"Koronawirus mówi państwu polskiemu: sprawdzam. I okazuje się, że nasze państwo blefowało" [WYWIAD]

- Na co dzień jesteśmy traktowani jako roszczeniowe konowały, które tylko narzekają, że jest źle, chcą podwyżek, jesteśmy wrogami narodu. Teraz, kiedy do Polski nadchodzi epidemia, nagle staliśmy się dla władzy bohaterami - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Bartosz Fiałek, przewodniczący regionu kujawsko-pomorskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL).

GAZETA.PL, ŁUKASZ ROGOJSZ: W niedzielę 15 marca Polacy wyszli na balkony swoich domów i mieszkań, żeby zamanifestować wdzięczność wobec pracowników służby zdrowia. To pomaga?

BARTOSZ FIAŁEK*: To na pewno miłe. Pozytywny, miły gest, chociaż przyznam szczerze, że nie zauważyłem tego w swoim otoczeniu, a mieszkam na blokowisku. Tak czy inaczej, nie wpłynie w żaden sposób na poprawę wykonywanych przez nas świadczeń, bo jesteśmy profesjonalistami i zawsze wykonujemy swój zawód zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Niezależnie od tego, czy dostajemy brawa, czy słyszymy gwizdy.

A słyszycie gwizdy?

Przecież nie jest tajemnicą, że od dawna większej części społeczeństwa nie jest po drodze z pracownikami ochrony zdrowia, którzy są odsądzani od czci i wiary. Obecna władza, zwłaszcza media publiczne i prorządowe, zrobiły bardzo wiele, żeby tak było.

Na co dzień ludzie wam dziękują, doceniają was i waszą pracę?

Jest pół na pół. Część osób bardzo nas docenia. Dowodzi tego chociażby akcja #PosiłekDlaLekarza czy firmy, które w ostatnich dniach przeznaczają swoje pieniądze na pomoc ochronie zdrowia, szpitalom czy personelowi medycznemu. To są gesty, których nigdy wcześniej nie było. W przeszłości to były bardzo rzadkie, pojedyncze sytuacje. Nikt nigdy nie pomyślałby, że ktoś będzie nam za darmo przywozić posiłki, bo wie, że sami nie mamy czasu sobie czegoś ugotować, a często nawet pójść zjeść. Ale z drugiej strony statystyczny Kowalski dalej przychodzi do lekarza i oczekuje szybkiej, fachowej pomocy. Nie interesują go okoliczności, zmęczenie, nawał pracy.

Jak jest z tą pracą? Teraz ciężej niż normalnie?

Zdecydowanie. Zwłaszcza w szpitalach zakaźnych. W takich placówkach lekarze powinni przebywać w środkach ochrony osobistej - kombinezonach, rękawicach, goglach. Tyle że ten sprzęt w większości szpitali jest wybrakowany. Poza tym, pacjentów jest znacznie więcej, bo czy ktoś faktycznie ma objawy koronawirusa, czy po prostu przeziębienia albo grypy, przychodzi w celu zbadania. Pacjentów jest znacznie więcej, tymczasem liczba lekarzy nie drgnęła. Jest nas dokładnie tyle samo, ilu było przed epidemią. Czyli o wiele za mało nawet na "czasy pokoju". Na przykładzie włoskim widzimy, że bardzo szybko może dojść do takiego momentu, w którym nie będziemy w stanie zaopatrywać chorych. Nie ma po prostu szans, żebyśmy dali radę. Ale ostrzegaliśmy przed tym od lat.

Może wyjściem z sytuacji jest wcielenie do pomocy w walce z epidemią studentów ostatnich lat zawodów medycznych? Taki pomysł już się zresztą pojawił.

Tak, chodzi o najprostsze, ale jednocześnie bardzo ważne, jeśli nie najważniejsze, czynności, czyli zbieranie wywiadu od pacjentów. To na jego podstawie oceniamy, czy pacjent może być zakażony koronawirusem, czy nie. Skuteczność zależy tutaj od algorytmu pytań, które można przygotować i się ich wyuczyć. Najważniejsze jest jednak, żeby osoby, które w ramach wolontariatu chcą nam pomagać, były bezpieczne. Musimy im to bezpieczeństwo zapewnić. Dostarczyć środki ochrony osobistej każdemu wolontariuszowi. Nie możemy narażać ludzi tylko dlatego, że jako państwo jesteśmy zupełnie nieprzygotowani do epidemii koronawirusa.

A jesteśmy zupełnie nieprzygotowani?

Absolutnie. Zresztą wczoraj powiedziała to otwarcie była posłanka Prawa i Sprawiedliwości – pani Bernadeta Krynicka, która dzisiaj pracuje w Szpitalu Wojewódzkim w Łomży. Okazuje się, że odkąd przestała być posłanką, zaczęła mówić prawdę o ochronie zdrowia.

"Jesteśmy tak nieprzygotowani, że aż głowa mała. Nie mamy sprzętu ochronny indywidualnej, nie ma respiratorów, pomp, aparatów do mierzenia ciśnienia... Mam nadzieję, że tego szpitala zakaźnego nie będzie. Ten szpital się nie podźwignie" - to jej słowa.

W 100 procentach się z nią zgadzam. Tyle że to nie jest rzeczywistość wyłącznie łomżyńskiego szpitala, ale również wielu, wielu innych w całym kraju. Wystawić nas do walki z koronawirusem, to jak rzucić się z pięściami na czołgi.

Chyba pan przesadza. Na razie służba zdrowia sobie radzi.

Nie jesteśmy należycie przygotowani na "czasy pokoju", czyli na takie, gdy nic się nie dzieje, gdy sytuacja jest stabilna. Nawet wtedy system jest niewydolny, dławi się. Jeśli w "czasach pokoju" brakuje miejsc na intensywnej terapii, neurologii czy kardiologii, to tym bardziej nie mamy szans w czasach, gdy przyjdzie zmierzyć się nam z ponadprzeciętną liczbą zachorowań. Gdy jesteś niewydolny w "czasach pokoju", nie łudź się, że pokonasz kryzys - takie powiedzenie ułożyłem. To będzie obnażenie braków, o których mówimy władzom od dłuższego czasu. Państwo jest kompletnie nieprzygotowane na zjawisko o skali epidemii koronawirusa. Zresztą nie chodzi nawet o samego koronawirusa, ale o jakąkolwiek chorobę z ponadprzeciętną liczbą zachorowań. Nie chodzi tylko o wspomniane już środki ochrony indywidualnej, ale też sytuację lokalową. Co więcej, może nam zabraknąć również respiratorów. Włosi mieli ich znacznie więcej od nas, a już teraz dokupują kolejne 20 tys. sztuk. Możemy być zmuszeni, czego nikomu nie życzę, do decydowania o tym, kogo podłączymy do respiratora, a kto będzie musiał umrzeć, bo dla niego maszyny nie znajdziemy.

Skąd rząd weźmie niemal 3 mld zł na Fundusz Medyczny? W ”Porannej Rozmowie Gazeta.pl" mówił o tym minister zdrowia Łukasz Szumowski:

Zobacz wideo

Może to dlatego premier Mateusz Morawiecki tak was chwali? "Dziękuję lekarzom, pielęgniarkom, aptekarzom, farmaceutom, pracownikom inspekcji zdrowia, pracownikom służby zdrowia. Często z narażeniem swojego zdrowia zapewniacie zdrowie publiczne. Polacy są Wam wdzięczni a ja za tę pracę, dziękuję" - przyznał 14 marca. Spora zmiana wobec postawy rządzących z czasów, gdy walczyliście m.in. o lepsze płace.

To jest właśnie hipokryzja polityków w pełnej krasie. Na co dzień jesteśmy traktowani jako roszczeniowe konowały, które tylko narzekają, że jest źle, chcą podwyżek, jesteśmy wrogami narodu. Teraz, kiedy do Polski nadchodzi epidemia, nagle staliśmy się dla władzy bohaterami. Nie potrafię ogarnąć rozumem tej ambiwalencji.

Z czego to wynika?

Ze strachu przed epidemią. To jest czysto interesowne zachowanie. Rządzący nie mogą teraz stanąć okoniem wobec personelu medycznego, bo wtedy społeczeństwo wystawiłoby im gigantyczny rachunek. A politycy myślą głównie o sobie, o słupkach sondażowych i o wyborach prezydenckich, które de facto w obecnej sytuacji nie powinny się odbyć. My nie zapomnieliśmy tego, jak byliśmy traktowani podczas naszego protestu, jak na nas szczuto w mediach publicznych i prorządowych. Paszkwil gonił paszkwil. Pamiętamy i nie zapomnimy. Ale dzisiaj to władza się boi, bo wie, że społeczeństwo w obliczu epidemii jest za nami, a nie za nimi.

Od postawy lekarzy i służby zdrowia de facto zależy dziś dalszy los tej władzy. Role jakby się odwróciły. Macie jako środowisko poczucie satysfakcji?

Chciałoby się powiedzieć: a nie mówiłem. Jest w nas coś takiego, we mnie przynajmniej na pewno. Jak protestowaliśmy, to rząd miał nas gdzieś. Ale nie chcemy zajmować się teraz udowadnianiem naszej wyższości i tego, że mieliśmy rację.

Na pewno?

Tak. Chcemy jak najszybciej uporać się z tą epidemią i zadbać o to, żeby zebrała jak najmniejsze żniwo. Jednak mam też ogromną nadzieję na uczciwe rozliczenie tych polityków, którym mówiliśmy, że zmiany są konieczne, i którzy nie byli tym zainteresowani. Teraz koronawirus obnaży, albo już obnażył, braki, o których ich informowaliśmy.

Ale chyba nie powie pan, że nie czujecie żadnej pomocy ze strony rządu i władz w walce z epidemią koronawirusa?

Nigdy nie czułem i nadal nie czuję takie pomocy. Okej, teraz będzie możliwość wykonywania większej liczby testów na koronawirusa. Dostaniemy też sprzęt do jednoimiennych szpitali zakaźnych. Każda z takich placówek ma otrzymać gogle wielokrotnego użytku, tysiąc kombinezonów i tysiąc masek. Ale to wszystko są działania doraźne, reagowanie, kiedy mleko już się rozlało. Gaszenie pożaru, do czego decydenci w sprawach systemu opieki zdrowotnej nas przyzwyczaili. Gdyby rząd słuchał środowiska lekarskiego, moglibyśmy być znacznie lepiej przygotowani na takie zdarzenie jak epidemia koronawirusa.

Co będzie już po epidemii? Prestiż zawodu lekarza i jego postrzeganie społeczne ulegną poprawie?

Mam ogromną nadzieję, że tak będzie. Chociaż wielu moich kolegów i koleżanek mówi mi: Bartek, epidemia się skończy, poklaszczą nam, poklepią nas po plecach, a potem wszystko wróci do normy.

Mało optymistyczne.

Tak, ale to efekt wielu lat bezowocnych batalii z kolejnymi rządami. Trudno, żeby było inaczej, żebyśmy nagle zapomnieli. Ale my się sprawdzimy, zatrzymamy tę epidemię. My, czyli pracownicy ochrony zdrowia. My, Polki i Polacy.

I co potem?

Potem znowu zostaniemy dla władzy roszczeniowymi konowałami, którzy non-stop na nich narzekają i czegoś chcą. Wrócą złośliwości typu "Pokaż lekarzu, co masz w garażu" czy "Lekarze w kamasze". Ale po epidemii zmienią się też nastroje społeczne. Oby się zmieniły. A kiedy się zmienią, to i postawa parlamentarzystów będzie musiała ulec zmianie. Ich głównym celem nie jest ochrona zdrowia, pacjenci, tylko utrzymanie się przy tzw. korycie, czyli władzy.

To może wykorzystacie zmianę nastrojów społecznych i łatwiej będzie wam wywalczyć podwyżki, lepsze warunki pracy albo doposażenie szpitali?

Jestem przekonany, że tak będzie. Podobnych okoliczności nie było przy żadnym z wcześniejszych protestów. Teraz koronawirus mówi państwu polskiemu: sprawdzam. I okazuje się, że nasze państwo blefowało. A my, lekarze, będziemy na to mieć namacalne dowody w postaci poszkodowanych i zmarłych wskutek epidemii koronawirusa. Koronawirus sprawi, że dalsze negocjacje z rządzącymi o stanie ochronie zdrowia będą łatwiejsze.

Polskie władze - nie tylko te obecne, ale i każde następne - nauczą się czegoś z obecnej sytuacji? Wyciągną wnioski?

Część z nich na pewno tak. Jestem przekonany, że pan minister Szumowski już dzisiaj doskonale to rozumie. Być może rozumiał to nawet wcześniej, ale nie miał politycznej siły przebicia, żeby przekonać swoich kolegów do należytego podniesienia nakładów na ochronę zdrowia. Doskonale widzimy, że robi, co może. Jednak będzie też część polityków, część rządzących, która będzie patrzeć wyłącznie na słupki sondażowe. Jeśli pacjenci, wyborcy powiedzą im, że 5 proc. PKB na zdrowie to kpina i dowiódł tego koronawirus, to politycy zauważą, że jednak 7 proc. to jest to. Tylko to nie będzie uczciwe.

* Bartosz Fiałek - lekarz z pozytywnie zakończonym szkoleniem specjalizacyjnym w trybie rezydentury w dziedzinie reumatologii; przewodniczący regionu kujawsko-pomorskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL); przewodniczący "specgrupy" OZZL pomagającej wszystkim polskim lekarzom w ochronie swoich praw osobistych i zawodowych.

W czwartek gościnią porannej rozmowy Gazeta.pl będzie minister rozwoju Jadwiga Emilewicz, która odpowie na pytania naszych czytelników. Jeżeli jesteś przedsiębiorcą, prowadzisz biznes i niepokoi Cię sytuacja gospodarcza związana z epidemią koronawirusa, napisz do nas na news_gazetapl@agora.pl.

Więcej o:
Komentarze (597)
Koronawirus w Polsce. Epidemia koronawirusa. Bartosz Fiałek
Zaloguj się
  • f451

    Oceniono 146 razy 116

    Gdzie teraz jest to chamidło z PiSu co pruło gębę do lekarzy "niech wyjeżdżają" ?

  • wejsunek47

    Oceniono 113 razy 99

    to ile baniek dostanie komisja od parówek smoleńskich na następne 10 lat? 300 ? 400? i rydzyk na wulkany pod Toruniem? 500? 800?.. a lachociągi Glapy ile podwyżki? 60 tys /miesiąc?

  • tedek1

    Oceniono 90 razy 76

    Nam lekarze i szpitale są niepotrzebne. Dlatego budujemy nowe kościoły i Religi w szkołach mamy więcej,bo chętnych do stanu kaplanskiego gdzies trzeba szukac...
    No i mamy relikwie - to jest bezcenna pomoc !!!

  • f451

    Oceniono 85 razy 71

    Po zachorowaniu jednego ministra cały rząd PiS przebadał się w 5 minut...
    Dla zwykłych ludzi nie ma testów tylko kwarantanna i Adrian z "wizytami gospodarskimi" z 2 mld naszych pieniędzy...

  • andmas

    Oceniono 76 razy 64

    Nie tylko polskie państwo blefowało , jest skrajnie nieodpowiedzialne , kiedy koronawirus zaatakował Chiny i potrzebne były działanie rządu , PIS postanowić zamiast przygotować się do wirusa ,zamówił 210 luksusowych limuzyn dla swoich dygnitarzy . hołdując zasadę " jakoś to będzie " , nasuwa się skojarzenie z 10.04.2010r ... . Niestety państwo zarządzane przez PIS jest państwem teoretycznym .

  • bagpiper1957

    Oceniono 68 razy 54

    Jak mówiliśmy , że trzeba zwiększyć nakłady na ochronę zdrowia to słyszeliśmy „ pokaż lekarzu co masz w garażu „ . A dzisiaj premier mówi : musimy zadbać o naszych lekarzy i pielęgniarki , bo jak ich zabraknie to kto nas będzie leczył . Myślę , że jak to wszystko przeminie to nadejdzie czas na refleksję . Dlaczego likwidowano oddziały intensywnej terapii jako nieopłacalne , dlaczego tolerowano ubytek kadry medycznej i nędzne jej wynagradzanie . Nawet jak kupią te respiratory , to kto je będzie obsługiwał , to bardzo skomplikowana aparatura , znają się na tym prawie wyłącznie anestezjolodzy , jest ich w Polsce około 4000 , rozrzuconych w ponad 800 szpitalach . Są to w większości ludzie po 50 siątce , przepracowani dyżurujący w kilku szpitalach na zmianę . W 1998 roku pojawiło się rozporządzenie , zresztą wystrajkowane , o standardach dla szpitali w zakresie anestezjologii i intensywnej terapii . Tam jest mowa ile łózek intensywnych powinien mieć szpital , jak ma być wyposażone stanowisko intensywnej terapii . Realizacja tego rozporządzenia była ciągle odwlekana w czasie , to już ponad 20 lat . W 2012 roku kolejne odwleczenie o 6 lat podpisał vice minister Nauman z PO , a w 2018 o kolejne lata odwlókł tą realizację minister Radziwił z PiS . W tej kwestii wszyscy byli solidarni . Dzisiaj będzie sprawdzam . W opinii epidemiologów 100% kadry medycznej zaangażowanej w pierwszej linii walki z korona wirusem będzie wcześniej czy pózniej zakażona . Czym przekonacie tych anestezjologów i pielęgniarki pracujące w OITach do tak ogromnego poświęcenia , misją ,etyką, powołaniem a może kamaszami . Panie Ludwiku Dorn co pan o tym sadzi ? . SARS CoV 2 jest sprawiedliwy zakaża wszystkich po równo . Nawet specjalne łózka dla VIP -ów w szpitalach na Wołoskiej czy Szaserów w Warszawie nic nie zmienią .

  • leon.0

    Oceniono 60 razy 50

    Ciekawe kidy znowu będziemy mieli rząd na uchodźstwie? Kiedy to wszystko się posypie szczury z pis pierwsze będą zmykały.

  • karo80.0

    Oceniono 55 razy 41

    Robienie przez wszystkich z Szumowskiego herosa jest dość zabawne. Jest tylko urzędnikiem, który po prostu wykonuje swoją pracę. Natomiast wieloma wypowiedziami w przeszłości udowodnił że jest katolskim oszołomem, nie sposób mieć zaufania do kogoś takiego. To samo dotyczy wszystkich aparatczyków z PiS.

  • gapcio2010

    Oceniono 53 razy 41

    Tak, chciałoby się dziś zwrócić do niewiarygodnie opłacanych i podziwianych piłkarzy, celebrytów, artystów: usiadzcie i popracujcie nad tym,żeby zwalczyć wirusa, zająć się pacjentami, dyżurujcie dzień i noc ,do chociażby naukowcy ,lekarze i pielęgniarki ,którzy zarabiają skrawek tego co wy, robią to ,prawie nie wychodząc z pracy. Wy siedzicie w domach i narzekacie,że wam nie wystarczy na rachunki, na przyklad pani Maryla Rodowicz, czy Janusz Józefowicz ... TROCHE PRZYZWOITOSCI !!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX