"Niebezpieczeństwo nie zniknie do maja". Fundacja Batorego z apelem o przełożenie wyborów

Przełóżmy wybory prezydenckie, a unikniemy katastrofy - apelują eksperci z Fundacji Batorego. Jak wskazują, przeprowadzenie głosowania 10 maja zagrozi konstytucyjnemu wymogowi powszechności i równości wyborów, a także może przyczynić się do zwiększenia zagrożenia epidemicznego. "Niebezpieczeństwo nie zniknie do maja" - wskazują.

Zespół ekspertów wyborczych z Fundacji Batorego apeluje o niezwłoczne przełożenie terminu wyborów prezydenckich, które są zaplanowane na 10 maja. W ostatnich dniach przedstawiciele rządu wskazywali, że mimo pandemii koronawirusa nie ma na razie przesłanek do przesunięcia terminu. Prezes PiS Jarosław Kaczyński stwierdził wprost, że głosowanie w obecnej sytuacji jak najbardziej może się odbyć.

Czytaj też: Kaczyński: Niedzielne wybory uzupełniające pokazały, że da się przeprowadzić prezydenckie

Apel o przełożenie wyborów. "Niebezpieczeństwo związane z pandemią nie zniknie do maja"

Eksperci z Fundacji Batorego wskazują, że przeprowadzenie wyborów 10 maja zagroziłoby konstytucyjnej zasadzie ich powszechności i równości. Mogłoby się także przyczynić do zagrożenia zdrowia i życia milionów Polaków, którzy wybraliby się do wyborczych urn. Eksperci podkreślają, że na całym świecie wybory z powodu pandemii koronawirusa są przekładane. "Wybory parlamentarne przełożono w Macedonii Północnej. Francja odwołała drugą turę wyborów lokalnych. W Stanach Zjednoczonych zmieniono termin prawyborów prezydenckich w stanach Georgia, Luizjana i Ohio" - piszą.

Wszystko wskazuje na to, że niebezpieczeństwo związane z pandemią koronawirusa nie zniknie do maja. Niezależnie od scenariuszy rozwoju sytuacji, trudno wyobrazić sobie zapewnienie obywatelom bezpiecznych warunków głosowania. W lokalach wyborczych gromadzi się często jednocześnie kilkadziesiąt osób. W tych okolicznościach ryzyko zarażenia jest realne. Szczególnie starsi wyborcy mogą obawiać się o własne bezpieczeństwo, zaś osoby objęte kwarantanną nie będą mogły głosować w ogóle
Również praca członków komisji wyborczych będzie wiązać się z realnym zagrożeniem ich zdrowia, a nawet życia. To może uniemożliwić skompletowanie komisji wyborczych

- czytamy w apelu ekspertów Fundacji Batorego.

Szacujemy, że skoordynowanie procesu wyborczego wymaga zaangażowania co najmniej 200 tysięcy osób. Wyborów Prezydenta RP nie da się przecież urządzić zdalnie. Innym zagrożeniem dla wyborów prezydenckich w zaistniałych warunkach jest drastycznie wysoka absencja wyborcza. W obecnej sytuacji uwaga obywateli jest skupiona na dramacie pandemii i jej konsekwencjach dla nich, ich rodzin i całego społeczeństwa. Trudno więc oczekiwać powszechnego zainteresowania polityką i walką o władzę

- podkreślają eksperci, zaznaczając jednocześnie, że w obecnej sytuacji prowadzenie kampanii wyborczej przez kandydatów jest praktycznie niemożliwe. "Przekaz medialny jest zdominowany przez informacje o sytuacji epidemiologicznej, skurczyła się zatem przestrzeń do debaty o innych ważnych kwestiach publicznych. Znacząco ograniczona jest też swoboda prowadzenia kampanii wyborczej, a kandydaci nie mają równych szans komunikowania się z wyborcami" - wskazują.

Przypomnijmy, że w związku z pandemią koronawirusa w Polsce obowiązuje stan epidemii. Zamknięte są szkoły i pozostałe placówki oświatowe, restauracje, puby, a także kina, teatry i inne placówki kultury. Obowiązuje zakaz zgromadzeń publicznych. Mieszkańcy proszeni są o ograniczenie aktywności na zewnątrz do minimum, a osobom starszym i będących w grupach ryzyka zaleca się bezwzględne pozostanie w domach.

Zobacz wideo Cała opozycja chce przesunięcia wyborów