"Newsweek": Właściciel Reserved wykupił z rynku maski ochronne. Firma zaprzecza

W chwili gdy Włochy wprowadzały stan kryzysowy i zawieszały połączenia z Chinami, spółka odzieżowa LPP, właściciel m.in. Reserved, wykupił z polskiego rynku kilkaset tysięcy maseczek ochronnych. Jak ustalił "Newsweek" trafiły one do fabryk szyjących ubrania dla LPP. Teraz w Polsce zaczyna ich brakować. Firma odpiera zarzuty.

Pod koniec stycznia, kiedy chińska prowincja Guangdong zamknęła fabryki, LPP planował zakup tysiąca maseczek dla pracowników z biura w Szanghaju. W ciągu kilku godzin liczba ta zmieniła się w milion. Firma poinformowała, że zakupione maski trafią do"najbardziej potrzebujących regionów". Poprosiła o pomoc w akcji polskich przedsiębiorców.

Wierzymy, że w kwestii niesienia pomocy nie ma słowa "niemożliwe"

- pisało LPP na Facebooku.

Przy wysyłce maseczek spółka współpracował z Konsulatem Chin w Gdańsku, Urzędem Marszałkowskim Województwa Pomorskiego oraz gdańskim Urzędem Miasta. Transport, jako pomoc humanitarna dla Chińczyków i Polaków, częściowo został zwolniony z cła. Maski miały trafić do konsulatu RP w Szanghaju i ambasady RP w Pekinie.

Nie wyobrażaliśmy sobie pozostawić bez pomocy rodaków pracujących w polskich placówkach dyplomatycznych w Chinach

- firma informowała po zbiórce.

"Newsweek" zwrócił się z pytaniami do spółki. Z odpowiedzi na nie wynika, że większość z 300 tys. maseczek trafiła do pracowników 11 firm, "z którymi łączą LPP długoletnie relacje biznesowe, a które produkują na nasze zlecenia kolekcje modowe".

Krótko mówiąc, pomoc humanitarna pomogła ruszyć z miejsca fabrykom szyjącym odzież dla giełdowej spółki z Polski

- pisze "Newsweek". Firma nie ujawnia, czy zostały w fabrykach wprowadzone również inne środki ochronne.

"Nic nie wskazywało, że epidemia przeniesie się do Europy"

Jak podaje tygodnik, na skutek akcji LPP z polskiego rynku zniknęła znaczna liczba maseczek.

Przez dwa dni kontaktowaliśmy się z większością polskich hurtowni artykułów medycznych, sklepami internetowymi prowadzącymi sprzedaż artykułów ochronnych i aptekami internetowymi, kupując partiami maski. Z tego względu, że już wtedy napotykaliśmy na trudności z pozyskaniem na polskim rynku hurtowych ilości masek, sprawdzaliśmy ich dostępność również za pośrednictwem naszych zagranicznych przedstawicielstw

- pisze spółka w oświadczeniu. Jak dalej zaznacza, akcja zakończyła się na przełomie stycznia i lutego, kiedy "nic nie wskazywało, że epidemia przeniesie się do Europy". Jednak 31 stycznia, gdy LPP szykowało się do wysyłki, Włochy wprowadziły stan kryzysowy i zawiesiły loty do Chin. 12 lutego ostatnia partia maseczek znajdowała się w odprawie. Wówczas zanotowano pierwsze przypadki zakażenia koronawirusem w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii.

"Akcja zakupu masek zorganizowana przez LPP miała miejsce pod koniec stycznia tego roku, kiedy epidemia zachorowań na koronawirusa ograniczała się wyłącznie do kontynentu azjatyckiego i była odpowiedzią na dramatyczny apel pracowników LPP i ich rodzin znajdujących się w Szanghaju, nie zaś aktem mającym na celu zachowanie ciągłości produkcji kolekcji spółki" - tłumaczy firma w oświadczeniu zamieszczonym na stronie internetowej. Jak wyjaśnia LPP "w momencie ogłoszenia epidemii koronawirusa w Chinach i wysyłki masek przez LPP cała zlecona produkcja kolekcji wiosenno-letniej była już dawno zakończona, a pracownicy fabryk azjatyckich nie świadczyli pracy na rzecz LPP". "Zakup i wysyłka masek nie była zatem zabiegiem mającym na celu przyspieszenie powrotu do pracy pracowników fabryk, a wyłącznie aktem solidarności i humanitarnego działania na rzecz naszych wieloletnich współpracowników" - czytamy w oświadczeniu.

LPP chce pomocy państwa na czas kryzysu

Jak informował w ubiegłym tygodniu serwis dlahandlu.pl, LPP jest jedną ze spółek, które w związku z kryzysem wywołanym pandemią koronawirusa, weszły w skład nowo powołanego Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług.  "Związek wypracował wspólnie postulaty, z którymi zwrócił się w liście do Minister Rozwoju Jadwigi Emilewicz, w sprawie natychmiastowego wsparcia ze strony państwa" - czytamy.

Wśród tych postulatów znajduje się przywrócenie handlu w niedzielę, wprowadzenie przepisów pozwalających na skrócenie wymiaru czasu pracy wraz z proporcjonalnym obniżeniem wynagrodzenia, zobowiązanie banków do udostępnienia długoterminowych kredytów obrotowych czy opracowanie i wdrożenie przepisów zapewniających przekazanie osobom fizycznym środków finansowych koniecznych do bieżącego utrzymania.

Zobacz wideo Jak szybko polska gospodarka odbije się po recesji związanej z koronawirusem? Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju odpowiada
Więcej o: