"Tańczenie ze śmiercią", porównywanie z nazistami. O głosowanie pokłóciło się nawet PSL z PO

Kłótnia o zdalne głosowanie w Sejmie na chwilę przywróciła - choć tylko w sieci - klasyczną polityczną wymianę ciosów. Jednak ostatnie 24 godziny są inne: po jednej stronie stanęły PiS, PSL i Lewica, a po drugiej Koalicja Obywatelska i Konfederacja. Niektórzy wytoczyli ciężkie działa, nie obyło się bez wspomnienia o nazistowskim przestrzeganiu litery prawa.

W środę ważyły się losy tego, jak obradować będzie w czasie pandemii koronawirusa Sejm. Ostatecznie stanęło na tym, że w czwartek posłowie i posłanki zjawią się w parlamencie, by zmienić Regulamin Sejmu. Wszystko po to, by bez żadnych wątpliwości można było przeprowadzić zdalne głosowanie w Sejmie już w piątek - będą wtedy procedowane ustawy w ramach tzw. tarczy antykryzysowej.

Sprzeciw wobec głosowania zdalnego bez uprzedniego przyjęcia zmian w Regulaminie na stacjonarnym posiedzeniu zgłaszały Koalicja Obywatelska i Konfederacja. Spór na tym polu doprowadził do tego, że podzieliła się nawet opozycja. KO i Konfederacja odtrąbiły sukces, ponieważ - jak argumentują przedstawiciele tych formacji - nie zostanie złamany Regulamin Sejmu i Konstytucja.

Z kolei Lewica, PSL i PiS, które przystały na propozycję zdalnego głosowania od razu, zarzucają KO i Konfederacji dbanie o partykularne interesy i próbę zbierania politycznych punktów w trudnej sytuacji. Elżbieta Witek, marszałkini Sejmu, stwierdziła nawet, że nie bierze odpowiedzialności za to posiedzenie, a zrzuca ją właśnie na klub KO i koło Konfederacji.

Szerzej o wątpliwościach i sporze pisaliśmy już na Gazeta.pl: KO i Konfederacja kontra PiS ws. zdalnego głosowania. Wyjaśniamy, o co chodzi w sporze w trakcie pandemii

Kownacki: Przypominam politykom, że naziści mordowali zgodnie z obowiązującym w Niemczech prawem

Gdy stało się jasne, że przez brak konsensusu w czwartek posłowie i posłanki stawią się w Sejmie (wprowadzono specjalne środki bezpieczeństwa), wróciły na chwilę stare dobre spory, ale w innej konfiguracji. Zwłaszcza że niektórzy posłowie po prostu boją się zakażenia koronawirusem - w kilku przypadkach słusznie, np. ze względu na choroby.

Doprowadziło do tego, że Bartosz Kownacki zamieścił taki wpis na Twitterze (to też powoli norma w czasie pandemii - wojenki polityczne dzieją się praktycznie tam):

Dla przypomnienia politykom PO i Konfederacji, którzy chcą posiedzenia Sejmu na sali obrad. Naziści mordowali zgodnie z obowiązującym w Niemczech prawem. Ważniejsze było prawo niż nakazy moralne i zdrowy rozsądek.

Później Kownacki w innym tweecie tłumaczył się z tego wpisu, wskazując, że próba przypisania mu zamiaru "porównania opozycji do nazistów", jest nie na miejscu i można ją ukuć jedynie na podstawie złych intencji. "Moją jedyną intencją jest przypomnienie, czym kończy się sztywne stosowanie litery prawa" - skwitował.

PSL o rzekomej wypowiedzi Kidawy-Błońskiej: Konstytucja ważniejsza od ludzkiego życia

Ciężkie działa wytoczyło też Polskie Stronnictwo Ludowe, które zamieściło na Twitterze grafikę z rzekomym cytatem z wypowiedzi Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na Prezydium Sejmu. Rzekomy, ponieważ nic nie zostało nagrane:

Konstytucja ważniejsza od ludzkiego życia.

PSL opatrzyło to komentarzem: "Milczenie jest złotem". Iskrzyło zwłaszcza między posłami z Platformy i PSL, choć niektórzy przecież pamiętają jeszcze czasy, gdy te dwie partie wspólnie rządziły w latach 2007-2015.

Kidawa-Błońska dementuje, pisze o brudnej kampanii

Gdy Kidawa-Błońska powiedziała w Polsat News, że dziwi się Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi, bo ten "chce zostać prezydentem, a nie szanuje Konstytucji", rozgorzała kłótnia między posłankami PSL i KO.

Doszło do tego, że Paulina Hennig-Kloska z Nowoczesnej zarzuciła PSL, że ten kolportuje "fejki PiS-u" - chodzi o te rzekome słowa Kidawy-Błońskiej o życiu ludzkim i Konstytucji.

Zresztą - też na Twitterze - do sprawy odniosła się Kidawa-Błońska, pisząc:

Nie dam się wciągnąć w tę brudną kampanię. Słowa, które od wczoraj są mi przypisywanie, nigdy nie padły. PiS manipuluje i odciąga uwagę od spraw naprawdę ważnych. Bycie przyzwoitym po prostu im się nie opłaca.
Zobacz wideo

Biedroń "rozczarowany", Zandberg do Budki: Nie czas na rytualne przepychanki

W Konfederację i KO uderzał też klub Lewicy. Jeden z liderów Razem (w Zjednoczonej Lewicy) Adrian Zandberg oceniał, że jest rok 2020 i zdalne głosowanie nie jest problemem.

To naprawdę nie czas na rytualne przepychanki, Borysie Budko

- skwitował. Kandydat Lewicy na prezydenta Robert Biedroń też nie oszczędzał innych przedstawicieli opozycji:

Jestem rozczarowany totalną opozycją Platformy Obywatelskiej. Dzisiaj do polskiego Sejmu zjadą posłowie, asystenci i inni pracownicy. To wielkie ryzyko, którego nie trzeba było ponosić.

Na posiedzenie nie przyjdzie natomiast lider SLD Włodzimierz Czarzasty, który ogłosił to w rozmowie z OKO.press. Tłumaczył, że ma niewydolność serca, więc sporo by ryzykował. Zapewnił przy tym, że nie przyjadą też ci parlamentarzyści, którzy są chorzy (nawet przeziębieni) oraz - co oczywiste - ci, którzy są już na kwarantannie. Zbieranie posłów, ale też pracowników Sejmu w takim momencie Czarzasty ocenił krótko: - To tańczenie ze śmiercią.

Nowacka: Po mediach chodzą, a do pracy nie łaska?

Nie było też tak, że z drugiej strony nie leciały gromy. Barbara Nowacka z KO odbiła piłeczkę do PSL i Lewicy słowami:

To, że posłowie PiS mają się za lepszych niż miliony ciągle pracujących Polek i Polaków to mnie nie zaskakuje. A i chcą polityczny precedens łamania regulaminu stworzyć. Ale to wywyższanie się nad ludźmi pracy wśród innych klubów? Po mediach chodzą, a do pracy nie łaska?

Poza pozytywnymi opiniami na temat konsensusu, na który gotowe były PSL i Lewica (Witek: Udało się porozumieć tylko z Lewicą i Koalicją Polską - tam odpowiedzialność się pojawiła), była też narracja Prawa i Sprawiedliwości o tym, że KO i Konfederacja narażają zdrowie Polaków. W jaki sposób? Tak tłumaczył to poseł PiS Przemysław Czarnek w TVP Info:

Sejm stanie się potencjalnym miejscem i ogniskiem zarażenia koronawirusem. I to wszystko przez upór Borysa Budki, pani Kidawy-Błońskiej, pana Krzysztofa Bosaka i Konfederacji. PO i Konfederacja razem mają za nic zdrowie Polaków i zagrożenie epidemią

Kto stawi się w Sejmie?

W dodatku np. nie wiadomo, ilu parlamentarzystów zjawi się na posiedzeniu. W PiS wiadomo o kwarantannie np. posłów-członków Krajowej Rady Sądownictwa czy ministrów -  Michała Wosia (ma koronawirusa, był w szpitalu) i Jana Krzysztofa Ardanowskiego (przebywa wyłącznie na kwarantannie).

Onet wyliczał w czwartek rano - na podstawie informacji z klubów - że np. z Lewicy nie stawi się 10-15 osób, w PSL nie będzie jednej trzeciej posłów. Nieoficjalne portal ustalił, że nie będzie też części posłów PO.

Więcej o: