Małgorzata Kidawa-Błońska o wspólnym kandydacie opozycji: Panowie nie widzą kobiety jako prezydenta

- Wierzę, że odbędą się normalne wybory. Nie można fikcji nazywać normalnością. Wierzę, że premier podejmie męską decyzję i ogłosi stan klęski żywiołowej - stwierdziła na antenie Polsat News Małgorzata Kidawa-Błońska. Zapytana o to, czy wspólnym kandydatem opozycji mógłby zostać Władysław Kosiniak-Kamysz wicemarszałkanini Sejmu odpowiedziała tylko: Panowie nie widzą kobiety jako prezydenta.

Z sondażu przeprowadzonym przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS na zlecenie "Rzeczpospolitej" wynika, że 40,2 proc. badanych nie popiera apeli o bojkot wyborów, a 35,8 proc. je popiera. Aż 24 proc. respondentów nie ma zdania na ten temat.

Autorzy badania zapytali respondentów również o to na kogo zagłosowaliby w nadchodzących wyborach, gdyby nie startował ich kandydat. Aż 22,9 proc. osób jako kandydata drugiego wyboru wskazało prezesa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza, 10,8 proc. zagłosowałoby na Małgorzatę Kidawę-Błońską (KO), a tylko 5 proc. na Andrzeja Dudę (Zjednoczona Prawica). Lider ludowców znalazł się również na trzecim miejscu niedawnego rankingu zaufania do polityków.

Zobacz wideo Kidawa-Błońska zawiesza kampanię. „Nie będę narażała życia swoich wyborców”

W środę gościną Polsat News była Małgorzata Kidawa-Błońska, kandydatka Koalicji Obywatelskiej w wyborach prezydenckich. Wicemarszałkini Sejmu została zapytana o kwestię jej słabnących w ostatnim czasie wyników w sondażach. - Nie zaskakuje mnie to, bo spodziewałam się, że jeśli się nie prowadzi kampanii, to musi tak wyglądać. Patrzę też jak spłaszczone są te sondaże. One mówią, że zapowiadana jest bardzo niska frekwencja. Jeżeli mówimy o frekwencji rzędu 20 proc. to jest bardzo smutne - powiedziała Kidawa-Błońska, która kilka dni temu zawiesiła kampanię z powodu epidemii koronawirusa. 

W kręgach związanych z opozycją coraz częściej słychać nawoływania do tego, by to Kosiniak-Kamysz został jej wspólnym kandydatem w wyborach prezydenckich. Niedawno taką koncepcję wysunął były prezydent Aleksander Kwaśniewski. - Panowie nie widzą kobiety jako prezydenta - skwitowała Kidawa-Błońska. 

- Wierzę, że odbędą się normalne wybory. Nie można fikcji nazywać normalnością. Wierzę, że premier podejmie męską decyzję i ogłosi stan klęski żywiołowej. Wszyscy kandydaci na prezydenta mówią, że 10 maja to zły termin na wybory. Szkoda, że nie powiedzieliśmy tego razem - oceniła wicemiarszałkini Sejmu. Zapytana o to, czy zamierza wycofać się z prezydenckiego wyścigu, stwierdziła, że "nie widzi ku temu powodu".