PiS chce głosowania korespondencyjnego dla wszystkich. "Wybory mają być i basta", "Po nas choćby potop"

We wtorek po południu grupa posłów PiS złożyła do marszałkini Sejmu projekt ustawy, w którym znalazła się możliwość głosowania korespodencyjnego dla wszystkich uprawnionych obywateli. Nagła inicjatywa partii rządzącej wzbudziła zdecydowany odzew wśród polityków opozycji i komentatorów.

We wtorek posłowie Prawa i Sprawiedliwości wnieśli do laski marszałkowskiej projekt ustawy "w sprawie szczególnych zasad przeprowadzania głosowania korespondencyjnego w wyborach Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r.". 

W artykule 2. projektu czytamy, że w trakcie najbliższych wyborów prezydenckich "możliwość głosowania korespondencyjnego [...] przysługuje wszystkim wyborcom". W projekcie znalazły się również zapisy o tym, że Państwowa Komisja Wyborcza może określić inne warunki powoływania obwodowej komisji wyborczej. W praktyce oznacza to, że PKW mogłaby prosić policję i wojsko o pomoc w zorganizowaniu komisji wyborczych, gdyby doszło do buntu wśród samorządów.

Zobacz wideo Czy wybory powinny zostać przeprowadzone 10 maja?

Inicjatywa posłów PiS może dziwić o tyle, że kilka godzin wcześniej Sejm przegłosował poprawki - zgłoszone również przez przedstawicieli partii Jarosława Kaczyńskiego - które umożliwiają głosowanie korespondencyjnie tylko osobom w kwarantannie oraz po 60. roku życia.

"Powszechne głosowanie korespondencyjne to odpowiedź na postulat społeczny i troska o państwo. Do walki ze skutkami koronawirusa potrzebna jest stabilizacja" - tłumaczył na antenie Polskiego Radia 24 poseł PiS i wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski. 

- [W celu przeprowadzenia wyborów korespondencyjnych - red. ] Muszą współpracować wszystkie szczeble, samorząd, urzędy na poziomie wojewódzkim, mamy publicznego dostawcę pocztowego. Niedawno głosowanie korespondencyjne przeprowadzono w jednym z niemieckich landów i to na poziomie landu procedury były koordynowane. W przypadku wyborów powszechnych, poszczególne elementy procedury wyborczej, jak dostarczanie pakietów wyborczych, koordynowane są na poziomie lokalnym czy wojewódzkim - stwierdził dziś na antenie TVN 24 rzecznik rządu Piotr Müller. 

"Wybory mają być i basta", "Polki i Polacy boją się wyborów". Komentarze po wrzutce wyborczej PiS

Planowane zmiany w Kodeksie wyborczym spotkały się z reakcją zarówno polityków opozycji, jak i komentatorów. 

- Polki i Polacy boją się wyborów i słusznie, bo liczba zakażeń rośnie. Jarosław Kaczyński pcha swoich wyborców do urn po trupach i będzie odpowiedzialny za konsekwencje takiego działania - powiedział podczas konferencji prasowej Robert Biedroń, kandydat na prezydenta RP z ramienia Lewicy.

W sprawie projektu ustawy wprowadzającego zmiany w ordynacji wyborczej wypowiedział się też inny uczestnik prezydenckiego wyścigu - Szymon Hołownia. "W czasie epidemii koronawirusa świat przekłada wybory z poczucia odpowiedzialności za życie obywateli. W Polsce Kaczyński chce, by Andrzej Duda został wybrany w nieuczciwych wyborach, jako #PrezydentZKwarantanny. Nie pozwólmy im na odebranie nam naszego głosu. #PrzełoŻYĆWybory" - napisał Hołownia.

"Nikt nie umie zatrzymać PiS-u, dotrzeć z przekazem do Polaków (do większości) że jesteśmy okłamywani ws. ilości zarażonych i zmarłych przez koronowirus. Zrobią wybory by mieć władzę absolutną, po to by zmienić ustrój, a przy obecnych obostrzeniach nikt nie wyjdzie na ulice" - stwierdziła Elżbieta Łukacijewska, europosłanka Platformy Obywatelskiej.

"Dzisiaj w Sejmie PIS zabrał ludziom prawo do testu na koronawirusa. Za to dał Polakom obowiązek głosowania w wyborach w maju" - w ten sposób odrzucenie senackich poprawek do tzw. tarczy antykryzysowej oraz proponowane zmiany w Kodeksie wyborczym skomentował Sławomir Nitras, poseł PO. 

"Teraz wszyscy będą mówić o wyborach (których i tak w maju nie będzie) zamiast pytać o setki tysięcy zwolnionych z pracy ludzi, o pomoc dla zamkniętych firm czy wsparcie dla służby zdrowia. Zamiast testy, testy będą wybory, wybory. Ludzie! PJK [prezes Jarosław Kaczyński - red.] wrzuca temat zastępczy!" - twierdzi Sławomir Neumann, poseł PO.

"PJK woli zdelegitymizowane wybory w maju niż każdy inny scenariusz" - ocenił Michał Kolanko, dziennikarz "Rzeczpospolitej". 

"Przedstawiony przez PiS projekt ustawy zakłada głosowanie korespondencyjne także poza granicami Polski. Na ubiegłoroczne wybory parlamentarne zarejestrowało się 100 tys. #PolesinUK [Polaków w Wielkiej Brytanii]. 100 tys. głosów korespondencyjnych do obsłużenia przez konsulaty? Nie ma prawa się wydarzyć" - napisał dziennikarz Michał Krupa. 

"Głosowanie korespondencyjne dla wszystkich, wojsko i policja w komisjach wyborczych, gdyby samorządy stanęły okoniem... po nas choćby potop... wybory mają być i basta!" - to z kolei komentarz Beaty Lubeckiej, dziennikarki Radia Zet. 

"Myślicie, że urzędnicy zdążą w mniej niż 40 dni z przygotowaniem wyborów, w których korespondencyjnie będzie mogło wziąć udział około 30 mln osób, z czego kilkadziesiąt tysięcy (?) na kwarantannie?" - dopytuje na Twitterze Jan Kunert z portalu tvn24.pl. 

"Wyborów zdalnych w pełnej skali, choćby ze względów logistycznych i czasu koniecznego na rozpatrzenie zmian, nie da się przeprowadzić. Nie mówiąc o argumentach moralnych, prawnych, konstytucyjnych, zdroworozsądkowych i jakich tam chcecie. Dziękuję za uwagę" - to opinia Marcina Makowskiego, dziennikarza "DoRzeczy" i portalu wp.pl.