Jaki o wizycie Kaczyńskiego na Powązkach: Robicie z tego aferę. Wszystko odbyło się zgodnie z prawem

W 10. rocznicę katastrofy smoleńskiej Jarosław Kaczyński odwiedził grób swojej matki, a także symboliczny grób Lecha i Marii Kaczyńskich. Prezes PiS wjechał na teren Cmentarza Powązkowskiego, mimo że nekropolia jest zamknięta dla odwiedzających z powodu zagrożenia koronawirusem. - Jarosław Kaczyński jest liderem obozu rządzącego i był w oficjalnej delegacji. Skoro normalnie może działać sklep, to może i państwo, którego ważną część jest śmierć Prezydenta RP - stwierdził na antenie TVN24 eurposeł Patryk Jaki.

W piątek Jarosław Kaczyński odwiedził grób swojej matki Jadwigi Kaczyńskiej (na grobowcu wypisane są też symbolicznie nazwiska Lecha i Marii Kaczyńskich) na Powązkach. Prezesowie PiS towarzyszyła wówczas grupa ochroniarzy, którzy sprzątali stare znicze i zapalali nowe.

Wizyta spotkała się ze sporą falą krytyki, bo choć prawo nie zabrania wprost odwiedzania grobów bliskich, Cmentarz Powązkowski jest czasowo zamknięty dla odwiedzających. Wyjątek zrobiono dla prezesa PiS. - Została wystosowana prośba przez organizatorów uroczystości o to, żeby ta uroczystość w dziesiątą rocznicę katastrofy smoleńskiej, czyli odwiedzenie grobu pary prezydenckiej, się odbyła. Zarząd wyraził na to zgodę - tłumaczył w rozmowie z TVN24 ks. Przemysław Śliwiński, rzecznik prasowy Archidiecezji Warszawskiej. 

Patryk Jaki: Jakie konkretnie prawo złamał Jarosław Kaczyński?

W poniedziałek gościem "Rozmowy Piaseckiego" w TVN24 był europoseł Patryk Jaki (Solidarna Polska). Broniąc wizyty Kaczyńskiego na Powązkach, były wiceminister sprawiedliwości wielokrotnie podkreślał, że prezes PiS odwiedził nekropolię w ramach czynności służbowych. 

Jakie konkretnie prawo złamał Jarosław Kaczyński? Przypominam, że to był element uroczystości państwowych i pełnienia czynności służbowych, które są wyłączone z rozporządzenia ministra zdrowia. Jeśli zaczynami nagonkę na kogoś, to pamiętajmy, że Jarosław Kaczyński nie był tam jako osoba prywatna, tylko w delegacji, jako lider obozu rządzącego

- stwierdził Jaki. Konrad Piasecki zapytał polityka o to, czy odwiedzając cmentarz, Kaczyński nie postawił się niejako ponad innymi Polakami, dla których nekropolia pozostaje zamknięta. - Czy pana rodzina zginęła w katastrofie smoleńskiej? - zapytał Jaki. W odpowiedzi Piasecki podał przykład Barbary Nowackiej, której matka - Izabela Jaruga-Nowacka - została pochowana właśnie na Powązkach. - A czy Barbara Nowacka próbowała i chciała wziąć udział w tej delegacji? Nie mam wątpliwości, że chciała odwiedzić grób swojej mamy. Mam jednak wątpliwości co do tego, czy chciała uczestniczyć w oficjalnej delegacji. Akurat rządzi PiS, a Barbara Nowacka jest przedstawicielka opozycji, która wokół tego buduje swoją kampanię wyborczą - powiedział Jaki. 

Zobacz wideo Jak wielu Polaków straci pracę z powodu koronawirusa?

- Osoby, które organizowały te uroczystości, zwróciły się do zarządzających cmentarzem, aby na symbolicznym grobie Lecha i Marii Kaczyńskich można było złożyć kwiaty. A państwo robicie z tego aferę, mimo że macie świadomość, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Wspomniane rozporządzenie wyłącza z tych wszystkich obostrzeń czynności służbowe. Skoro normalnie może działać sklep, to może i państwo, którego ważną część jest śmierć Prezydenta RP. 

Jaki został też zapytany o obchody 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej, które odbyły się na placu Piłsudskiego w Warszawie. Obecny był tam Jarosław Kaczyński, jak i przedstawiciele rządu oraz marszałkini Sejmu. Od razu można było zauważyć, że politycy nie zachowywali zalecanych, dwumetrowych odstępów, o których można przeczytać w rozporządzeniu ministra zdrowia. - Oczywiście można było zachować te odstępy. Mogli to zrobić również dziennikarze, również państwa stacji. Ludzie, którzy tam byli, pełnią powierzone im przez Polaków funkcje państwowe, a więc wykonywali obowiązki służbowe. Są tym samym wyłączeni z tego rozporządzenia. A pan mnie ciągle pyta, dlaczego nie przestrzegali zasad, których nie musieli przestrzegać. To nie była zabawa, prywatna wizyta - ocenił Jaki. 

Więcej o: