"Szturm" klientw na markety budowlane. Zwizki chc ich zamknicia "zanim bdzie za pno"

O ile w sieci mona znale nagrania czy zdjcia, ktre dokumentuj odpowiedzialne zachowanie Polakw w miejscach publicznych, tak w marketach budowlanych niespecjalnie stosowano si do rnych obostrze. W weekend klienci przeprowadzili "szturm" na takie sklepy, a te dopiero od poniedziaku zaczy wdraa nowe normy bezpieczestwa. Z kolei zwizkowcy chc cakowitego zamknicia marketw.

W ostatni weekend wielu czytelników Gazeta.pl zwracało uwagę na to, że choć większość sklepów jest zamknięta, to w marketach budowlanych panuje małe zakupowe szaleństwo, a klienci niespecjalnie przestrzegają zasady bezpieczeństwa w czasie epidemii koronawirusa. Zdjęcia z tłumów w marketach opublikowały też związki zawodowe NSZZ Solidarność w Castorama Polska. Te jednak postulują, by całkowicie zamknąć markety, "zanim będzie za późno".

W tych ciężkich czasach wystarczy ograniczyć sprzedaż materiałów budowlanych do sprzedaży internetowej lub na telefon. Prosimy o pilną reakcję zanim będzie za późno !

- apeluje NSZZ.

"Ruszyli szturmem" do marketów. "Nie ma żadnych ograniczeń"

Z kolei czytelnicy pisali, że pochwalają działania rzdu dotyczące zamknięcia sklepów, ale wytykali pominięcie właśnie marketów budowalnych. W jednej z wiadomości padło:

Samych pracowników jest tam codziennie ponad 50. Ale najgorsze jest to, że obecnie ludzie mający "wolne" od pracy (np.z powodu zamknięcia ich zakładu pracy czy z tytułu opieki nad dziećmi) postanowili wykorzystać ten czas na przeprowadzenie remontów i napraw w mieszkaniach, domach, na działkach. Ruszyli szturmem do sklepów tego typu, zauważalny jest widoczny wzrost liczby klientów i tym samym przychodów w tych sklepach. (...). Tego typu sklepy są niepomiernie większym źródłem zarazy niż markety spożywcze, do których chodzą ludzie z najbliższej okolicy, a nie zjeżdżają z różnych stron. Nie ma w tych sklepach żadnych ograniczeń co do ilości osób przebywających naraz w zamkniętym pomieszczeniu.

Pracownicy sieci Castorama, którzy anonimowo skontaktowali się z Gazeta.pl, również wskazywali na to, że obawiają się po prostu w tej sytuacji o swoje zdrowie.

O ile klienci coraz rzadziej zaglądają do sklepów spożywczych, dostosowując się tym samym do zaleceń służb i kierują się zdrowym rozsądkiem. Dodatkowo w tej branży zaczęto limitować jednoczesną liczbę klientów znajdujących się na powierzchni sprzedaży. Przez co jeszcze bardziej zmniejsza się ryzyko transferu wirusa. O tyle niestety sklepy przemysłowe są wręcz szturmowane

- czytamy. Już w weekend 14-15 marca apelowali, by wprowadzić ograniczenia w marketach budowlanych wszystkich sieci, a także opisywali, że warto byłoby ograniczyć czas pracy takich sklepów do jednej zmiany. "Pozwoliłoby to wprowadzić rotację pracowników w cyklu na przykład tygodniowym, tak aby co najmniej połowa załogi nie miała kontaktu z drugą połową, która pracowałaby w następnym tygodniu" - uzasadniali.

Zobacz wideo Koronawirus uderza w gospodarkę. Jak odpowie rząd?

Co z marketami budowlanymi? Sieci reagują

W poniedziałek natomiast z sieci marketów zaczęły spływać informacje o tym, że te wprowadzają częściowo rozwiązania mające na celu ograniczenie możliwości zakażenia.

Działając w trosce o bezpieczeństwo i zdrowie pracowników oraz klientów, firma Castorama Polska wprowadza działania mające na celu ograniczenie ryzyka związanego z rozprzestrzenianiem COVID-19 (koronawirus). Od dnia 16 marca 2020 r. ograniczeniu ulega ilość klientów, którzy mogą jednocześnie przebywać w sklepie, skróceniu ulegają godziny otwarcia wszystkich naszych sklepów, do godziny 20:00

- to fragment oświadczenia Castoramy. Z kolei PSB Mrówka przekazuje jedynie, że jej punkty handlowe są otwarte, a sieć działa "według zaleceń rządowych dotyczących handlu w stanie zagrożenia epidemiologicznego". Brak za to jakichkolwiek informacji na temat sieci Brico Marche - dział "Aktualności" ostatni wpis ma z 3 marca tego roku, natomiast OBI - jak inne - zaznacza na swojej stronie internetowej, że jest otwarte i działa według "zaleceń rządowych".

Skrócone godziny pracy w OBI to zaledwie 7-20, aczkolwiek padają konkrety: zalecenie płatności za pośrednictwem kart płatniczych, apele do ludzi, by zachowywali minimum metr między sobą i "wprowadzenie zaostrzonych zasad dezynfekcji i ochrony indywidualnej". "Ograniczamy liczbę klientów jednocześnie przebywających w sklepie" - czytamy.