Polska lekarka walczy z koronawirusem w Hiszpanii. "Brakuje miejsc w szpitalach. Ścisłe wskazania użycia respiratorów"

W Hiszpanii z powodu koronawirusa zachorowało dotychczas ponad 85 tysięcy osób. W kraju obowiązuje stan wyjątkowy. Jak wygląda walka z wirusem na pierwsze linii frontu w rozmowie z Gazeta.pl opowiada dr Sabina Olex-Condor, polska lekarka pracująca w szpitalu w Madrycie.

- Jeden lekarz w czasie dyżuru przyjmuje około trzydziestu osób z podejrzeniem koronawirusa, z czego co najmniej dziesięciu potrzebuje hospitalizacji. W szpitalach w Madrycie i nie tylko brakuje już wolnych łóżek - opowiada w rozmowie z Gazeta.pl dr Sabina Olex-Condor. Polka jest jedną z tysięcy pracowników służby zdrowia, którzy w Hiszpanii walczą z koronawirusem na pierwszej linii frontu. W rozmowie z Gazeta.pl opowiada także o restrykcjach jakie wprowadzono na Półwyspie Iberyjskim w ostatnich tygodniach. Mieszkańcy nie mogą wychodzić na spacery i rowery, nie mogą też np. biegać na świeżym powietrzu. - Ostatnio mandatem ukarano osobę, która do sklepu poszła po piwo i chipsy - opowiada Olex-Condor. Według polskiej lekarki po zakupy można wychodzić tylko trzy razy w tygodniu i tylko po podstawowe produktya, a mandaty jakie grożą za złamanie kwarantanny sięgają od 600 do 30 000 euro. Zobacz całą rozmowę.

Więcej o: