Oława. 65-latek zmarł przed szpitalem. Nie wiadomo, czy chorował na COVID-19

Przed szpitalem w Oławie na Dolnym Śląsku zmarł 65-letni mężczyzna. Do placówki przywiozła go córka, bo jego stan nagle się pogorszył. 65-latek miał problemy z oddychaniem. Nie wiadomo jednak, czy był zakażony koronawirusem.

Do tragedii doszło w poniedziałek 20 kwietnia. 65-letni mieszkaniec wsi pod Oławą przyjechał do szpitala wraz ze swoją córką, bo nagle gorzej się poczuł. Nie zdążył jednak dojść do budynku. Upadł, kiedy szedł z parkingu w stronę szpitala. 

- Córka pobiegła po pomoc do szpitala, na miejscu szybko pojawili się ratownicy medyczni, ale mężczyzny nie udało się go uratować - powiedziała Alicja Jędo z oławskiej policji w rozmowie z "Gazetą Wrocławską"

Zobacz wideo Kiedy będziemy normalnie funkcjonować?

Oława. 65-latek mógł umrzeć powodu niewydolności krążeniowo-oddechowej

Prawdopodobną przyczyną zgonu 65-letniego mężczyzny spod Oławy była niewydolność krążeniowo-oddechowa. Nie wiadomo jednak, czy był zakażony koronawirusem. Portal olawa24.pl informuje, że ciało 65-latka leżało na jezdni do czasu przyjazdu pracowników zakładu pogrzebowego. Zwłok pilnowali policjanci.

Więcej o: