Macierewicz o Gowinie: Jako żywo przypomina się rok 1992, gdy doprowadzono do "nocnej zmiany"

Były szef MON Antoni Macierewicz ocenił, że wybory prezydenckie powinny odbyć się 10 maja ze względu na bezpieczeństwo Polski. Skrytykował także Jarosława Gowina, który nie chce zgodzić się na głosowanie korespondencyjne. - Powstał jakiś atak na spójność koalicji - stwierdził Macierewicz.

2 kwietnia media obiegła informacja, że przyszłość większościowego rządu Zjednoczonej Prawicy wisi na włosku. Jak nieoficjalnie ustalili reporterzy TOK FM i RMF FM, Jarosław Gowin miał odrzucić ultimatum prezesa PiS w sprawie wyborów i nie zgodził się na ich przeprowadzenie 10 maja w formie korespondencyjnej z powodu koronawirusa. Gowin miał także poinformować polityków wywodzących się z jego partii Porozumienie, że powinni liczyć się z utratą stanowisk, w tym ministrów, którzy "mogą zostać wyrzuceni z rządu, bo nie zgodzi się na kopertowe wybory w maju i zdania nie zmieni". Posłowie Porozumienia (jest ich 18), zadeklarowali podobno, że nie poprą pomysłu Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli partia rządząca rzeczywiście rozstanie się z partią Gowina, Zjednoczona Prawica straci większość w Sejmie.

Zobacz wideo Co z terminem wyborów? Pytamy ministra Wosia

Antoni Macierewicz: Opozycja zaostrza konflikt, powstał jakiś atak na spójność koalicji. Jako żywo przypomina się rok 1992 

Teraz głos w sprawie wyborów prezydenckich i głosowania korespondencyjnego zabrał były szef Ministerstwa Obrony Narodowej Antoni Macierewicz. W felietonie dla telewizji Trwam stwierdził, że majowe wybory powinny się odbyć, bo w Polsce potrzebna jest stabilizacja polityczna. Jego zdaniem konflikt w tej sprawie zaostrza opozycja, która obawia się, że wygra je prezydent Andrzej Duda. 

- Im bardziej rząd podejmuje wysiłki, żeby opanować sytuację związaną z epidemią, im większe są sukcesy rządu w organizowaniu społeczeństwa, im w większym stopniu nasza solidarność, dyscyplina - taka, jaką naprawdę rzadko można było w Polsce spotkać - daje pozytywne efekty ograniczające rozprzestrzenianie się tej epidemii, tym bardziej opozycja atakuje rząd, tym bardziej opozycja czyni z epidemii, z tego dramatu narodowego narzędzie politycznego ataku - mówił Antoni Macierewicz. 

Zdaniem byłego szefa MON majowe wybory powinny się odbyć, ale z zachowaniem środków bezpieczeństwa. 

- To bezpieczeństwo jest zagwarantowane dzięki głosowaniu korespondencyjnemu, które każdy będzie mógł zrealizować bez jakiegokolwiek zetknięcia się ze światem zewnętrznym, a więc bez jakiegokolwiek zagrożenia zarażenia [...] Tymczasem na tym tle powstał jakiś atak na spójność koalicji, czy aby ktoś się nie wyłamie, czy jedna z grup politycznych nie zakwestionuje tego sposobu głosowania, w sposób oczywisty wiążąc się z przeciwnikami - nie Prawa i Sprawiedliwości, nie Zjednoczonej Prawicy, ale z przeciwnikami bezpieczeństwa Polski, bo z taką sytuacją w istocie mamy do czynienia - powiedział Macierewicz.

Były szef MON stwierdził, że mówi o zaistniałej sytuacji z olbrzymim smutkiem i niepokojem.

- Jako żywo przypomina się rok 1992, gdy doprowadzono do "nocnej zmiany". Liczę, że ci, którzy mają takie zamiary, opamiętają się i do tego nie dojdzie i zostanie przyjęta ustawa, która gwarantuje bezpieczeństwo każdemu Polakowi i gwarantuje bezpieczeństwo polskiemu państwu - powiedział Antoni Macierewicz. 

 

W piątek w Sejmie decyzja w sprawie głosowania korespondencyjnego

Posłowie projektem dotyczącym głosowania korespondencyjnego mają się zająć w piątek 3 kwietnia. Posiedzeniu Sejmu rozpocznie się o godzinie 10. Eksperci uważają, że przeprowadzenie głosowania korespondencyjnego w majowych wyborach jest nie tylko niewykonalne, ale także niekonstytucyjne. Z wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2011 roku wynika, że ustawodawca musi zachować demokratyczny standard, według którego istotne reguły prawa wyborczego muszą być znane co najmniej przez 6 miesięcy przed zarządzeniem wyborów.

Przeczytaj także: