"Nie ma parad gejów, jest mniej aborcji". Ksiądz z Warszawy o "plusach" epidemii koronawirusa

"Nie ma parad gejów, a w Hiszpanii prędko nie wrócą. (...) Może być nawet tak, że w ostatecznym rozliczeniu bilans ofiar COVID-19 i ocalonych od aborcji istnień wyjdzie na plus na korzyść żywych" - wskazuje proboszcz parafii na warszawskim Bemowie. Duchowny zamieścił w mediach społecznościowych post, w którym wskazuje, "ile dobra wydarzyło się w Europie" dzięki koronawirusowi.

Proboszcz parafii św. Jana Pawła II w Warszawie, ks. Sławomir Abramowski, zamieścił w mediach społecznościowych post napisany w ramach cyklu "Okiem proboszcza". Wskazuje w nim na zalety pandemii koronawirusa, z którą mierzy się świat. "Koronawirus zbiera spore żniwo, ale w gąszczu przerażających newsów i obaw nie zauważamy, ile dobra dzięki tej zarazie wydarzyło się w Europie" - pisze.

Zobacz wideo Woś o przebiegu choroby: Z leczenia domowego trafiłem do szpitala

Ksiądz z Warszawy o "plusach" pandemii. "Mężowie mający kochanki na boku nie mogą do nich jeździć"

Duchowny wskazuje, że wraz z epidemią spadła przestępczość i "nic nie słychać o żadnych aktach terrorystycznych". Jak dodaje, jest też mniej wypadków drogowych i mniej ofiar śmiertelnych.

Po drugie, to już mało kto zauważa, spadła ilość zabijanych aborcją dzieci nienarodzonych. To efekt uboczny zapaści służby zdrowia w krajach Europy najbardziej proaborcyjnych. Może być nawet tak, że w ostatecznym rozliczeniu bilans ofiar COVID-19 i ocalonych od aborcji istnień wyjdzie na plus na korzyść żywych

- pisze ks. Abramowski, nie podając jednak źródła przytaczanych danych. Jak dodaje, "zastopowanych zostało bardzo wiele grzechów związanych z wyuzdaniem i rozpustą". "Mężowie mający kochanki na boku (lub korzystający z sex-randek itp.) nie mogą do nich jeździć. Nie robi się imprez, na których piło się, ćpało i cudzołożyło, a które tysiącami odbywały się w dużych miastach w każdy weekend" - wskazuje.

Proboszcz bemowskiej parafii zaznacza, że kolejnymi zaletami epidemii jest brak parad równości. Podaje też nieprawdziwe informacje i oskarża środowisko LGBT o "rozprzestrzenienie zarazy po Madrycie", choć nie ma żadnych danych na ten temat.

 Nie ma parad gejów, a w Hiszpanii prędko nie wrócą, bo to właśnie wielotysięczna manifestacja genderystów, lekceważących epidemię stała się bombą biologiczną, która rozniosła zarazę po Madrycie. Agencje towarzyskie i kluby go-go pozamykane na cztery spusty, a pracownice zwolnione z pracy, bo przecież nie były zatrudnione na żadnym etacie. Może dzięki temu się przekwalifikują i wrócą do normalnego życia?

- pyta.

Ks. Abramowski wskazuje też, że na epidemii zyskały rodziny. "Teraz jest czas na rozmowy z dziećmi, modlitwy z nimi" - pisze. 

Po piąte: ekologia. Miliony ton CO2 niewyemitowane do atmosfery z powodu zatrzymania zakładów przemysłowych bez wątpienia odsuną globalne ocieplenie o jakiś czas. A nasza planeta oddycha z ulgą, mniej zalewana trującymi odpadami. Nawet ryby wróciły do kanałów w Wenecji, a jelenie spacerują pustymi ulicami miast.
Patrząc na zarazę oczyma wierzącego, nie sposób zatem nie zauważyć, ile dobra się dokonuje. Europa, chce, czy nie, nawraca się w ten Wielki Post 2020. I tego się trzymajmy 

- kwituje.