"Sueddeutsche Zeitung": Polska i Węgry zdradzają europejskie wartości pod płaszczykiem walki z epidemią

Zmiana prawa wyborczego w Polsce i zgoda, by na Węgrzech Viktor Orban rządził dekretami powinny zostać ocenione przez Trybunał Sprawiedliwości - pisze "Sueddeutsche Zeitung". Dziennik uważa, że zachowanie przewodniczącej Komisji Europejskiej, która nie oddaje spraw w ręce sędziów, jest "żenujące".

Niemiecki dziennik komentuje w czwartek oświadczenie przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, w którym przestrzegła ona przed łamaniem podstawowych wartości UE w imię walki z koronawirusem. Jak pisze "Sueddeutsche Zeitung", reakcja na ustawy wyjątkowe, przyjmowane w związku z epidemią przez kraje UE, była "absolutnie słuszna", jednak "niestety von der Leyen nie wymieniła z nazwy krajów, za sprawą których to oświadczenie było konieczne". "Węgry i Polska właśnie zdradzają europejskie wartości, uchylając demokrację pod płaszczykiem walki z pandemią” – pisze autor komentarza Matthias Kolb.

Poważny błąd szefowej KE

"Przewodnicząca Komisji popełnia poważny błąd, nie wywierając publicznej presji na Warszawę i Budapeszt. Komisja Europejska, jako 'strażnik traktatów' powinna troszczyć się o przestrzegane reguł, na które zgodziło się wszystkich 27 państw. Tylko ona może zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości UE, aby sprawdzić, czy doszło do naruszenia prawa unijnego. Byłoby to pilnie wskazane. Zarówno węgierska ustawa o stanie zagrożenia, dzięki której premier Viktor Orban od poniedziałku może przez nieograniczony czas rządzić poprzez dekrety, jak również zmiana prawa wyborczego w Polsce, która uniemożliwia uczciwy przebieg wyborów prezydenckich, muszą natychmiast zostać przedłożone sędziom UE" - pisze niemiecki dziennik. Ocenia, że przede wszystkim w przypadku Węgier wahania von der Leyen są "żenujące", bo partia Orbana Fides zignorowała jasno wyrażone wątpliwości wiceprzewodniczącej KE Very Jourovej.

Jak zaznacza "SZ", nie jest winą von der Leyen, że brakuje mechanizmów, które mogą powstrzymać autokratyczne dążenia w kraju unijnym. "Ale niezależnie od koronawirusa, nie wolno jej odwracać wzroku, gdy zagrożony jest rdzeń UE, a mianowicie państwo prawa, demokratyczna kontrola i wolność mediów" - pisze gazeta. Jak dodaje, również centroprawicowa Europejska Partia Ludowa nie mogłaby zignorować jasnego stanowiska najwyżej postawionej w UE chadeckiej polityk, że takie działania węgierskich władz powinny prowadzić do wyrzucenia Fideszu z EPL.

Orban nie może mieć naśladowców

"Sueddeutsche Zeitung" ocenia, że także liderzy niemieckiej chadecji, w tym kanclerz Angela Merkel i szefowie CDU i CSU - Annegret Kramp-Karrenbauer i Markus Soeder - reagują na działania węgierskiego rządu "tchórzliwie i wymijająco". "Gdyby oni postawili Orbanowi ultimatum, to możliwe, że by ustąpił. W przeciwnym razie wyleciałby [z Europejskiej Partii Ludowej" - ocenia "SZ".

Tymczasem - dodaje - "kolejną prowokacją" Orbana było przedstawienie kilka godzin po oświadczeniu von der Leyen projektu ustawy, która umożliwiałaby pozbawianie władzy opozycyjnych burmistrzów wielu miast.

"Także rządy w Berlinie, Paryżu czy Sztokholmie muszą wysłać sygnał, że tego rodzaju działania są nie do przyjęcia. Orban nie może mieć naśladowców. A jeśli dalej nie padną jasne słowa, to będzie to zdrada tych obywateli na Węgrzech, w Polsce i innych krajach, którzy walczą o to, by podstawowe zasady UE nie pozostały tylko na papierze" - konkluduje "Sueddeutsche Zeitung".

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.

Zobacz wideo Co z terminem wyborów? Pytamy ministra Wosia