Słowackie Tatry. W górach znaleziono ciało turysty, który złamał zasady kwarantanny. Już 20 ratowników odizolowanych

Słowaccy ratownicy znaleźli ciało turysty, którego poszukiwano od niedzieli 22 marca. Mężczyzna był kierowcą międzynarodowym. Miał przebywać na kwarantannie, ale mimo to wybrał się w góry.

Akcja Górskiego Pogotowia Ratunkowego (HZS) pod północną ścianą Wysokiej zakończyła się w poniedziałek 23 marca w godzinach popołudniowych. Ratownicy szukali mężczyzny, który zaginął dzień wcześniej. Niestety, nie odnaleziono go żywego. Portal Tatrzański informuje, że zmarły turysta był kierowcą ciężarówki, który pracował na trasach międzynarodowych. Ze względu na epidemię koronawirusa miał odbyć obowiązkową kwarantannę, ale złamał jej zasady. W podróży w Tatry towarzyszył mu bratanek, który podobnie jak on jest kierowcą i miał przebywać w izolacji. 

Ciało zmarłego turysty pozostaje w górach. Kiedy warunki pogodowe się poprawią, zwłoki zostaną przetransportowane przy pomocy sprzętu lotniczego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Słowacji - informuje HZS. Ratownicy nie mogą podjąć się tego zadania, bo nie mają specjalistycznych ubrań. Transport śmigłowcem Górskiego Pogotowia Ratunkowego oznaczałby także konieczność poddania kwarantannie co najmniej jednego ratownika, a transport na noszach czternastu spośród nich - pisze Portal Tatrzański. Obecnie na kwarantannie przebywa 20 ratowników HZS.

Zobacz wideo Czy wiesz, jak wzywać pomoc w górach?

Koronawirus. Nieodpowiedzialni turyści mogą sparaliżować działania TOPR-u

Objęcie kwarantanną licznej grupy ratowników może sparaliżować działanie służb górskich. Tatrzański Park Narodowy zdecydował się na zamknięcie wszystkich szlaków, jednak nie wszyscy turyści stosują się do wprowadzonych zakazów. Z tego powodu TOPR apeluje do miłośników gór, prosząc, aby pozostali w domach. 

"TOPR w ramach działań zapobiegawczych stara się, by ewentualne zakażenie, a nawet takie podejrzenie i wynikająca z tego np. kwarantanna, nie wykluczyła ratowników TOPR z możliwości działania w kolejnych tygodniach. Zespół ratowników, pilotów i mechaników śmigłowca jest tak mały, że w krótkim czasie nawet podejrzenie zachorowania w naszym gronie może spowodować drastyczne ograniczenie możliwości działania" - napisali ratownicy.

Przeczytaj też: