Zasłynęły, udając pingwiny. Teraz siostry proszą o pomoc. "Chłopcy są narażeni na śmierć"

Siostry, które skradły serca Polaków udając pingwiny w krótkim filmie, proszą o pomoc dla swoich podopiecznych. Brakuje im środków ochronnych. - Chłopcy są narażeni bezpośrednio na śmierć. Nie mają żadnego systemu obronnego, żeby się przed tym zachorowaniem uchronić - mówi jedna z dominikanek.

Siostry dominikanki z Broniszewic (woj. wielkopolskie) zyskały popularność i sympatię udając pingwiny w krótkim nagraniu, dzięki któremu zebrały fundusze na budowę nowego domu opieki dla niepełnosprawnych chłopców. Teraz, w czasie epidemii, proszą o pilną pomoc.

Kochani PRZYJACIELE!!! Ta kulka z czułkami niestety atakuje kolejne DPS-y w Polsce. Ich Mieszkańcy są bezbronni. Robimy wszystko, żeby nie przedarła się do Domu Chłopaków i dwóch zaprzyjaźnionych Domów w Mielżynie i Łopiennie. Prosimy Was o pomoc w zakupie rękawic jednorazowych. Udało nam się dzięki Wam już zamówić płyny dezynfekcyjne. DZIĘKUJEMY!!!! Rękawice są w drodze do naszych Domów. Zamówione po akceptowalnej cenie. Plissss! Nie zostawiajcie nas! Stale pamiętamy o WAS w modlitwie

- czytamy na Facebooku Domu Chłopaków w Broniszewicach.

Potrzebna pomoc

Siostrom brakuje rękawiczek jednorazowych, maseczek i płynów do dezynfekcji, które są niezbędne, aby zapewnić bezpieczeństwo 56 podopiecznym.

Już mamy informację od lekarzy, że jeśli koronawirus się przedostanie do naszego ośrodka, to chłopcy są narażeni bezpośrednio na śmierć. Nie mają żadnego systemu obronnego, żeby się przed tym zachorowaniem uchronić

- powiedziała siostra Eliza w rozmowie z TVN24.

Zobacz wideo Czy obowiązek zakrywania twarzy powstrzyma rozwój koronawirusa?