Personel LOT skarży się na zasady przydziału do lotów. "Większość się boi i siedzi w domu"

Do Gazeta.pl dotarły relacje personelu PLL LOT o tym, jak organizowane są loty przewoźnika. W liniach ma panować przymus latania w ramach programu "Lot do domu", choć personel się przed tym broni. Ewentualna kara za odmowę - opisywana jako niestawienie się do pracy - wynosi około 500 zł - wynika z ich opowieści. Czekamy na stanowisko PLL LOT w tej sprawie.

Epidemia koronawirusa to także problem pracowników PLL LOT, nawet podwójny. Choć państwowe linie zawiesiły wiele lotów, to teraz trwa akcja "Lot do domu", która ma na celu sprowadzenie Polaków zza granicy do kraju. Te dodatkowe loty, czartery, ktoś musi obsługiwać - a tu pojawiać ma się problem.

Zobacz wideo Premier zapowiada państwową pomoc w powrocie do Polski

W relacjach, które przesyła personel PLL LOT do Gazeta.pl, pada zarzut, że linie odgórnie wpisują pracowników w grafik, by obsługiwali te dodatkowe loty. Warto przy tym zaznaczyć, że nie wszyscy w LOT mają status pracownika (umowa o pracę), a często są to umowy B2B, a takie osoby mają jednoosobowe działalności gospodarcze i współpracują w ten sposób z przewoźnikiem. Tymczasem obawiają się o swoje zdrowie.

Czytaj więcej: "Lot do Domu". Jak powrócić do Polski samolotem po zamknięciu granic?

Jedna z osób, chcąca zachować anonimowość, stwierdziła, że w razie odmowy, jest to traktowane jako niestawienie się w pracy. Za co taka osoba jest karana - blisko 500 zł. Oprócz tego są w LOT pracownicy, którzy zgadzają się na to, by obsługiwać takie przeloty. Sęk w tym, że system przydziału jest losowy - wynika z ich relacji - do grafiku trafiają też tacy, którzy nie chcą latać. By przed tym uciec, decydują się na urlopy albo zwolnienia lekarskie.

Wrzucają nam to w grafiki, jeśli się ktoś nie zgodzi - dostaje nieobecność, a to kara rzędu 500 zł. Musimy brać L4 albo urlopy, nie wiadomo ile to potrwa. Większość się boi i siedzi w domu, nie ma prawa wyboru, że jak ktoś chce, to leci. Po prostu na kogo padnie

- brzmi jedna z relacji.

Gazeta.pl zwróciła się do p.o. rzecznika prasowego LOT Michała Czernickiego o informacje i komentarz do tych doniesień. Po zadaniu pytań rzecznik poprosił o przesłanie ich drogą mailową. Czekamy na odpowiedź ze strony linii lotniczych.

Listę zaplanowanych przez PLL LOT rejsów w ramach "Lotu do domu" można znaleźć na stronie przewoźnika: Program "Lot do domu".

Więcej o:
Komentarze (42)
Epidemia koronawirusa w Polsce. Personel PLL LOT skarży się na zasady przydziału do lotów czarterowych
Zaloguj się
  • me_on_gazeta

    Oceniono 24 razy 16

    Szczery polski debilizm pod każdym względem. Kilkadziesiąt tysięcy osób trafi na Okęcie, po czym rozjedzie się PKP po Polsce - zamiast trafić na lotniska, na które oryginalnie mieli bilety.

  • borek-skorek

    Oceniono 24 razy 14

    Byłoby prościej pozwolić przewoźnikom rejsowym by wypełniły zobowiązania w stosunku do swoich pasażerów, lecz kategoryczny zakaz lotów prezentował się medialnie wyśmienicie, oto rząd twardą ręką zatrzymuje wirusa. A w praktyce wyszło jak wyszło, ale wyborca siedzący przed telewizorem już tego nie zobaczy.

  • proszek01_gazeta

    Oceniono 12 razy 8

    "Operacja #LOTdoDomu - rząd polski wraz z Polskimi Liniami Lotniczymi LOT pomogą Polakom wrócić do kraju" - tak to brzmi w oficjalnej propagandzie. A jak jest naprawdę? Tysiące ludzi w różnych zakątkach świata, w jednej chwili się dowiedziało, że nie mają jak wrócić do domu. Zdecydowana większość miała zapewniony powrót i wykupione bilety u komercyjnych przewoźników, których polski rząd arbitralną decyzją pozbawił możliwości wykonania usługi. I tak oto tysiące rodaków zostało w świecie z przysłowiową ręką w nocniku, bo LOT przyleci "z pomocą" na kilka/kilkanaście lotnisk dziennie i przewiezie 3 - 4 tysiące osób. W moim przypadku (bilety powrotne, podkreślam WYKUPIONE, na lot 23.03 zostały anulowane), a do najbliższego lotniska, które LOT łaskawie w ramach "pomocy" obsługuje mamy 6 godzin jazdy pociągiem z 2 przesiadkami. I to w kraju, w którym potwierdzono już kilka tysięcy przypadków infekcji. Siedzimy w hotelu, czekając aż łaskawie LOT zauważy że jest tutaj dość duża liczba rodaków oczekujących na obiecaną rządową "pomoc". Iście "niedźwiedzia przysługa". Bilety w LOT oczywiście zdecydowanie droższe niż anulowane u konkurencji, ale no to nie patrzę, chcę wrócić do domu. Bardzo dziękuję za taką pomoc. I protestuję przeciwko nazywaniu tego "pomocą". Sami stworzyli ten problem nieprzemyślaną decyzją i jak na razie nie potrafią sobie z tym poradzić. Z relacji osób, którym udało się już wrócić do Polski wynika, iż lot "ratunkowy" niczym się nie różni od normalnego lotu komercyjnego. A pasażerowie po wylądowaniu nie są w żaden sposób monitorowani - wsiadają w taksówki i rozjeżdżają się po Polsce. PR'owo rozegrali to świetnie, miliony ludzi, których problem bezpośrednio nie dotyczy będą myśleć jaki to ten rząd jest wspaniały. I tylko nieliczni, którzy z owej "pomocy" musieli skorzystać, będą znali prawdę.
    P.S. "Rząd dopłaci" to kolejne kłamstwo. Bilety na czartery są znacznie wyższe od cen rynkowych na porównywalnych trasach. Są nieznacznie niższe od standardowych cen LOT'u na tych trasach. Biorąc pod uwagę, że samoloty będą lecieć wypełnione w 100%, to śmiem twierdzić, że LOT na tej akcji dobrze zarabia.

  • strach_sie_bac

    Oceniono 20 razy 8

    "Wrzucają nam to w grafiki, jeśli się ktoś nie zgodzi - dostaje nieobecność"

    Ja jak nie pojawię się w pracy, bo mi akurat nie pasuje z winy grafika ustalonego przez pracodawcę to też dostaję nieobecność. Pracodawcy zwariowali chyba :D

  • aietes

    Oceniono 9 razy 7

    to sobie LOT zrekompensuje zdychającego Condora bez przetargu. PIS umie na trupach i tragediach. Air La Peste.

  • remo29

    Oceniono 11 razy 7

    Ale byłby kwik pisowski, gdyby tak było i LOT należał do jakiejś nie daj buk Lufthansy.

  • voxuran

    Oceniono 7 razy 5

    Kolejny niesamowity sukces rządu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX