Sienkiewicz o "zdalnym" posiedzeniu Sejmu: To może oznaczać koniec parlamentaryzmu w Polsce

Gościem porannej rozmowy Gazeta.pl był Bartłomiej Sienkiewicz, poseł Koalicji Obywatelskiej oraz były szef MSWiA. - PiS broni się rękami i nogami przed wprowadzeniem stanu klęski żywiołowej, bo to oznaczałoby brak wyboru Andrzeja Dudy na kolejną kadencję. A tu nagle Jarosław Kaczyński kazał swojej partii przeć do wyborów prezydenckich bez względu na skutki. Jesteśmy zakładnikiem woli władzy jednego człowieka - stwierdził były szef MSWiA.

Gościem porannej rozmowy Gazeta.pl jest Bartłomiej Sienkiewicz, poseł Koalicji Obywatelskiej oraz były szef MSWiA. Rozmowę poprowadzi Grzegorz Sroczyński.

Naszego gościa zapytaliśmy m.in. o zbliżające się posiedzenie Sejmu. Posłowie mają uczestniczyć w obradach na zasadzie zdalnej, choć przeciw takiemu rozwiązaniu protestują politycy KO. Głosowanie nad zmianą regulaminu, która umożliwi zdalne obrady, ma rozpocząć piątkowe posiedzenie.

Konstytucja i regulamin Sejmu przesądzają jednoznacznie, że działania izby mogą być podejmowane jedynie w gmachu parlamentu. A fizyczna obecność posłów jest niezbędna do tego, by legalnie można było stanowić prawo w Polsce. Rządzący mogą bać się tego, że część posłów PiS nie przyjedzie i w konsekwencji opozycja, nie daj Boże, przegłosuje część swojego pakietu pomocowego dla przedsiębiorców. I w związku z tym pojawia się pomysł, żeby zmienić regulamin Sejmu przy pomocy zdalnego głosowania. Jeśli to jest możliwe, to znaczy, że możliwa jest też każda nielegalna zmiana procedur sejmowych

- ocenił Sienkiewicz. - Nie ma żadnego powodu, by dokonywać takiego rodzaju działań. Wprowadzenie takich rozwiązań może oznaczać, że jesteśmy w sytuacji końca parlamentaryzmu w Polsce. Następnym razem większość może zdecydować np. o wykluczeniu z obrad posłów opozycji - dodał poseł KO.

Sienkiewicz odniósł się też do kwestii majowych wyborów prezydenckich. W obliczu pandemii koronawirusa politycy opozycji od kilku dni apelują do rządzących o przesunięcie terminu głosowania. - PiS broni się rękami i nogami przed wprowadzeniem stanu klęski żywiołowej, bo to oznaczałoby brak wyboru Andrzeja Dudy na kolejną kadencję. A tu nagle Jarosław Kaczyński kazał swojej partii przeć do wyborów prezydenckich bez względu na skutki. Jesteśmy zakładnikiem woli władzy jednego człowieka, który jest gotowy podeptać konstytucję i bezpieczeństwo Polaków w celu osiągnięcia celu politycznego - stwierdził były szef MSWiA.

Na najbliższym posiedzeniu Sejmu będą rozstrzygać się losy rządowego projektu tzw. tarczy antykryzysowej, czyli pakietu ustaw, które mają pomóc przedsiębiorcom i ograniczyć wpływ pandemii na polską gospodarkę. - Poprę rządowy projekt tarczy antykryzysowej tylko wtedy, gdy Sejm będzie obradował w sposób przejrzysty i zgodny z prawem. Jeśli tak się nie stanie, to jakakolwiek rozmowa z tym rządem w sprawie jakichś wspólnych działaniach mija się z celem - powiedział Sienkiewicz.