"Jesteśmy traktowani jak bydło". Ratowników warszawskiego pogotowia odizolowano w karetce

Ratownicy medyczni z Warszawy od ponad 18 godzin izolowani są w karetce. Taką decyzję podjęto po tym, jak załoga miała kontakt z pacjentem, który poddawany jest obecnie testom na koronawirusa. "Jesteśmy traktowani jak bydło. Od 5h NIKT nie przyszedł zapytać Nas o to czy mamy co jeść i pić" - relacjonuje na Facebooku jedna z ratowniczek.

Ratownicy z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego "Meditrans" w Warszawie od kilkunastu godzin przebywają w karetce. Wcześniej wyjechali bowiem do pacjenta, który może być zakażony koronawiruem i obecnie czeka na wynik testów.

Całą sytuację opisywała na Facebooku jedna z ratowniczek stacji. "Czekam wraz z 2 kolegami z zespołu 18h na wyniki Naszego pacjenta który zataił informację lub dyspozytor po prostu nie zapytał [...]. Wiecie co zabawne.... że mamy czekać te 18h w karetce.... od 5h NIKT nie przyszedł zapytać Nas o to czy mamy co jeść i pić... wyznaczono Nam toaletę w budynku" - relacjonuje Marta Magdalena Kołnacka (pisownia oryginalna).

"Gdyby nie nasi koledzy którzy zaoferowali pomoc w dostarczeniu jedzenia i picia to było by krucho. BARDZO WAM DZIĘKUJEMY. Jesteśmy traktowani jak BYDŁO" - dodała ratowniczka.

"Mamy karetkę gdzie mamy żyć do 8 rano... Pozostawieni sami sobie.... To my codziennie wsiadamy do Karetek aby dawać Wam poczucie bezpieczeństwa A w razie potrzeby ratować [...]. Jak tak dalej pójdzie zaraz nie będzie komu wsiadać do Karetek bo nikt nie będzie chciał w takich warunkach gdzie nie zabezpieczają nic" - stwierdziła ratowniczka. Dodajmy, że post na Facebooku został opublikowany w poniedziałek o godzinie 16:56.

Według informacji TVN Warszawa podobną formę izolacji zastosowano jeszcze wobec dwóch załóg, które mogły mieć kontakt z zakażonymi pacjentami. Wyniki testów miały pojawić się po około ośmiu godzinach, ale - jak wynika z relacji ratowniczki - procedura znacznie się wydłużyła. 

Dziennikarze TVN24 zapytali Karola Bielskiego - Dyrektora Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego "Meditrans" - o to, czy ratownikom nie można było zapewnić innej formy izolacji niż wnętrze karetki. "Sanepid kategorycznie nakazał izolację tych osób. Nie mogą one mieszać się z innymi grupami, które są w podobnej sytuacji. Wiemy, że jest ona bardzo trudna. Rozmawialiśmy ze strażą pożarną, co do możliwości uruchomienia namiotów. Niestety są one obecnie wykorzystywane do wytyczania dodatkowych ścieżek przed szpitalnymi izbami przyjęć" - powiedział Karol Bielski.

Wiceminister zdrowia: jestem zdziwiony postępowaniem dyrekcji

We wtorek o komentarz w sprawie warszawskich ratowników izolowanych w karetce pogotowia poproszono wiceministra zdrowia Waldemara Kraskę. - W Ministerstwie Zdrowia jestem odpowiedzialny również za ratownictwo medyczne i te sprawy są mi bliskie. Zwłaszcza, że niemal całe życie spędziłem jako lekarz, chirurg, również jeżdżący w karetce. O przypadku warszawskim dowiedziałem się kilka godzin temu i jestem trochę zdziwiony postępowaniem dyrekcji. Będę dziś rozmawiał z dyrektorem warszawskiego pogotowia i zapytam o uzasadnienie takiego postępowania - zapewnił Kraska na antenie TVN24.  

- Pamiętajmy, że wynik pierwszego testu na obecność koronawirusa nie zawsze jest rozstrzygający. Jeśli pobralibyśmy teraz próbki od ratowników, a wynik okazałby się negatywny, nie znaczy to, że nie są oni zakażeni. Dlatego załoga powinna udać się na standardową kwarantannę i przejść badania. I dopiero wtedy - jeśli wynik kolejnego testu okazałby się ujemny - mogliby wrócić do pracy. Nie widzę więc większego sensu w trzymaniu ratowników w karetce do czasu uzyskania wyniku pacjenta, którym się zajmowali. To nic tak naprawdę nie zmienia, a oni powinni i tak powinni poddać się kwarantannie - stwierdził wiceminister zdrowia.

Kraska zwrócił się też z apelem o informowanie dyspozytorów i ratowników o ewentualnym wcześniejszym kontakcie z osobą zakażoną lub podejrzewaną o zakażenie koronawirusem.  - Wtedy ratownicy mają szansę na zastosowanie innych środków ochrony. Nie narażajmy najbardziej newralgicznego obecnie elementu służby ochrony zdrowia - wiemy przecież, że ratownicy jeżdżą w tym trudnym momencie również do pacjentów z innymi dolegliwościami - mówił Kraska. 

Zobacz wideo Kosiniak-Kamysz ocenia działania rządu ws. koronawirusa