Brodnicy - tę informację potwierdziliśmy w czterech niezależnych źródłach. Samindruk jest kontrolowany przez berlińską firmę Gather Druck und Vertrieb GmbH.

Anonimowy rozmówca z PWPW wskazywał w rozmowie z Onetem, że spółka nie ma możliwości wydrukowania 30 mln kart wyborczych, kolejnych 30 mln oświadczeń o osobistym głosowaniu i kilkudziesięciu milionów kopert. Jednocześnie PWPW jakiś udział w całym procesie będzie mieć: Samindruk ma "niezbędne certyfikaty bezpieczeństwa", natomiast Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych "naniesie zabezpieczenia".

Onet podkreśla, że ani PWPW i MSWiA (resort, pod który podlega spółka) nie odpowiedziały na pytania dziennikarzy. Podobnie spółka Samindruk, która stwierdziła, że "nie udziela żadnych informacji dotyczących prowadzonej działalności".

Więcej o: