Dziennikarka spytała Emilewicz, czy weźmie na siebie odpowiedzialność za zachorowania. Odpowiedź wymijająca

Sejm przyjął w poniedziałek ustawę, która wprowadza powszechne głosowanie korespondencyjne w trakcie najbliższych wyborów prezydenckich. Za taką zmianą głosowała m.in. Jadwiga Emilewicz, ministra rozwoju i kandydatka na wicepremiera. Zaraz po głosowaniu, a także we wtorek uzasadniała swoją decyzję. Tłumaczyła np., że jeśli w Polsce będzie "20, 30, 40 tysięcy przypadków zachorowań, przepełnione szpitale (...), wówczas nikt o zdrowych zmysłach, żaden polityk rządzącej koalicji nie podejmie decyzji o przeprowadzeniu w takich warunkach wyborów".

W poniedziałek 6 kwietnia Jarosław Gowin - wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego, a także szef Porozumienia - podał się do dymisji. Jak poinformował, jego decyzja jest uwarunkowana faktem, że nie udało mu się przekonać klubu PiS do odroczenia terminu wyborów prezydenckich planowanych na 10 maja. Gowin podkreślił jednocześnie, że mimo dymisji Porozumienie pozostaje w koalicji z PiS i Solidarną Polską. Zarekomendował też na swoje miejsce obecną ministrę rozwoju, Jadwigę Emilewicz.

Przypomnijmy, że Gowin nie zgadzał się na przeprowadzenie wyborów prezydenckich w maju, w czasie epidemii koronawirusa. Jeszcze urzędujący minister nauki złożył też propozycję przedłużenia kadencji obecnego prezydenta o dwa lata. PiS natomiast prze do tego, by wybory odbyły się już za miesiąc, wyłącznie w formie korespondencyjnej.

Zobacz wideo Niepewna przyszłość 500+? Komentuje K. Gawkowski

Po wielogodzinnych obradach i problemach z głosowaniem Sejm uchwalił ostatecznie ustawę w sprawie głosowania korespondencyjnego w tegorocznych wyborach prezydenckich. Za przyjęciem projektu opowiedziało się 230 posłów, 226 było przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu. 

Jadwiga Emilewicz: Ustawa wróci do Sejmu. Wtedy będziemy wiedzieć, w jakim stanie epidemicznym jesteśmy

Za przyjęciem ustawy głosowała w poniedziałek m.in. ministra Emilewicz. Bianka Mikołajewska, dziennikarka portalu oko.press, zwróciła się na Twitterze do kandydatki na premiera z pytaniem, czy weźmie na siebie odpowiedzialność za ewentualne zachorowania w czasie wyborów. "Pani minister @JEmilewicz - czy weźmie Pani na siebie odpowiedzialność za zachorowania, a może i śmierć ludzi, którzy zarażą się koronawirusem podczas organizacji wyborów lub w trakcie samego głosowania? Chcielibyśmy uzyskać jasne stanowisko w tej sprawie. Pani stanowisko" - zapytała Mikołajewska.

Ministra rozwoju nie odpowiedziała wprost na pytanie dziennikarki, przypominając jedynie, że ustawa o głosowaniu korespondencyjnym trafi teraz do Senatu. Izba wyższa parlamentu będzie miała 30 dni, by przyjąć ustawę, wprowadzić do niej poprawki lub w całości ją odrzucić. "Ustawa wróci do Sejmu za miesiąc. Wtedy będziemy wiedzieć, w jakim stanie epidemicznym jesteśmy. W tym czasie zachęcamy opozycję do poparcia najlepszej propozycji zgłoszonej przez @ Jaroslaw_Gowin -nowela konstytucji, przedłużenie kadencji o 2l." - zaapelowała w poniedziałek wieczorem ministra rozwoju. 

We wtorek Emilewicz ponownie odniosła się do kwestii wyborów, tym razem w rozmowie z TVN24. - Rozwiązanie z wyborami korespondencyjnymi jest znacznie lepsze, mówiąc brutalnie, niż korekta, jaka została przyjęta, włożona do tarczy antykryzysowej w weekend ubiegłego tygodnia, która mówi o tym, że korespondencyjnie mogą głosować tylko osoby powyżej 60. roku życia - mówiła szefowa Ministerstwa Rozwoju. Dodała, że stwierdzenie, czy można przeprowadzić wybory bez narażania zdrowia i życia obywateli, to kompetencja ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego oraz premiera Mateusza Morawieckiego. - Jeśli będziemy mieli 20, 30, 40 tysięcy przypadków zachorowań, przepełnione szpitale [...], wówczas nikt o zdrowych zmysłach, żaden polityk rządzącej koalicji nie podejmie decyzji o przeprowadzeniu w takich warunkach wyborów - oceniła Emilewicz.

Więcej o:
Komentarze (220)
Dziennikarka spytała Emilewicz, czy weźmie na siebie odpowiedzialność za zachorowania. Odpowiedź wymijająca
Zaloguj się
  • puuchatek

    Oceniono 87 razy 79

    "Jeśli będzie 40 tys. zachorowań, to nikt o zdrowych zmysłach nie zadecyduje się na wybory"

    Po pierwsze - nikt nie musi wiedzieć, ile dokładnie jest zachorowań. TVPiS nakłamie jak zwykle i wszyscy będą "zadowoleni".

    Po drugie… Szanowna Pani, czy Pani NAPRAWDĘ uważa, że Jarosław Kaczyński (bo, nie oszukujmy się, to on o tym decyduje) jest człowiekiem "przy zdrowych zmysłach"?

    No więc nie, nie jest. Rządzi nami - Panią także - człowiek szalony, kompletnie opętany żądzą władzy, którego kompletnie nie obchodzi, ilu ludzi umrze, aby mu tę władze zapewnić.

  • polakadam

    Oceniono 86 razy 78

    Ale niestety ludzie o zdrowych zmysłach nie decydują. Decyzję w sprawie wyborów podejmie kaczor.

  • anekelea

    Oceniono 57 razy 53

    Pani Emilewicz. Poparła pani projekt, który w bardzo wielu punktach łamie konstytucję. Chodzi m.in. o regulamin sejmu, zmianę Kodeksu gdy prawnie jest to zabronione, a wreszcie, łamie konstytucję jeśli chodzi o zasady przeprowadzania wyborów (tajność, powczechność, proporcjonalność). Te głodne kawałki o tym, że nie ma innych sposobów na przesunięcie wyborów niech zostawi pani swoim partyjniackim kolegom. My wiemy, że pani kłamie. I za to, że przyłożyła pani do tego rękę zostanie pani rozliczona.

  • red.leszek

    Oceniono 58 razy 50

    sęk w tym, że w obozie rządzącym nie ma ludzi o zdrowych zmysłach

  • siwywaldi

    Oceniono 43 razy 39

    Niestety o ten zdrowy zmysł najtrudniej i u samej Emilewicz. Bo KTO o zdrowych zmysłach mógł poprzeć wczorajsze głosowanie?

  • 174pit

    Oceniono 35 razy 33

    A jak będzie 20 tysięcy, to wybory radośnie przeprowadzimy? Żeby dobić do tych 40 tysięcy? Wyrabiamy jakąś stachanowsko-epidemiczna normę?
    Dlaczego władza tak strasznie szkodzi na rozum?

  • state77

    Oceniono 31 razy 31

    Przeciez wczoraj zaglosowalas za wyborami, zapomnialas juz?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX