Luksusowe bunkry na apokalipsę. Za wizję wygodnego przetrwania płaci się miliony [TAKA CIEKAWOSTKA]

Już na początku ubiegłego miesiąca zapotrzebowanie na prywatne odrzutowce osiągnęło rekordowy poziom. W obliczu narastającej paniki spowodowanej koronawirusem najbogatsi masowo uciekali na swoje jachty czy do domów letniskowych. Część mogła uciec gdzie indziej - do prywatnych bunkrów szykowanych na apokalipsę. Dwa podziemne kompleksy dla najbogatszych są nawet blisko granic Polski.

To, co się dzieje obecnie na świecie w niejednym filmie katastroficznym było preludium do "końca świata". Zabójczy wirus atakuje, ludzie umierają, państwa stają się niewydolne, a społeczeństwa załamują się. Dzisiaj widzimy, że taki czarny scenariusz raczej nam nie grozi, jednak właśnie czymś takim jesteśmy systematycznie karmieni przez kulturę masową. 

Nie może więc dziwić chęć części ludzi do jak najlepszego przygotowania się na najgorsze. Zabójczy wirus, wielki meteor, wojna jądrowa, potężny kryzys gospodarczy? Czarnych wizji jest wiele. Ci dysponujący mniejszymi zasobami gromadzą zapasy w piwnicy. Ci bardziej zasobni budują domek w głuszy i ćwiczą życie w oderwaniu od cywilizacji. Ci najbogatsi mają jednak znacznie szerszą gamę możliwości.

Pięknie w folderach reklamowych, ale jak w rzeczywistości?

Dwa przykłady takich możliwości znajdują się nawet blisko granic naszego kraju. Jeden w Czechach, a drugi w Niemczech.

Ten pierwszy jest otoczony zasłoną tajemnicy. Miał zostać zbudowany w ostatnich latach zimnej wojny na potrzeby wojsk Czechosłowacji oraz ZSRR. Nie jest jasne w jakim celu. Po rozpadzie Układu Warszawskiego podziemny kompleks stracił rację bytu i był nieużywany. W 2015 roku kupił go czeski biznesmen Jakub Zamrazil. Lokalizacja oficjalnie jest tajna, jednak tak naprawdę nie stanowi tajemnicy i została podana w czeskich mediach. To około siedmiu kilometrów od miejscowości Ceski Brod. Wśród lesistych wzgórz na zdjęciach satelitarnych widać tam wyraźnie typowy stary kompleks wojskowy, kilka niewielkich bloków z wielkiej płyty i mniejszych budynków. Pod ziemią ma być dwupiętrowy bunkier o powierzchni siedmiu tysięcy metrów kwadratowych.

Cały kompleks otrzymał nazwę marketingową "Oppidum" od łacińskiego słowa określającego ufortyfikowaną osadę. Według materiałów reklamowych ma to być "największy bunkier dla miliarderów". Poza luksusowo wyposażonymi podziemnymi apartamentami, teren na powierzchni ma zostać przekształcony w coś na wzór kurortu dla bogaczy, otoczonego ścisłą ochroną. Na zdjęciach satelitarnych z tego roku widać jednak ciągle te same stare bloki i żadnego śladu poważnych prac budowlanych. Choć w czeskich mediach pojawiły się już plotki, jakoby "arabski szejk" kupił całą inwestycję za kilka miliardów dolarów.

Grafika pokazująca przekrój przez docelową formę projektu Oppidium. Na razie do tego daleko. Przynajmniej na powierzchniGrafika pokazująca przekrój przez docelową formę projektu Oppidium. Na razie do tego daleko. Przynajmniej na powierzchni Fot. Oppidium

Jedna z grafik promujących projekt Oppidium. To standard w reklamach bunkrów dla bogatych. Gorzej z prawdziwymi zdjęciami ukończonych wnętrzJedna z grafik promujących projekt Oppidium. To standard w reklamach bunkrów dla bogatych. Gorzej z prawdziwymi zdjęciami ukończonych wnętrz Fot. Oppidium

Kompleks w Niemczech znajduje się w pobliżu miejscowości Rothenstein w Turyngii. Tamtejszą kopalnię jeszcze podczas II wojny światowej przekształcono w podziemną fabrykę. W czasach NRD tunele rozbudowano i zaadoptowano do roli wielkiego podziemnego składu amunicji oznaczonego KL-22. Po zimnej wojnie obiekt stracił rację bytu i amunicję z niego wywieziono, jednak nadal utrzymywano w dobrym stanie. Po kilkunastu latach obiekt nabył amerykański biznesmen Robert Vicinio, właściciel firmy Vivos tworzącej podziemne schronienia dla najbogatszych. Oznaczenie KL-22 zamieniono na marketingową nazwę Vivos Europa One.

Według materiałów promocyjnych podziemny kompleks ma być "największym prywatnym schronem" na świecie. Były arsenał ma mieć 23 tysiące metrów kwadratowych powierzchni, która może stać się szeregiem luksusowych apartamentów. Do tego wspólny basen, stołówka (nazywana "restauracją"), sauna, kino i różnego rodzaju przestrzeń do rekreacji. Dodatkowo powierzchnia biurowa i rekreacyjna na powierzchni. Cena za apartament w stanie surowym (czyli w praktyce odcinek tunelu do zaadaptowania) od dwóch milionów dolarów wzwyż. Za miejsce w "półprywatnym" (nie jest wyjaśnione co to konkretnie znaczy) pokoju od 35 tysięcy dolarów. Przynajmniej tak może być w teorii. Problem w tym, że podobnie jak w przypadku Oppidum, nie jest jasne, na ile wizja z folderów reklamowych jest zrealizowana. Na zdjęciach satelitarnych z 2018 roku widać te same niewielkie budynki i szopy, co kilka lat wcześniej. Nie ma śladu po większych pracach budowlanych. Na stronie internetowej od lat te same grafiki i filmik promocyjny, bez zdjęć realnie wykończonych apartamentów.

Apartamenty zamiast rakiet międzykontynentalnych

Znacznie więcej schronów dla zamożnych (przynajmniej publicznie znanych) jest w USA. Choćby firma Vivos posiada były skład amunicji w pobliżu miejscowości Bear Hills. To kilkaset niewielkich bunkrów stojących na prerii w Południowej Dakocie. Cena za jeden w stanie surowym to 35 tysięcy dolarów plus tysiąc dolarów czynszu rocznie. Nie wiadomo, ile zostało wykupionych. Dodatkowo firma ma jeszcze jeden faktycznie wykończony bunkier w stanie Indiana dla 80 osób. Przez lata twierdziła, że "wszystkie miejsca wykupiono". Obecnie na stronie widnieje informacja o "kilku wakatach". Ceny nie podaje.

Zdjęcie przestrzeni wspólnej bunkra firmy Vivos w IndianieZdjęcie przestrzeni wspólnej bunkra firmy Vivos w Indianie Fot. Vivos

Inny na pewno wykończony bunkier należy do firmy Survival Condo. To stary silos dla rakiety międzykontynentalnej Atlas V w stanie Kansas. Właściciel firmy, Larry Hall, kupił go w 2008 roku i zainwestował w przebudowę 20 milionów dolarów. Już w 2017 roku twierdził, że wszystkie podziemne apartamenty sprzedał. Ceny - od 1,5 miliona do 3 milionów dolarów za stan surowy. Wobec tego kupił drugi identyczny silos opodal i również go przebudowuje. Obecnie oferuje w nim miejsca. W tym nowość, dwupiętrowe apartamenty za 4,5 miliona dolarów. Poza mieszkaniami w silosach zmieszczono basen, ściankę wspinaczkową, miejsce do wyprowadzania psów, kino i sklep.

Hall w rozmowie z "Vice" w połowie marca twierdził, że pandemia wywołała prawdziwą lawinę nowych klientów. - Nigdy nie mieliśmy tylu osób zapisujących się na wizyty w celu obejrzenia naszych schronów. Nie dość, że mamy rekordowe zainteresowanie, to towarzyszy temu wszystkiemu atmosfera powagi, której wcześniej nie było - twierdzi biznesmen. Jeden z klientów miał się zdecydować na zakup w cztery dni, nawet bez osobistej wizyty, co nigdy wcześniej według Halla się nie zdarzyło.

W USA działa jeszcze szereg firm oferujących prywatne schrony dla mniej zamożnych. Na przykład Atlas Survival Shelters czy Rising S Company. Ceny zaczynają się od 30 tysięcy dolarów za coś, co można zakopać w ogródku i przypomina standardowe schrony rodzinne budowane w latach 50. (bliżej im do celi niż apartamentu), po 8 milionów dolarów za duże modułowe schrony z podziemnym garażem, strzelnicą, farmą hydroponiczną i wieloma innymi dodatkami.

Wnętrze taniego prywatnego bunkra firmy Rising SWnętrze taniego prywatnego bunkra firmy Rising S Fot. Rising S

Czy to na pewno zadziała?

Wyżej wymienione opcje to tylko te, których twórcy promują się w mediach. Ile podobnych przedsięwzięć powstaje w tajemnicy, nie wiadomo. W 2017 roku amerykański magazyn "New Yorker" opisał zjawisko szykowania się bogaczy na apokalipsę i jeden z rozmówców twierdził, że wśród milionerów i miliarderów z Doliny Krzemowej, nawet ponad połowa zainwestowała w to środki. - Nie chodzi o to, że ich zdaniem apokalipsa jest bardzo prawdopodobna. Uznają, że bardzo mało realne zagrożenie, ale jednocześnie takie, które miałoby bardzo poważne konsekwencje. Biorąc pod uwagę to, ile mają pieniędzy, zainwestowanie części z nich w celu zabezpieczenia się przed czymś takim jest logiczne - stwierdził Yishan Wong, jeden z pierwszych pracowników Facebooka i były szef portalu Reddit.

W tymże artykule (bardzo ciekawym i nadal wartym przeczytania, "New Yorker" to znak jakości) podnoszona jest kwestia, na ile te wszystkie przygotowania osób zamożnych mają sens i czy rzeczywiście by im pomogły w obliczu apokalipsy. Przywoływana jest kolacja w Nowym Jorku niedługo po zamachach na WTC, na której zgromadziła się elita finansjery Manhattanu i dyskutowała o swoich planach na wypadek najgorszego. Większość planowała "odpalić swój prywatny odrzutowiec" i odlecieć na prowincję lub za granicę. Jeden z gości miał być sceptyczny. - Prywatny odrzutowiec? A zabierzecie z sobą pilotów i ich rodziny? A mechanicy? Których bliskich porzucicie? - miał pytać. W końcu wszyscy uczestnicy kolacji mieli przyznać, że nie dadzą rady uciec do swych odległych schronień, jeśli nastąpi prawdziwa apokalipsa.

- Apartament w bunkrze to nie jest dobra strategia na apokalipsę. To wizja wywodząca się z mentalności zachodniego miliardera - twierdzi w rozmowie z "Vice" prof. Douglas Rushkoff, socjolog i autor podcastu "Team Human". Jego zdaniem jedyną szansą na przetrwanie każdego z nas, jak i całego gatunku, jest praca zespołowa. - Nie widzę żadnych powodów, aby traktować takie izolowanie się na wypadek apokalipsy jako dobrą inwestycję. Mam tylko nadzieję, że osoby twierdzące inaczej po przeżyciu obecnego kryzysu stwierdzą, że jedynym racjonalnym rozwiązaniem jest działać razem. Bycie człowiekiem to gra zespołowa - twierdzi. Tą wizję można realizować na przykład niwelując nierówności społeczne i zapobiegając w ten sposób rewolucji. Można też inwestować w badania naukowe, zadbać o środowisko czy przygotować zapasy na pandemię.

Pytanie pozostaje otwarte. Czy lepiej inwestować w bunkier, czy w uniknięcie apokalipsy?

Więcej o:
Komentarze (44)
Bunkry dla bogatych. Luksusowe przetrwanie apokalipsy
Zaloguj się
  • tow.anton.maciorow

    Oceniono 24 razy 14

    Na Żoliborzu, kaczego bunkra milicja przed koronowirusem pilnuje.

  • carolina_reaper

    Oceniono 13 razy 7

    Ci bogaci idioci zapominaja o jednym, ze kiedy wyjda juz z tych luksusowych lepianek, ci na powierzchni, ktorzy przetrwaja ich po prostu zjedza.

  • saynotopis

    Oceniono 14 razy 6

    Gazeta.pl idzie droga rzadu i postanowila miec swoich czytelnikow gleboko w dudzie. Tony bredni z plotka, wulgarne tytuly w dziale sportu, zamiast wiadomosci z Polski i ze swiata jakies przyglupawet teksty o bogatych i ich bunkrach. Wstyd, redakcji. Wstyd za pogarde okazywana czytelnikom, ktorzy was utrzymuja.

  • wymagany_login

    Oceniono 6 razy 4

    Fajnie, tylko kto im to będzie sprzątał, gotował...? Bo przecież tak bogaci sami nie sprzątają - nie wypada.

  • krytek-7

    Oceniono 14 razy 4

    Za to Polacy w przypadku konfliktu zbrojnego udadza sie na pobliski cmentarz w asyscie WOT.Miliony wydawane na amerykanski zlom maja zapewnic bezpieczenstwo ludnosci cywilnej.

  • yaspiman

    Oceniono 7 razy 3

    typowy temat zastępczy

  • dlugi48

    Oceniono 5 razy 3

    To tylko odwlekanie śmierci o parę tygodni, może o parę miesięcy. Potem śmierć w męczarniach. Już lepiej od razu zginąć. Szykują sobie to, na co zasłużyli, krwiopijcy.

  • roboter

    Oceniono 5 razy 3

    Z perspektywy kogoś, kto tematem przetrwania się interesuje takie bunkry są niczym więcej jak zarabianiem grubych pieniędzy na czyimś strachu. Jasne - pomogą przetrwać ale raczej w podobnym stopniu jak dobrze wyposażony domek letniskowy z dobrze pomyślaną ziemianką. Będzie to kosztować ułamek ceny takiego "abonamentu" w schronie. Poza tym kiedyś trzeba będzie wyjść a wtedy sytuacja diametralnie się zmieni. Bez odpowiedniego przygotowania, wyposażenia i bez gotowej do współdziałania społeczności każda jednostka będzie skazana na śmierć.

  • jami100

    Oceniono 5 razy 3

    Mozna tez wykorzystac stare kopalnie, jak w "Seksmisji".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX