Sondaż: Duda z poparciem 47 proc. Fatalna frekwencja, Kosiniak-Kamysz dogania kandydatkę KO

Andrzej Duda wygrałby pierwszą turę z wynikiem lepszym niż wszyscy inni kandydaci razem wzięci - wynika z sondażu IBRiS dla "Rzeczpospolitej". Jednocześnie frekwencja w takich wyborach byłaby fatalna - mniejsza niż 30 proc.

W poniedziałek w Sejmie mogą zapaść decyzje, które sprawią, że wybory 10 maja odbędą się korespondencyjnie. Z kolei Jarosław Gowin, lider Porozumienia, chce wydłużenia kadencji urzędującego prezydenta i zmian w Konstytucji. Wiele spraw pozostaje niewiadomą, ale w tej chwili - wybory prezydenckie nie zostały odwołane, a władza mierzy się cały czas z epidemią koronawirusa.

Zobacz wideo 212 miliardów nie wystarczy. Gawkowski mówi o 0,5 biliona złotych

Duda na czele, Kosiniak-Kamysz z poparciem bliskim Kidawie-Błońskiej

Jak wynika z sondażu IBRiS dla "Rzeczpospolitej", gdyby wybory się odbyły, to w pierwszej turze zdecydowanie wygrałby urzędujący prezydent Andrzej Duda z wynikiem 47,6 proc. (wybory prezydenckie można rozstrzygnąć w I turze, gdy jeden z kandydatów ma ponad 50 proc. głosów). Kolejni kandydaci są daleko w tyle: druga Małgorzata Kidawa-Błońska (KO) może liczyć na zaledwie 12,4 proc. poparcia.

Podium zamyka lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, którego wskazało 12 proc. respondentów. Oprócz tego w grze są: Robert Biedroń (Lewica, 6,7 proc.), Szymon Hołownia (niezależny, 6 proc.) i Krzysztof Bosak (Konfederacja, 5,4 proc.). 9,9 proc. ankietowanych wybrało natomiast odpowiedź "nie wiem/trudno powiedzieć".

"Rzeczpospolita" o fatalnej frekwencji na wyborach - mniej niż 30 proc.

Jest też druga strona medalu. Pracownia IBRiS dla "Rz" sprawdziła również możliwą frekwencję na wyborach prezydenckich, gdyby odbyły się 10 maja 2020 roku. Frekwencja nie przekroczyłaby 30 proc. - wylicza "Rzeczpospolita" i pisze:

Wśród tych osób, które zadeklarowały chęć głosowania, ponad 47 proc. oddałoby głos na urzędującego prezydenta Andrzeja Dudę.

Dziennik wylicza przy tym, że 47 proc. dla prezydenta, przy obecnej liczbie uprawnionych i prognozowanej frekwencji przełoży się na siłę mandatu prezydenta. Przy tych szacunkach, gdyby Andrzej Duda wygrał - wskazałoby go zaledwie 15 proc. uprawnionych osób.

Więcej o: