Personel LOT skarży się na przymusową pracę. Linie nie dementują, padają górnolotne słowa o "blasku munduru"

PLL LOT odniósł się do niedawnej publikacji Gazeta.pl na temat sytuacji personelu, któremu linie mają odgórnie nakazywać pracę i zlecać latanie w trakcie pandemii koronawirusa. W odpowiedzi linii nie ma dementi do opisywanej przez nas sprawy, są za to takie stwierdzenia: "Jesteśmy niezwykle zbudowani postawą naszych załóg. Każdego dnia otrzymujemy zgłoszenia ze strony personelu pokładowego, który dobrowolnie deklaruje chęć wykonywania lotów".

Kilka dni temu opisaliśmy na Gazeta.pl doniesienia, które do redakcji przesyłał personel PLL LOT. Warto zaznaczyć, że obecnie linie lotnicze prowadzą akcję "Lot do domu". W jej ramach organizowane są loty czarterowe, sprowadzające Polaków do kraju. Nierzadko te loty odbywają się z miejsc czy państw, w których jest sporo przypadków koronawirusa. W najbliższych dniach odloty planowane są z Alicante, Teneryfy, Hanoi, Chicago czy Madrytu.

W anonimowych relacjach personel PLL LOT podnosił, że linie odgórnie wpisują pracowników w grafik na te dodatkowe loty, choć ci obawiają się o swoje zdrowie. Zwłaszcza że są w większości zatrudnieni na umowach B2B.

Zobacz wideo Premier zapowiada państwową pomoc w powrocie do Polski

Z ich opowieści wynikało, że za odmowę przyjęcia polecenia i niestawienie się do pracy grozi kara - blisko 500 zł. Pracownicy linii skarżyli się także na to, że system przydziału w grafiku jest losowy, podkreślając przy tym, że jak najbardziej - znajdują się chętni do realizowania tych lotów. By uniknąć "przydziału" pracownicy mają decydować się na urlopy lub przechodzenie na L4.

Czytaj więcej: Personel LOT skarży się na zasady przydziału do lotów. "Większość się boi i siedzi w domu"

PLL LOT odpowiada zdawkowo. Nie ma dementi, są za to deklaracje o "blasku dla munduru"

W środę do Gazeta.pl trafiła odpowiedź rzecznika PLL LOT Michała Czernickiego w tej sprawie. Pierwsza część dotyczy akcji "Lot do domu". Później jednak nie pada żadne dementi informacji, które dotarły do nas od personelu.

Możemy za to przeczytać jedynie, że wśród pracowników LOT są tacy, którzy dobrowolnie decydują się na zaangażowanie w akcję. Przytaczamy cały fragment odpowiedzi rzecznika:

Jesteśmy niezwykle zbudowani postawą naszych załóg. Każdego dnia otrzymujemy zgłoszenia ze strony personelu pokładowego, który dobrowolnie deklaruje chęć wykonywania lotów. Osoby te zaskoczone są krytyką pojawiającą się wokół operacji #LOTdoDomu. Są dumne, że w tych trudnych chwilach ich praca może pomóc innym i chcą przywrócenia blasku dla munduru kapitana i stewarda.

Na koniec rzecznik linii wskazuje, że PLL LOT przygotowało się i dba o bezpieczeństwo załóg i wylicza, że wyposażono je w: maseczki z filtrami HEPA, płyny antybakteryjne, termometry bezdotykowe oraz rękawiczki. Pada jeszcze:

Wprowadziliśmy również na wszystkich rejsach zasadę NO CONTACT z pasażerem, widoczną m.in. w zmianie sposobu serwowania cateringu. Nasze samoloty są także wyposażone w specjalne filtry HEPA pozwalające usunąć 99,99 proc. wszystkich zanieczyszczeń i wirusów z powietrza na pokładzie.

To wszystko, co w tej kwestii miał do powiedzenia PLL LOT. Zwróciliśmy się ponownie z pytaniami do linii, by odniosły się do opisywanych przez personel problemów.

Więcej o: