Koronawirus w USA. 11 tysięcy nowych przypadków, 200 ofiar. Trump: Dałem na to dwa tygodnie

Jedenaście tysięcy nowych przypadków koronawirusa w Stanach Zjednoczonych, ponad 200 nowych ofiar śmiertelnych. Walka z czasem trwa przede wszystkim w Nowym Jorku, który jest największym ogniskiem epidemii. Prezydent Donald Trump mówi tymczasem, że chciałby znieść restrykcje nałożone na firmy i obywateli przed Wielkanocą.

Ponad połowa wszystkich przypadków zakażeń koronawirusem w USA przypada na stan Nowy Jork. Gubernator Andrew Cuomo przewiduje, że szczyt hospitalizacji przypadnie za 2-3 tygodnie i wówczas może być potrzebnych 140 tysięcy łóżek szpitalnych i 30 tysięcy respiratorów. Z powodu epidemii w ostatnim czasie wielu nowojorczyków wyjeżdża na Florydę. Biały Dom zaapelował do nich by po przyjeździe na miejsce poddali się dwutygodniowej kwarantannie.

Koronawirus w USA. Trump chce, by wszystko skończyło się za dwa tygodnie

Tymczasem prezydent Trump jest zniecierpliwiony paraliżem kraju spowodowanym epidemią. - Dałem na to dwa tygodnie. Ten okres kończy się w poniedziałek, wtorek i wtedy ocenimy sytuację. Może dam jeszcze trochę czasu jeśli będzie trzeba ale musimy otworzyć kraj - mówił prezydent USA w wywiadzie dla Fox News.

Zobacz wideo Szumowski: Rozważamy wprowadzenie szybszych testów, ale mogą być one mniej dokładne

Eksperci przestrzegają jednak, że zbyt wczesne poluzowanie restrykcji może spowodować ponowny wybuch epidemii i doprowadzić do tego, że sytuacja wymknie się spod kontroli.

W całych Stanach Zjednoczonych obowiązują restrykcje związane z koronawirusem. Ich poziom jest jednak różny w poszczególnych stanach.

Więcej o: