Szumowski w Gazeta.pl: Drastyczne decyzje podjęliśmy pierwsi. Nie ma w Europie państwa, które działało szybciej

Minister zdrowia Łukasz Szumowski był gościem Porannej rozmowy Gazeta.pl. Wyjaśniał widzom, że decyzje polskiego rządu nie są oparte na twardych danych, ale - zdaniem ministra - oczekiwanie na nie we Włoszech, Hiszpanii czy w Niemczech - "spowodowało katastrofę epidemiczną".
Zobacz wideo

Łukasz Szumowski w Porannej rozmowie Gazeta.pl zapewniał, że działania państwa ws. koronawirusa były "adekwatne albo wyprzedzające" wobec tego, jak działały inne kraje.  

Drastyczne decyzje o zamknięciu szkół, uniwersytetów, zamknięciu granic, to były decyzje, które podejmowaliśmy tak naprawdę jako pierwsi. Dostaje dziesiątki wiadomości, które mówią: "podejmujecie decyzje bez danych naukowych, dlaczego działacie tak radykalnie?”. To są decyzje bez ewidentnych danych, ale widzimy, co się stało, kiedy Włosi, Hiszpanie czy Niemcy czekali na dane naukowe. Widzimy, że to oczekiwanie spowodowało katastrofę epidemiczną

- oceniał minister zdrowia. 

"Nie ma w Europie państwa, które zadziałało szybciej"

Szumowski odniósł się również do słów Michała Dworczyka, który pierwotnie mówił, że w Polsce jesteśmy gotowi przyjąć każdą liczbę chorych, a teraz stwierdza, że "nie doceniliśmy skali zagrożenia".  

Nasze decyzje podyktowane formalnymi decyzjami WHO i CDC były bardzo szybkie. Jak tylko wystąpiły informacje, że wirus jednak jest we Włoszech i jest klaster we Włoszech, a nie pojedyncze przypadki zachorowań, to natychmiast uruchomiliśmy wszystkie procedury. Chyba nie ma w Europie państwa, które zadziałało szybciej. To z ręką na sercu mogę powiedzieć.
Z drugiej strony to jest prawda, że skala tego, co zdarzyło się we Włoszech, skala tego, co dzieje się w Hiszpanii, zaskoczyła nas wszystkich i myślę, że najbardziej zaskoczyła Włochów i Hiszpanów, bo nikt się nie spodziewał, że w kraju rozwiniętym, bogatym, w kraju, w którym teoretycznie wszystkie mechanizmy, wszystkie działania służby zdrowia są na najwyższym poziomie, może to się naprawdę wymknąć spod kontroli i rozprzestrzenić tak drastycznie

- wyjaśniał minister. Dodał, że rząd przygotowuje się na każdą ewentualność, również na powtórkę tego, co dzieje się we Włoszech i Hiszpanii. - Oczywiście żaden kraj na świecie nie jest gotowy na scenariusz włoski. On daleko przerósł możliwości wchłonięcia służby zdrowia, ale stąd decyzje legislacyjne po to, żebyśmy tego scenariusza włoskiego nie mieli. Zmieniliśmy sieć szpitali, tego większość krajów nie zrobiła - mówił. 

"To, że brakuje maseczek dla zwykłych szpitali jest prawdą"

Minister zdrowia przyznał, że docierają do niego wiadomości, że w szpitalach brakuje maseczek czy fartuchów, ale priorytetem rządu i Agencji Rezerw Materiałowych są obecnie szpitale i oddziały zakaźne oraz ratownictwo medyczne. - Środki ochrony osobistej poszły do wojewodów, do zespołów ratownictwa medycznego, do szpitali zakaźnych. Tam one są - zapewniał.

- Przy tysiącu zakażonych pacjentów, każdy szpital jednoimienny zakaźny otrzymał tysiąc sztuk sprzętu, a niektóre znacznie więcej. To pokazuje jak rozdysponowane są środki. A to, że brakuje maseczek dla zwykłych szpitali to jest też prawda. One dostały środki na zakup, wspomagamy je finansowo, ale nigdy nie było takiej sytuacji, żeby centralnie minister zaopatrywał w każdy rodzaj sprzętu wszystkie szpitale w Polsce. Mamy 800 szpitali w Polsce. Każdy dyrektor szpitala ma obowiązek zaopatrywać go w środki ochrony osobistej - mówił Szumowski. 

Więcej o: