"Umożliwia kupowanie głosów". Tak politycy PiS niedawno krytykowali głosowanie korespondencyjne

- To jest potężna dziura w systemie wyborczym. Były takie afery w Polsce, były kupowane głosy - tak w 2017 roku polityk PiS Marcin Horała komentował możliwość głosowania korespondencyjnego. W nocy z piątku na sobotę PiS przyjął poprawkę do specustawy, która zmienia Kodeks wyborczy - pozwala na głosowanie korespondencyjne osobom poddanym kwarantannie i tym, które mają ponad 60 lat.

W nocy z sobotę na niedzielę posłowie Prawa i Sprawiedliwości podczas zdalnego posiedzenia przegłosowali poprawkę do specustawy dot. walki z epidemią z koronawirusem. Dotyczyła ona zmian Kodeksu wyborczego i umożliwiła rozszerzenie grupy wyborców, którzy mogą głosować korespondencyjnie. Od teraz będzie ono umożliwione nie tylko osobom niepełnosprawnym, ale też osobom przebywającym na obowiązkowej kwarantannie z powodu epidemii koronawirusa oraz wszystkim obywatelom, którzy ukończyli 60 lat. Nocne głosowanie wzbudziło duże kontrowersje - konstytucjonaliści wskazują na złamanie regulaminu Sejmu, naruszenie zapisów Konstytucji a nawet niektórych orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Politycy opozycji wskazują z kolei, że podczas zdalnego 

Czytaj też: Prawniczka publikuje "Dekalog hańby" po nocnym głosowaniu w Sejmie. "PiS naruszył podstawowe zasady"

Posłowie PiS w 2017 roku krytykowali głosowanie 

korespondencyjne. "Afery, były kupowane głosy"

Choć teraz w związku z nadchodzącymi wyborami prezydenckimi Prawo i Sprawiedliwość rozszerzyło możliwości dotyczące głosowania korespondencyjnego, jeszcze w 2017 roku partia chciała całkowicie zakazać możliwości oddawania głosów w ten sposób. Prace sejmowej komisji nadzwyczajnej zakładały wówczas, że możliwość ta ma zostać odebrana nawet osobom z niepełnosprawnościami, którym zapewniał to Kodeks wyborczy. Powoływano się wówczas na ryzyko... sfałszowania wyborów.

W "Faktach po południu" w TVN 24 przypomniano rozmowę z grudnia 2017 roku z dwoma politykami PiS - Marcinem Horałą i Łukaszem Schreiberem. Jak politycy partii rządzącej komentowali wówczas pomysł głosowania korespondencyjnego.

- Co wam przeszkadza to głosowanie korespondencyjne? - dopytywał 14 grudnia 2017 roku dziennikarz TVN, Maciej Knapik.

To jest potężna dziura w systemie wyborczym. Były takie afery w Polsce, ich było sporo, to jest fakt, że były kupowane głosy - odpowiedział Marcin Horała z PiS. - Głosowanie korespondencyjne jest po prostu ogromną dziurą w systemie wyborczym, umożliwiającą - absolutnie nie do wykrycia - proceder skupu głosów i o to nam chodzi - doprecyzował.

Inny polityk partii, Łukasz Schreiber, w rozmowie ze stacją stwierdził z kolei, że "w zeszłym roku były powtarzane wybory w związku z głosowaniem korespondencyjnym". W debacie sejmowej, podczas której przekonywał, że głosowanie korespondencyjne powinno zostać zlikwidowane, twierdził z kolei, że "opozycja wykorzystuje niepełnosprawnych w grze politycznej". 

W 2017 roku - po protestach opozycji i środowiska związanego z osobami ostatecznie PiS wycofał się z planu całkowitej likwidacji głosowania korespondencyjnego. Zmiany, które zostały przegłosowane w nocy z piątku na sobotę, mają ułatwić przeprowadzenie wyborów prezydenckich 10 maja. Decyzja o tym, czy będą się one mogły odbyć w obliczu epidemii koronawirusa, zapadnie najprawdopodobniej po świętach wielkanocnych. 

Zobacz wideo Przed nami święta, majówka i wybory. Czy rozwój epidemii przyspieszy?
Więcej o: