Podpisy na listach kandydatów zbierano na wybory 10 maja. A co jeśli zmieni się ich termin?

Gdyby doszło do zmiany terminu wyborów, to można byłoby podważać prawo kandydatów do startu - zwraca uwagę RMF FM. Wszystko przez to, że zbierali podpisy do wyborów ogłoszonych dokładnie na 10 maja.

Dziennikarz RMF FM Tomasz Skory wskazał, że każdy z kandydatów w wyborach prezydenckich 2020 musiał zebrać wymagane minimum 100 tys. podpisów, a na kartach wszystkich z nich znalazła się adnotacja "w wyborach zarządzonych na dzień 10 maja 2020 r.". Jak czytamy: "Wszyscy obecnie zgłoszeni i zarejestrowani kandydaci formalnie mają upoważnienie do udziału w wyborach tylko 10 maja".

Zobacz wideo Kwaśniewski: Wybory są robione na siłę, żeby kandydat PiS-u wygrał

Podpisy są na wybory 10 maja, a nie 17. "Dlatego prawo zabrania 

Jeśli więc marszałkini Sejmu zmieniłaby (a są takie ewentualne plany) datę wyborów - nie będzie można zastosować do nich list poparcia, które złożono pod listami na wybory 10 maja. To może stać się natomiast podstawą do składania protestów wyborczych.

Ponieważ żaden z kandydatów formalnie nie posiada podpisów poparcia w wyborach 17 czy np. 23 maja - ich udział w takich wyborach może być podstawą do zakwestionowania ich ważności. Między innymi dlatego właśnie prawo zabrania zmieniania zasad głosowania tuż przed wyborami

- czytamy na stronach RMF FM. Cytowany przez rozgłośnię były szef Państwowej Komisji Wyborczej Wojciech Hermeliński wskazał, że władza modyfikując Kodeks wyborczy, doprowadziła do tej możliwie nietypowej sytuacji. - To władze doprowadziły do narażenia osób zbierających te podpisy na to, że protest w tej sprawie może być uwzględniony - ocenia Hermeliński, a o skuteczności takich protestów mówi, że miałyby one "niemałe szanse powodzenia".

Ostatecznie sprawę wyborów będzie rozstrzygał Sąd Najwyższy, do którego z zastrzeżeniami można zgłaszać się w ciągu 7 dni od daty ogłoszenia wyników przez PKW. Jak zaznacza Skory, możliwe, że SN w związku z epidemią koronawirusa nie będzie zbyt formalnie traktował całej sprawy i uzna ją za uchybienie, które nie rzutuje na całość wyborów.