Koronawirus w Szwecji. Rośnie liczba zakażonych. Dania i Norwegia wybrały lepszy model walki z epidemią?

W Szwecji, która postawiła na liberalny model walki z koronawirusem, odnotowano więcej zakażeń i zgonów spowodowanych COVID-19 niż w podobnych kulturowo Danii i Szwecji. Szwedzki rząd zastanawia się nad wprowadzeniem dalszych obostrzeń.

W Szwecji potwierdzono zakażenie koronawirusem u ponad 7200 osób. Z powodu COVID-19 zmarło tam blisko 500 osób. W Danii i Norwegii liczby te są niższe - w pierwszym ze wspomnianych krajów zakażonych jest ponad 4600 osób, a zmarło 187 pacjentów, w drugim potwierdzono zakażenie u ponad 5800 osób i 76 zgonów spowodowanych wirusem SARS-CoV-2. Warto też jednak tutaj zaznaczyć, że Szwecja jest dwa razy ludniejszym krajem niż dwa pozostałe - ma ponad 10 mln obywateli w stosunku do ok. 5 mln. Faktem jest jednak, że rosnąca liczba zakażeń w Szwecji sprawia, że władze Danii i Norwegii, utwierdzają się w przekonaniu, że miały rację, nakładając surowsze ograniczenia na swoich obywateli - wykazuje portal thelocal.com

Szwecja obrała liberalny model walki z koronawirusem. Nie zdecydowała się na zamknięcie szkół podstawowych i przedszkoli, ale wprowadziła zajęcia zdalne w szkołach średnich oraz wyższych. Obywatelom zalecono m.in. pracę zdalną i zakazano spotkań w grupach liczących więcej niż 50 osób, jednak władze kraju liczyły przede wszystkim na odpowiedzialność ludzi. Szwedzi mogą więc robić zakupy czy chodzić do restauracji i fryzjera tak, jak przed wybuchem pandemii.

Zobacz wideo Jaki świat wyłoni się z kryzysu? Komentuje dr Jacek Bartosiak

Koronawirus w Szwecji. Władze zastanawiają się nad kolejnymi restrykcjami

Rosnąca liczba zakażeń i zgonów spowodowanych koronawirusem sprawiła, że Szwecja rewiduje swoje podejście do epidemii. "The Guardian" informuje, że Sztokholm przygotowuje się do podjęcia nowych środków bezpieczeństwa. Szwecki rząd myślał o tym, aby w czasie epidemii rządzić za pomocą dekretów, pomijając w ten sposób parlament. Po ostrej krytyce opozycji pomysł ten upadł. Rząd będzie musiał więc konsultować nowe obostrzenia z posłami Riksdagu. Brane są pod uwagę takie obostrzenia jak zamknięcie lotnisk, dworców kolejowych i autobusowych oraz restauracji i niektórych sklepów, a także wprowadzanie bardziej restrykcyjnych zasad dotyczących zgromadzeń. 

Anders Tegnell, główny epidemiolog Szwecji, opisał krajową strategię walki z koronawirusem jako próbę zapewnienia "powolnego rozprzestrzeniania się infekcji" w celu zapobiegnięcia przeciążenia szwedzkiej służby zdrowia. Stwierdził jednocześnie, że władze nie chcą budować "odporności stadnej", o czym mówiono m.in. w Wielkiej Brytanii.

- Ważne jest, aby wprowadzić działania, które mogą być utrzymywane przez dłuższy okres, co oznacza,  pozostanie w domu tych osób, które są chore. Zamykanie ludzi w domu nie zadziała w dłuższej perspektywie. Wcześniej czy później ludzie i tak wyjdą - powiedział epidemiolog cytowany przez "The Guardian". 

Przeczytaj także: