Były szef PKW o przełożeniu wyborów. "Jedynym kandydatem, który prowadzi kampanię, jest prezydent"

Były szef PKW Wojciech Hermeliński w rozmowie z Interią wskazał, że w tej chwili nie ma kampanii wyborczej, a jedynym kandydatem, który takową prowadzi, jest prezydent Andrzej Duda. - W tym przypadku zakłócona jest równość, o której mówi konstytucja - wyjaśniał. Hermeliński wyliczył trzy powody, dla których warto byłoby przełożyć wybory w związku z epidemią.

Wojciech Hermeliński, były szef Państwowej Komisji Wyborczej, w wywiadzie dla Interii nakreślił dlaczego wybory prezydenckie 2020 mogą być przełożone. Swoje tezy na temat tego, jakie przesłanki stoją za tym, by w konsekwencji epidemii koronawirusa przełożyć wybory, zamknął w trzech punktach.

Pierwszy z nich to fakt, że w zasadzie nie odbywa się "procedura wyborcza", ponieważ nie mamy kampanii wyborczej. - W zasadzie jedynym kandydatem, który tę kampanię prowadzi, jest prezydent. (...). W tym przypadku zakłócona jest równość, o której mówi konstytucja. Pozostali kandydaci milczą, wycofali się, a zgodnie z zaleceniami władz jest to słuszne - oznajmił Hermeliński.

Zobacz wideo

Drugi punkt to kwestia obwodowych komisji wyborczych, których powołanie musi nastąpić "najpóźniej w 21. dniu przed wyborami". W tej sytuacji może istnieć obawa ewentualnych członków na to, że będą mieć kontakt z osobami zakażonymi. To może rodzić problem z wyłanianiem członków takich komisji. Ostatni punkt dotyczy frekwencji.

Jak powiedział Interii szef PKW w latach 2014-2019, w obawie przed koronawirusem niektórzy wyborcy mogą nie pójść do urn. - W związku z tym można zastanawiać się, na ile wynik wyborów będzie reprezentatywny - stwierdził.

Czytaj więcej: Wybory zostaną przełożone? Adam Bielan w Gazeta.pl: Mogłyby być nawet wiosną przyszłego roku

Hermeliński o stanie klęski żywiołowej: Wyborcy mogliby się uspokoić, a kampania wznowiona

Według Hermelińskiego warto zwrócić uwagę też na osoby, które są poddane kwarantannie - nie będą mogły głosować. Wykluczył przy tym np. możliwość "objazdowego" głosowania, jak w PRL, gdy od domu do domu jeździły komisje z urnami.

Zaznaczył, że do przełożenia terminu wyborów jest potrzebne wprowadzenie stanu nadzwyczajnego w Polsce, jak np. stan klęski żywiołowej. Wówczas wybory nie mogłyby odbyć się w ciągu 90 dni od dnia ogłoszenia. - Myślę, że to dobry termin, bo wyborcy mogą się uspokoić, a kampania wyborcza może być w tym czasie wznowiona - skwitował w rozmowie z Interią Hermeliński.

Więcej o: