Profesor Krzysztof Simon: Na halę czy na stadion w tym roku raczej nie wrócimy

Profesor Krzysztof Simon powiedział, że jest przeciwny szybkiemu znoszeniu zakazów dotyczących organizowania imprez masowych. - Takie imprezy spowodowały katastrofę we Włoszech. Oby tylko nikt nie wpadł na pomysł wznawiania widowisk z udziałem tysięcy kibiców - dodał dolnośląski konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych.
Zobacz wideo Donald Trump ostro atakuje WHO. Wyszkowski: Prezydent USA chce ukryć własne błędy

Ordynator oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu w rozmowie z portalem sportowefakty.wp.pl powiedział, że jeszcze przez długi czas zawody sportowe organizowane w halach lub na stadionach będą musiały odbywać się bez kibiców lub z bardzo ograniczoną ich liczbą.

Krzysztof Simon: Na halę czy na stadion w tym roku raczej nie wrócimy. To bezprzedmiotowe i niepotrzebne

Krzysztof Simon wypowiedział się także o rekreacyjnym graniu w gry zespołowe np. w piłkę nożną. - Nie ma przyzwolenia na to, żeby kilkanaście osób biegało, kaszlało, [...] dotykało tych samych piłek. Nawet jak grający nie zachorują, mogą przenieść wirusa na kogoś innego - powiedział profesor podkreślając, że łagodzeniem obostrzeń nie można doprowadzić do gwałtownego wzrostu zachorowań. - Nasza służba zdrowia jest na granicy funkcjonowania i jeśli nastąpi gwałtowny wzrost zachorowań, będziemy mieli taką katastrofę jak we Włoszech czy w Hiszpanii. Nie będziemy mieli dość specjalistycznego personelu, żeby zająć się wszystkimi pacjentami - dodał lekarz.

Do czasu wygaśnięcia epidemii, "przechorowania" koronawirusa przez całe społeczeństwo lub wynalezienia szczepionki i zaszczepienia dużej części populacji, nie widzę możliwości organizowania imprez masowych. Takie imprezy spowodowały katastrofę we Włoszech. Oby tylko nikt nie wpadł na pomysł wznawiania widowisk z udziałem tysięcy kibiców - absolutnie przeciwko temu protestuję. Zawody sportowe w halach lub na stadionach będą musiały odbywać się bez widzów lub z bardzo ograniczoną ich liczbą jeszcze przez długi czas.

- powiedział profesor Krzysztof Simon. Według ordynatora zawodnicy będą mogli grać w sportach drużynowych o ile będą nosili maski ochronne. Lekarz zauważa, że problemem jest także liczba zawodników obu drużyn, zawodników rezerwowych, lekarzy, trenerów, asystentów czy sędziów, których może być zbyt wielu na daną powierzchnię.

- Mecze bez kibiców, ale transmitowane w telewizji, mogą wrócić. Natomiast jeśli chodzi o powrót widowisk z udziałem publiczności w najbliższym czasie, to nie widzę takiej możliwości. Ze względu na bezpieczeństwo kraju i interes społeczny - zaznaczył profesor. Krzysztof Simon wyjaśnił też, w jakich przypadkach powrót do organizacji imprez masowych ma być możliwy:

Nie sądzę jednak, żeby imprezy sportowe z udziałem tysięcy kibiców wróciły w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Na halę czy na stadion w tym roku raczej nie wrócimy - uważam, że to bezprzedmiotowe i niepotrzebne. No chyba że wcześniej stanie się jedna z trzech wymienionych przeze mnie rzeczy - będzie szczepionka, wirus straci agresywność, albo "przechoruje" go większość społeczeństwa, a więc ta dominująca część populacji, która nie umrze nabierze odporności - zapewne na jakieś 2-3 lata - a co za tym idzie, dojdzie do zahamowanie dalszej transmisji SARS-CoV-2.
Więcej o: