Od środy nauczanie zdalnie stało się obowiązkowe. Nauczyciele, rodzice i RPO alarmują

W środę weszły w życie nowe przepisy Ministerstwa Edukacji Narodowej dotyczące zdalnego nauczania. Zgodnie z rozporządzeniem resortu realizowanie podstawy programowej poprzez taką formę nauki stało się właśnie obowiązkiem. Nie wszyscy jednak są przekonani, że polski system edukacji jest przygotowany do takiej zmiany. Wątpliwości podnoszą nie tylko sami nauczyciele czy rodzice, ale również Rzecznik Praw Obywatelskich.

Z powodu pandemii koronawirusa szkoły publiczne i pozostałe placówki oświatowe będą zamknięte przynajmniej do Wielkanocy. Zgodnie z rozporządzeniem Ministerstwa Edukacji Narodowej nauka wciąż ma być prowadzona zdalnie, jednak od 25 marca ta forma nauczania stała się obowiązkowa.– Apeluję i proszę dyrektorów szkół oraz nauczycieli o zwrócenie szczególnej uwagi na równomierne obciążenie ucznia zajęciami w danym dniu, a także uwzględnienie możliwości psychofizycznych dzieci. Proszę wszystkie organy prowadzące i samorządy o okazanie niezbędnego wsparcia materialnego i organizacyjnego. Nauka na odległość jest dziś koniecznością i stanowi dla nas wszystkich wyzwanie. Dziękuję za dotychczasowe wysiłki i aktywność - powiedział minister Dariusz Piontkowski.

Choć szkoły publiczne mają pozostać zamknięte do Wielkanocy, to nowe przepisy będą - przynajmniej według obecnych planów MEN - obowiązywać do 10 kwietnia 2020 r.

Decyzją MEN nauczanie zdalne jest obowiązkowe. O tym, jak ma wyglądać, zdecydują jednak dyrektorzy

Zgodnie z rozporządzeniem ministra edukacji narodowej "za organizację kształcenia na odległość odpowiada dyrektor szkoły" i "jest on zobowiązany do tego, aby powiadomić rodziców, w jaki sposób będzie zorganizowana nauka". Z kolei nauczyciele mają możliwość weryfikacji dotychczas stosowanego programu nauczania tak, by dostosować go do wybranej metody kształcenia na odległość.

Obowiązek realizacji programu poprzez nauczanie zdalne oznacza też, że nauczyciele będą zobowiązani do "monitorowana i sprawdzana wiedza ucznia oraz postępy w nauce", co w praktyce będzie oznaczało wystawianie ocen. Dyrektorzy szkół muszą też ustalić z nauczycielami tygodniowy zakres materiału dla poszczególnych klas. Mają też zdecydować o formie kontaktu nauczyciela z rodzicami i uczniami. Od pedagogów wielokrotnie można było usłyszeć, że z uczniami rozmawiają poprzez komunikatory internetowe, ponieważ obecnie jest to po prostu najwygodniejsze. 

Jak zaznacza MEN, materiały do nauki zdalnej powinien zapewnić nauczyciel. Resort rekomenduje jedynie korzystanie z platformy edukacyjna epodreczniki.pl. 

"Jesteśmy pozostawieni sami sobie". Nauczyciele i rodzice o realiach zdalnego nauczania

Choć nowe przepisy wprowadzone przez MEN nie precyzują, w jakiej formie ma odbywać się nauka zdalna, nauczyciele już od 12 marca, czyli momentu zamknięcia szkół, realizują lekcje i komunikują się z uczniami drogą internetową, z tą różnicą, że wówczas uczniowie mogli korzystać z materiałów dobrowolnie. Po kilkunastu dniach ogólnonarodowego zdalnego nauczania pedagodzy, jak i rodzice, coraz częściej podkreślają, że polski system edukacji jest do tak wielkich zmian nieprzygotowany. 

Zobacz wideo Szef MEN podkreśla, że to nie jest czas na wypoczynek, a na nadrabianie zaległości

"Jesteśmy pozostawieni sami sobie. Każdy robi, co może. Wspieramy się z koleżankami, podpowiadamy sobie ciekawe rozwiązania nauczania w obecnej sytuacji. W mojej szkole nie mamy jeszcze żadnej platformy do prowadzenia zajęć w wersji wideo, a nawet jeśli byłaby taka, to pedagogowie nie są przeszkoleni" - powiedziała portalowi edziecko.pl nauczycielka języka polskiego z jednej z warszawskich podstawówek. "Nie mamy w tej dziedzinie żadnego doświadczenia, żadnych przygotowań. Wdrożenie tego e-learningu w ciągu dwóch dni to jest jakiś mit, niczego się w takim czasie nie da zrobić, jeśli chciałoby się to zrobić profesjonalnie" - wtóruje jej dyrektor jednego z łódzkich liceów, z którym rozmawiał Onet

"Dostajemy też sygnały, że wielu uczniów ma problem z dostępem do komputera. Jest to trudne w rodzinach wielodzietnych, gdzie rodzice sami pracują na komputerze, na którym potem muszą zrealizować materiał z kilkorgiem dzieci" - dodaje. 

"Siostra pojechała pożyczyć od dziadków laptopa, bo jej dwójka dzieci dziś oś rana ma lekcje online na żywo. W domu mają dwa komputery, ale szwagier na jednym pracuje zdalnie i dla dziecka zabrakło. Ja tego nie widzę w większości domów" - napisał na Twitterze dziennikarz Łukasz Zboralski.

Rodzice często zwracają też uwagę na fakt, że spora część obowiązków edukacyjnych spadła teraz na ich barki. A w czasie pandemii część z nich wciąż udaje się do pracy, a ci, którzy pozostali w domach, również wypełniają obowiązki zawodowe. "Właśnie skończyłam tłumaczyć dziecku past simple, południki i równoleżniki. A czeka w kolejce historia i biologia. Zapytam uprzejmie – a co z rodzicami, którzy chodzą do pracy i nie mają kiedy pracować z dzieckiem?" - stwierdziła jedna z czytelniczek portalu oko.press.

RPO pisze do MEN w sprawie ogólnonarodowego zdalnego nauczania

W piśmie skierowanym do MEN Rzecznik Praw Obywatelskich zasygnalizował wątpliwości dotyczące obowiązującego od środy obowiązkowego zdalnego nauczania. Adam Bodnar - podobnie jak część pracowników oświaty i rodziców - zwrócił uwagę na możliwe problemy z zapewnieniem uczniom potrzebnego sprzętu. "Większość nauczycieli nie dysponuje służbowymi komputerami, zaś te używane w szkołach są często przestarzałe. W wielu przypadkach podjęcie przez nauczycieli nauczania na odległość nie jest możliwe bez uprzedniego przeszkolenia. Brakuje wsparcia technicznego w razie ewentualnego niepowodzenia w prowadzeniu lekcji przez Internet" - czytamy w dokumencie. 

"Z informacji prasowych wynika, że np. wyniki ankiety przeprowadzonej w Szkole Podstawowej nr 11 w Puławach pokazały, że aż 53 procent uczniów nie ma możliwości uczestnictwa w lekcjach online. Trudna jest zwłaszcza sytuacja dzieci posiadających rodzeństwo, jeśli w domu jest tylko jeden komputer" - ocenił Bodnar.

Uwagę RPO wzbudziła też kwestia ochrony danych osobowych i prawa do prywatności. Jego zdaniem, na obecnym etapie nie posiadamy jednoznacznych formacji, czy szkolna infrastruktura informatyczna jest pod tym kątem przygotowana do przeprowadzenia lekcji przez internet. Pismo RPO trafiło też na biurko ministra cyfryzacji. 

"Apeluję, aby przede wszystkim zatroszczyć się o dzieci, które nie mogą liczyć na pomoc i wsparcie rodzin. Pozbawienie części uczniów dostępu do edukacji może przyczynić się bowiem do powstania wielu zaległości w nauce i pogłębić już istniejące różnice społeczne" - stwierdził Bodnar. 

Z jakimi problemami musicie mierzyć się w trakcie zdalnego nauczania? Zachęcamy nauczycieli, uczniów i rodziców do kontaktu na adres: News@agora.pl