Koronawirus. Prokuratura zajmie się szpitalem w Krotoszynie. Dyrektor odpiera zarzuty

Prokuratura Rejonowa w Ostrowie Wielkopolskim bada, czy w krotoszyńskim szpitalu doszło do nieprawidłowości po tym, jak potwierdzono tam pierwsze przypadki koronawirusa. Dyrektor placówki odpiera jednak zarzuty, zaznaczając, że nikt nie poinformował go nawet o treści zawiadomienia, które wpłynęło do organów ścigania.

W Krotoszynie odnotowano 140 przypadków koronawirusa, co stanowi 1/4 wszystkich przypadków z województwa wielkopolskiego. W rozmowie z radiem TOK FM Piotr Żytnicki, dziennikarz poznańskiego oddziału "Gazety Wyborczej" poinformował, że największym ogniskiem wirusa w powiecie krotoszyńskim jest lokalny szpital. 

Zobacz wideo Ludzie boją się utraty pracy z powodu koronawirusa. „Monstrualna zmiana nastrojów”

- Pierwszym potwierdzonym przypadkiem był pan, który piastuje funkcję łowczego krajowego, który był na spotkaniu w Brukseli, na rozmowach o tym, jak zwiększyć społeczną akceptację dla łowiectwa. Jak wrócił, zakaził swojego ojca, niestety, ten starszy pan już zmarł. Zakaził żonę i jeszcze dwoje członków rodziny [...]. Dopiero na oddziale ratunkowym okazało się, że pan może być zakażony koronawirusem. To się potem potwierdziło. Został przewieziony na oddział zakaźny. Wirus gdzieś się inkubował i rozniósł po szpitalu. Wszystko wybuchło w poniedziałek 30 marca, kiedy nagle ośmiu pacjentów oddziału wewnętrznego zaczęło gorączkować, mieć objawy infekcji i okazało się, że wszyscy są zakażeni - relacjonował dziennikarz. Dodał, że wirus pojawił się później również na oddziale paliatywnym i na zakładzie opiekuńczo-leczniczym - I tutaj wirus zaczął zbierać śmiertelne żniwo- podkreślił. Na pewno w szpitalu doszło do błędów, ale nie było też sprzętu ochronnego. W szpitalu pozostali nieliczni pacjenci - mówił Żytnicki.

Według relacji Żytnickiego krotoszyński szpital zdecydował się przenieść dwóch pacjentów do placówki medycznej w Pleszewie. Potwierdzono u nich później obecność patogenu. Jak wyliczył dziennikarz, w ciągu tygodnia w Krotoszynie zmarły trzy pacjentki zakażone koronawirusem, w Pleszewie cztery i jeszcze cztery osoby zmarły w szpitalu zakaźnym w Poznaniu, dwie z Krotoszyna i dwie z Pleszewa.

Z kolei według ustaleń TVN24 obecnie 80 proc. personelu Szpitala Powiatowego im. Marcela Nanckiego przebywa w kwarantannie, a część z pracowników jest zakażonych koronawirusem. Większość oddziałów pozostaje zamknięta. W rozmowie z dziennikarzami stacji jedna z pielęgniarek stwierdziła, że szpital nie zapewnił odpowiedniego sprzętu ochronnego, a pracownicy mieli kontakt z pacjentami, zanim znane były wyniki testów.  

Dyrektor szpitala w Krotoszynie odpiera zarzuty

Narodowy Fundusz Zdrowia wezwał początkowo dyrekcję krotoszyńskiego szpitala do złożenia wyjaśnień, a następnie złożył zawiadomienie do prokuratury. Sprawę badają teraz śledczy Prokuratury Rejonowej w Ostrowie Wielkopolskim.

W odpowiedzi na zarzuty dyrektor szpitala opublikował oświadczenie, w którym zaznaczył, że nikt nie poinformował go nawet o treści zawiadomienia, które wpłynęło do organów ścigania.

"Z doniesień medialnych dowiedzieliśmy się, że Narodowy Fundusz Zdrowia skierował do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Szpital Powiatowy w Krotoszynie. Nie znamy oficjalnej treści zawiadomienia. Ani NFZ, ani prokuratura - jak dotąd - nie poinformowała Szpitala o swoich działaniach. Z doniesień medialnych dowiadujemy się jedynie, że chodzi o rzekome nieprawidłowości podczas przekazywania dwóch chorych z Oddziału Wewnętrznego w Krotoszynie do Oddziału Paliatywnego Pleszewskiego Centrum Medycznego oraz postępowania personelu szpitala w czasie wykrycia koronawirusa SARS-CoV-2 na Oddziale Wewnętrznym w Krotoszynie" - czytamy w komunikacie dyrektora krotoszyńskiego szpitala Krzysztofa Kurowskiego. 

"Pragnę jeszcze raz poinformować, że dwaj pacjenci, którzy 27 i 30 marca w trybie planowym przekazani zostali na Oddział Paliatywny Pleszewskiego Centrum Medycznego NIE MIELI W KROTOSZYNIE ZDIAGNOZOWANEGO ZAKAŻENIA KORONAWIRUSEM !!! Nasi lekarze nie podejrzewali również u nich tej choroby. Gdyby tak było, pacjenci ci nie zostaliby przekazani do szpitala niezakaźnego!" - zaznaczył Kurowski. 

W opinii dyrektora SPZOZ w Krotoszynie personel placówki "nie zasłużył na to, by zarzucać mu podejmowanie działań na szkodę pacjentów". "Nie zgadzam się więc z zarzutem, że lekarze z Krotoszyna mieliby się przyczynić do zachorowania i śmierci pacjentów w Pleszewie, a nawet, jak niektóre media sugerują - że popełnili przestępstwo i podesłali czy podrzucili chorych do innego szpitala [...]. Pacjenci posiadający wyniki pozytywne byli sukcesywnie przekazywani na Oddział Zakaźny w Poznaniu. Na bieżąco współpracowaliśmy zarówno z tym oddziałem, jak i Państwowym Powiatowym Inspektorem Sanitarnym w Krotoszynie" - zapewnił dyrektor krotoszyńskiego szpitala.

Więcej o: