Włochy. Dramatyczna relacja lekarza. "Nie podłączamy do respiratorów osób po 60. roku życia"

"Osoby po 60. roku życia nie są podłączane już do respiratorów - twierdzi Gai Peleg, izraelski lekarz, który przebywa obecnie we Włoszech. Tylko ostatniej doby na skutek koronawirusa zmarły w Italii 793 osoby. Liczba śmiertelnych ofiar epidemii w tym kraju wzrosła do tym samym do 4825.

Dramatyczną relację izraelskiego lekarza opisał na swoich łamach "Jerusalem Post". Gai Peleg pracuje obecnie w jednym ze szpitali w Parmie, w regionie Emilia-Romania. To właśnie ta część Włoch - obok Lombardii - zmaga się z największą liczbą przypadków zakażenia wirusem SARS-CoV-2. 

Zobacz wideo Opustoszałe ulice europejskich miast. Kraje wprowadzają ograniczenia w poruszaniu się

W rozmowie z izraelskim kanałem telewizji Channel 12, którą cytuje "Jerusalem Post", Peleg ocenił, że sytuacja we Włoszech "stale się pogarsza". Na jego oddział trafiają osoby nieuleczalnie chore, a lekarze starają się - mimo obostrzeń związanych z kwarantanną - umożliwić pacjentom pożegnanie z najbliższymi. 

"Z tego co widzę w szpitalu, a także z relacji innych lekarzy, wynika, że personel otrzymał instrukcję, by nie podłączać do respiratorów osób powyżej 60. roku życia, ponieważ liczba tych urządzeń jest ograniczona" - powiedział lekarz. 

W Italii niemal 27 tysięcy zakażonych przebywa w szpitalach, z czego ponad 2800 na oddziałach intensywnej terapii. 

Informacje, o tym, że lekarze rezygnują z walki o życie pacjentów w podeszłym wieku pojawiały się już wcześniej. Jednak gdy mówiła o tym kilka dni temu brytyjska minister Nadine Dorries, ambasada Włoch w Londynie kategorycznie zaprzeczyła. Stwierdzono, że to "fake news", a system opieki zdrowotnej działa nieustannie, by ratować wszystkich pacjentów.

Koronawirus. W ciągu ostatniej doby we Włoszech zmarły 793 osoby

Dzienny wzrost liczby zgonów we Włoszech wyniósł w sobotę niemal 20 proc. W ciągu ostatniej doby zmarło w tym kraju najwięcej ludzi od wybuchu epidemii (793 osoby). Liczba śmiertelnych ofiar epidemii w tym kraju wzrosła do tym samym do 4825. Stwierdzono ponad 3 tysiące nowych zarażeń. Szef ochrony cywilnej Angelo Borrelli poinformował, że w tej chwili na koronawirusa leczy się ponad 42 tysiące osób. Od początku epidemii potwierdzono natomiast ponad 53 tys. zakażeń.  

Jednocześnie według najnowszych informacji do pełnego wyleczenia doszło u 6072 osób. W piątek informowano o 5129 przypadkach wyleczeniach. Dyrektor Państwowego Instytutu Zdrowia Silvio Brusaferro zaapelował, aby starsze osoby pod żadnym pozorem nie wychodziły z domu.

Narodowy Instytut Zdrowia we Włoszech opublikował raport, z którego wynika, że tylko 1,2 proc. zbadanych przypadków śmiertelnych było wyłączną winą koronawirusa. Pozostali ludzie mieli jeszcze inne choroby w liczbie od 1 do 3. One mogły przyczynić się do obniżenia odporności i tragicznych skutków infekcji. U 23,5 proc. zmarłych wykryto jedną współistniejącą chorobę, u ponad 26 proc. - dwie. Pozostałe 48 procent zbadanych chorowało w tym samym czasie na trzy inne choroby lub więcej.