Bicie pałką i czołganie "wrogów społeczeństwa" - policja w Indiach pilnuje zasad kwarantanny

W drugiej dobie kwarantanny, która została wprowadzona na terenie całych Indii, policja robi dosłownie wszystko, by uświadomić ludziom, jak ważne jest, by zostali w domach i unikali ze sobą bliższych kontaktów. Osoby, które bez uzasadnionego powodu zostaną złapane na ulicach, zmuszane są przez policjantów do robienia pompek, przysiadów i czołgania się jednocześnie pokrzykując: "jesteśmy wrogami społeczeństwa!".

Jak podaje portal nationalpost.com, minęła dopiero druga doba z 21-dniowej kwarantanny, którą objęci zostali mieszkańcy Indii. Niestety nie wszyscy stosują się do ograniczeń wprowadzonych przez rząd premiera Narendra Modi - aby zatrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa, władze kraju praktycznie zakazały mieszkańcom wychodzić na zewnątrz.

Koronawirus. Policja egzekwuje zakaz kwarantanny w Indiach

Zgodnie z obowiązującymi zasadami dozwolone jest jedynie wyjście z domu po zakupy do aptek lub sklepów spożywczych. Za złamanie zakazu grożą grzywny w wysokości 1 tysiąca rupii (około 56 złotych) lub 30-dniowy areszt. Regulacje te objęły łącznie 1,3 mld mieszkańców Indii. Osoby, które bez znaczącego powodu zostaną złapane na gromadzeniu się na ulicach, w sklepach czy przed świątyniami, są karane przez funkcjonariuszy i to w sposób, który nie został przewidziany w rozporządzeniach.

Interwencje policjantów nagrywane są przez innych mieszkańców, ale też samych funkcjonariuszy, którzy nie obawiają się, że ich metody zostaną uznane za niehumanitarne. Osoby łamiące nakaz kwarantanny zmuszane są do czołgania, robienia pompek czy przysiadów i jednoczesnego wykrzykiwania: "jesteśmy wrogami społeczeństwa, bo nie potrafimy usiedzieć w domach!".

Wobec niektórych policja stosuje bardziej brutalne metody. Na nagraniach publikowanych m.in. na Twitterze widać policjantów, którzy biją pałkami osoby łamiące zakazy. Co ciekawe niektórzy funkcjonariusze podczas interwencji nie mają żadnych środków ochrony osobistej - nie noszą maseczek, ani rękawic ochronnych, nie mówiąc już o kombinezonach. Mimo tego dotykają i przytrzymują dłońmi osoby, które mogą być potencjalnie zakażone.

W Indiach potwierdzono do tej pory 718 przypadków zakażonych pacjentów, z czego 14 osób zmarło z powodu COVID-19. Władze obawiają się jednak, że poziom ubóstwa, przeciążony system opieki zdrowotnej oraz przeludnienie mogą sprawić, iż koronawirus zacznie rozprzestrzeniać się szybciej niż w innych krajach.