Samotne matki nie przyszły do pracy w DPS. Radziwiłł uchyla kary. "Kamień spadł mi z serca"

Dwie kobiety z województwa mazowieckiego, które otrzymały karę za to, że nie stawiły się w pracy w domu pomocy społecznej w Tomczycach, mogą odetchnąć z ulgą. Konstanty Radziwiłł, który jako wojewoda mazowiecki przyznał im kary za niestawienie się w pracy, własnie uchylił te decyzje. - Kamień spadł mi z serca - powiedziała jedna z kobiet.
Zobacz wideo

Konstanty Radziwiłł kilka dni temu tłumaczył, że nie wiedział o sytuacji kobiet, które zostały ukarane za niestawienie się w pracy w domu pomocy społecznej w Tomczycach, gdzie występują przypadki koronawirusa. Kary otrzymały m.in. cztery kobiety z DPS w Łychowskiej Woli. Jak informuje Tvn24.pl, dwie z nich w piątek otrzymały od policjantów decyzję o uchyleniu kar. W trzecim przypadku, jak informuje portal, mąż ukaranej kobiety, matki 5-miesięcznego dziecka, nie otworzył funkcjonariuszom drzwi z obawy, że przyszli wręczyć żonie kolejne wezwanie do pracy.

Radziwiłł uchylił decyzje o karach za niestawienie się w pracy. "Kamień spadł mi z serca"

Zgodnie z prawem wojewodowie w czasie epidemii mogą oddelegowywać pracowników służby zdrowia do innych placówek, a w razie odmowy ukarać tych, którzy mimo wezwania nie stawią się w pracy. Jednak zgodnie z 47. artykułem ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, są osoby, które mogą w takiej sytuacji odmówić wojewodzie. Są to: kobiety w ciąży; osoby samotnie wychowujące dziecko w wieku do 18 lat; osoby wychowujące dziecko w wieku do 14 lat; osoby, które nie ukończyły 18 lat lub ukończyły 60 lat; osoby wychowujące dziecko z orzeczeniem o niepełnosprawności lub orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego; osoby, u których orzeczono częściową lub całkowitą niezdolność do pracy, a także inwalidzi i osoby z orzeczonymi chorobami przewlekłymi.

Tymczasem nakaz od Konstantego Radziwiłła otrzymały m.in. cztery pracownice ośrodka w Łychowskiej Woli, w tym pani Anna, która za niestawienie się w pracy otrzymała karę 5 tys. zł, mimo że samotnie wychowuje 13-letniego syna. Podobna sytuacja spotkała panią Wioletę, rehabilitantkę z tego samego ośrodka, wychowującą trójkę nieletnich dzieci. Karę otrzymała też pani Katarzyna, instruktorka terapii z Łychowskiej Woli, która samodzielnie wychowuje 10-letniego syna oraz pani Monika, matka 5-miesięcznego dziecka, która przebywa na urlopie macierzyńskim. Gdy w piątek policjanci zapukali do jej drzwi, jej mąż nie wpuścił policjantów z obawy, że przyszli wręczyć kolejne wezwanie do stawienia się w pracy.

W piątek decyzje o odwołaniu kar odebrały pani Wioleta i pani Katarzyna. - Myślałam, że to kolejna kara, albo mnie powołują znowu. Dopiero jak zobaczyłam, że to uchylenie decyzji, to kamień spadł mi z serca - powiedziała jedna z kobiet w rozmowie z TVN 24.

Więcej o: