Dramatyczna sytuacja w DPS-ach. W Bochni z odsieczą przyszły dominikanki. "To jest nasze zadanie"

Wciąż dramatyczna jest sytuacja w wielu Domach Pomocy Społecznej w Polsce. W Psarach potwierdzono już 22 przypadki zakażenia koronawirusem u pencjonariuszy i personelu, a od świata odciętych jest blisko 200 osób, które przebywają w kwarantannie. Z kolei w DPS w Bochni zakażenie potwierdzono u ponad 40 osób. Na apele o pomoc odpowiedziały m.in. siostry dominikanki, które stawiły się w ośrodku, by opiekować się chorymi.

W Domach Pomocy Społecznej wykrywane są kolejne ogniska koronawirusa. W poniedziałek starostwo powiatowe w Ostrowie Wielkopolskim potwierdziło, że 22 osoby z DPS w Psarach jest zakażonych koronawirusem. Potwierdziły się tym samym obawy sprzed tygodnia - wtedy koronawirusa wykryto u jednej z pielęgniarek, która miała kontakt z większością osób w ośrodku. Od personelu i pensjonariuszy pobrano wymazy do badań. 

Zobacz wideo Czy obowiązek zakrywania twarzy powstrzyma rozwój koronawirusa?

DPS w trudnej sytuacji. W Bochni na pomoc ruszyły dominikanki. "Brakuje słów, by wyrazić wdzięczność"

Jak podaje TVN 24, jednocześnie zdecydowano o przewiezieniu z DPS w Psarach do szpitala czterech osób, u których rozwinęły się objawy COVID-19. Pozostali zakażeni pozostają w ośrodku. Łącznie od świata odciętych jest 200 osób - to wszyscy pensjonariusze oraz ci pracownicy, którzy byli w pracy w dniu wydawania decyzji sanepidu. Są im dowożone jedzenie, woda i środki ochrony osobistej. 

Bardzo trudna sytuacja jest także w Domu Pomocy Społecznej w Bochni, który jest obecnie największym ogniskiem koronawirusa w Małopolsce. Tam zakażenie potwierdzono u 16 pracowników i 26 pensjonariuszy. Starostwo powiatowe alarmowało, że w ośrodku rozpaczliwie brakuje rąk do pracy. "Brakuje personelu medycznego szczególnie pielęgniarek, ale przyda się każda para rąk. Potrzebujemy także wsparcia w postaci środków ochrony osobistej" - napisano w oświadczeniu. Na ten apel odpowiedziały dominikanki z Broniszewic, które stawiły się na miejscu, by zająć się chorymi. Te same siostry najpierw organizowały zbiórki na DPS. To właśnie one w 2018 roku zyskały też popularność i sympatię w sieci, udając pingwiny w krótkim nagraniu, dzięki któremu zebrały fundusze na budowę nowego domu opieki dla niepełnosprawnych chłopców. Teraz przyszedł czas na kolejny etap pomocy.

Mamy tam już 7 sióstr, dojeżdżają kolejne 4 i jeszcze docierają bracia dominikanie do pomocy - wszyscy się tam zamykają z podopiecznymi, nie wiadomo jak długo. Ale brakuje sprzętu ochronnego, a nie możemy pozwolić, żeby zostali bez podstawowych środków opieki

- informują dominikanki. Jak poinformowały, wezwanie o stawienie się do pomocy odebrały w piątek.

"Rano Tymka [jedna z sióstr - red.] odebrała telefon od płaczącego starosty Bochni. Dzwonił do różnych fundacji. Trafił również na naszą. 'Siostro, w moim DPS nie ma już kto pracować! Pracownicy są na kwarantannie. Błagam siostry o pomoc, bo mieszkańcy zostaną sami'. (...) Pytamy braci różnych zakonów. Słyszymy, że teraz nie jest za dobry czas. Trudno... Wieczorem po liturgii wiadomość od dominikanów krakowskich, że bracia są chętni do pomocy i tam pojadą... Super!" - czytamy na stronie zakonu z Broniszewic.

To jest nasze zadanie - nieść pomoc potrzebującym. Kiedy zaczynała się ta epidemia, pisałam siostrom, że przestrzegamy wszystkich środków ostrożności i staramy się nie wychodzić z domów, ale pisałam też od razu, że przyjdzie taki czas, że trzeba będzie wyjść, żeby pomóc i to jest właśnie ten czas - powiedziała na antenie TVN 24 jedna z sióstr. - Brakuje mi słów, żeby wyrazić wdzięczność - skomentował w rozmowie z telewizją wicedyrektor szpitala powiatowego w Bochni na antenie TVN 24. 

Na pomoc czeka również DPS w Drzewicy w województwie łódzkim. Tam w poniedziałek potwierdzono kolejne 23 przypadki zakażenia koronawirusem, a łączna liczba osób z COVID-19 na terenie placówki wzrosła do 78. 

Czytaj też: Tragiczna sytuacja w radomskim szpitalu. Brakuje połowy personelu, ponad 200 zakażonych. "To drugie Kosowo"

Więcej o: