Które państwa znoszą ograniczenia? Austria na czele, Dania się zastanawia, Niemcy planują

Austria wybiegła przed szereg i już ogłosiła, że ma schemat wychodzenia z lockdownu. Dania się do tego przymierza, Niemcy za to jeszcze szykują strategię na walkę z koronawirusem i dopiero po jej opracowaniu zaczną podawać ewentualne terminy. Także Belgia poczynia pierwsze kroki, nie próżnują też Czesi. Kraje Europy szykują się do powrotu do normalności.

W poniedziałek i wtorek z wielu europejskich krajów zaczęły spływać informacje o tym, że planują luzować obostrzenia wprowadzone w trakcie pandemii koronawirusa. Jednocześnie tego samego dnia WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) przekazała przez rzecznika Christiana Lindmeiera, by zbyt wcześnie nie decydowano o cofaniu obostrzeń.

Pandemia koronawirusa. Austria szykuje się do luzowania

Już w poniedziałek kanclerz Austrii Sebastian Kurz zapowiadał, że ruszy wygaszanie lockdownu kraju. Po świętach wielkanocnych ma ruszyć otwieranie sklepów innych niż spożywcze, oczywiście z zachowaniem dodatkowych środków ostrożności jak maseczki itp.

Kurz kreślił też dalsze plany: od 1 maja otwarcie wszystkich sklepów, potem od połowy maja - otwarcie np. restauracji. W tym czasie zamknięte będą szkoły - ten stan utrzyma się do połowy maja. Rząd w Wiedniu wyszedł więc przed szereg - wylicza Deutsche Welle - ponieważ Austria tym samym stała się pierwszym krajem Europy, który restrykcje zacznie luzować zaraz po Wielkanocy.

Czytaj więcej: Austria wygasza lockdown. Od połowy kwietnia biznes będzie stopniowo przywracany do życia

Niemcy planują strategię. 19 kwietnia dniem granicznym

Inną taktykę obrał rząd RFN. Kanclerz Niemiec Angela Merkel obwieściła - co odnotowała agencja Reutera - że na razie jest za wcześnie, by spekulować o zniesieniu ograniczeń. Jak stwierdziła, aktualne obostrzenia będą obowiązywały do 19 kwietnia i nie chciała wskazywać innych, ewentualnych terminów.

Zobacz wideo Koronawirus. Jakie obostrzenia obowiązują poza Polską?

Powstał tam jednak plan, w którym punkt po punkcie rozpisano kolejność działań, jakie powinny być - teoretycznie - podejmowane w związku z koronawirusem. Według tych wyliczeń walka z epidemią potrwa do końca 2021 roku, a stopniowy powrót do normalności wspomoże technologia. Jeżeli będą narzędzia do tego, by szybko namierzać, kto i kiedy miał kontakt z osobą zakażoną (najlepiej na poziomie 80 proc. skuteczności), to nad pandemią uda się zapanować i krok po kroku z niej wychodzić.

Dania chce kończyć z lockdownem, Belgia tworzy zespół. Co z Polską?

Do luzowania szykuje się też duński rząd. Premierka tego kraju Mette Frederiksen ogłosiła, że przez szybką reakcję i skuteczny lockdown sytuacja w państwie jest dużo lepsza niż w innych. Frederiksen zapowiedziała, że jeśli tendencja z malejącą liczbą nowych zakażeń się utrzyma, to w ciągu dwóch tygodni zacznie się znoszenie ograniczeń, pierwsze nawet po świętach.

Jak pisze jednak amerykański "Business Insider", eksperci nie są zgodni co do takiej taktyki. Niektórzy z nich ostrzegają, że zbyt wczesne zniesienie obostrzeń doprowadzi do powstania nowych ognisk i ponownego wybuchu epidemii.

Zachowawczo reagują Czesi - są plany luzowania, ale tylko pod warunkiem, że sytuacja znacząco się polepszy i decyzje w tym zakresie będą podejmowane na bieżąco. Z kolei w Belgii, tamtejsza premierka, powołała 10-osobową grupę, która ma przygotować plan stopniowego łagodzenia ograniczeń w związku z koronawirusem. Sophie Wilmes zastrzegła, że to zadanie na przyszłość, bo na razie rząd w Brukseli nie zamierza znosić zakazów.

Jak przedstawia się sytuacja w Polsce? Zgodnie z rozporządzeniem ograniczenia obowiązują do 11 kwietnia, ale nie ma sygnałów, by rząd zamierzał to luzować. Zwłaszcza że padają zapowiedzi, że Polska jest przed najgorszą fazą walki z epidemią. Szef KPRM Michał Dworczyk mówił we wtorek w TVP: - Chcielibyśmy jak najszybciej, żeby rygory zostały zniesione. (...). Nie chcę spekulować na ten temat, sytuacja jest dynamiczna.