Ponad 200 ofiar wirusa w USA, liczba zakażonych coraz bliższa tej z Chin

Stany Zjednoczone zaczynają zbliżać się do Chin pod względem liczby przypadków koronawirusa. W USA wzrasta też liczba ofiar śmiertelnych pandemii - ostatnie szacunki mówią o ponad 200 zmarłych jednego dnia.

W Stanach Zjednoczonych (stan na czwartek rano czasu polskiego), jest już blisko 70 tys. potwierdzonych zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2. Dla porównania Chiny niedawno przekroczyły pułap 80 tys. zakażeń i zaczynają zwalniać, blisko 75 tys. zakażonych jest we Włoszech, 50 tys. w Hiszpanii a ponad 37 tys. w Niemczech.

Największy problem z koronawirusem ma stan Nowy Jork, gdzie tych przypadków jest ponad 30 tys. Gubernator stanu Andrew Cuomo apelował o większą pomoc federalną i ostrzegał przed przeciążeniem szpitali. Powiedział jednak również, że przyrost nowych przypadków trochę zwolnił, co oznacza, że wprowadzona w jego stanie kwarantanna przynosi rezultaty. Równocześnie jednak burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio ostrzegł, że cztery miliony nowojorczyków może zostać zarażonych.

W środę w USA odnotowano ponad 200 nowych zgonów osób, które były zakażone koronawirusem. CNN wskazuje, że 223 zgony to najwięcej od wybuchu pandemii. Dane jeszcze są zbierane, ale wiele wskazuje na to, że w Stanach Zjednoczonych przekroczono barierę 1000 ofiar.

Zobacz wideo Koronawirus rozlał się po świecie, a Chiny spieszą z pomocą. W co gra Xi Jinping?

Kwarantanna, lockdown i Trump

O sprawie wypowiadał się także prezydent USA Donald Trump, który zapewniał na konferencji w Waszyngtonie, że miliony masek ochronnych N95 oraz masek chirurgicznych są w drodze do zagrożonych stanów. Prezydent USA tłumaczył jednak, że są problemy z zakupem środków ochronnych i sprzętu dla szpitali. - Cały świat chce zdobyć te rzeczy. Wiele krajów o nie konkuruje - tłumaczył.

Donald Trump powtórzył, że chciałby przywrócić funkcjonowanie państwa w okolicach Wielkanocy. Nie był jednak już tak kategoryczny i sugerował, że - jak się wyraził - "otwieranie kraju" mogłoby odbywać się stopniowo w różnych miejscach. Na razie jednak poszczególne stany i gminy zaostrzają ograniczenia. Przedłużany jest czas zamknięcia szkół. Stolica USA wstrzymuje na miesiąc działalność firm i instytucji, których funkcjonowanie nie jest niezbędne.

Czytaj więcej: Trump o kwarantannie: Umrze wiele osób, jeśli pozwolimy, by to trwało. Musimy wracać do pracy

Jeszcze, gdy w USA było niewiele ponad 50 tys. zakażonych koronawirusem, czyli niecałe dwa dni temu, Donald Trump bardziej zdecydowanie opisywał kwarantannę, lockdown i ewentualne skutki takiego "zamknięcia państwa". W rozmowie z Fox News mówił, że z powodu grypy czy w wypadkach samochodowych umierają tysiące osób, a wówczas nie "wyłącza się państwa".

O kwarantannie i różnych środkach bezpieczeństwa powiedział natomiast, że przez nie umrze więcej osób niż przez samego koronawirusa:

Wielu ludzi, moim zdaniem więcej ludzi, umrze, jeśli pozwolimy, by to trwało (lockdown, czy też odgórne wstrzymanie produkcji, kwarantanna -red.). Musimy wrócić do pracy.
Więcej o: