Dyrektorka szpitala w Łomży rezygnuje. Burzliwe spotkanie nowego dyrektora z personelem i mieszkańcami

Szpital w Łomży ma od poniedziałku funkcjonować jako jednoimienna placówka zakaźna, przeznaczoną do leczenia osób zakażonych koronawirusem. Jeszcze przed wejściem w życie rozporządzenia ministra zdrowia lokalna społeczność głośno wyrażała swoje obawy. W poniedziałek z kierowania szpitalem zrezygnowała Joanna Chilińska, a spotkanie mieszkańców i personelu z nowym dyrektorem placówki miało bardzo burzliwy przebieg.

Szpital Wojewódzki im. kard. Stefana Wyszyńskiego w Łomży decyzją ministerstwa zdrowia od poniedziałku ma funkcjonować jako szpital zakaźny, do którego mogą być kierowani pacjenci z podejrzeniem koronawirusa. Mimo apelów władz miasta oraz lokalnych polityków, decyzja rządu nie została zmieniona. W weekend budynek opuścili dotychczasowi pacjenci: ci, których stan zdrowia na to pozwalał, wrócili do domów. Inni chorzy zostali przewiezieni do szpitali w Kolnie, Grajewie i Zambrowie.

W opinii lekarzy placówka nie jest przygotowana na przyjęcie pacjentów z podejrzeniem lub stwierdzonym już zakażeniem koronawirusem. Jak podaje "Gazeta Wyborcza" przed szpitalem i w okolicy zaparkowano dziesiątki aut z tabliczkami "Oddajcie nam szpital!". Domagają się tego pacjenci, ale też pracownicy szpitala, zauważając, że w ten sposób mieszkańcy Łomży w województwie podlaskim zostali pozbawieni podstawowej opieki medycznej.

Zobacz wideo Koronawirus uderza w gospodarkę. Jak odpowie rząd?

Plan przekształcenia ostro skomentowała Bernadetta Krynicka, była posłanka PiS, obecnie kierowniczka działu kontraktowania i nadzoru świadczeń w łomżyńskiej placówce. - Jeżeli szpital jest nieprzygotowany, nie ma sprzętu ochrony indywidualnej, nie ma respiratorów, pomp, aparatów do mierzenia ciśnienia w takiej ilości, w jakiej powinna być wyposażona sala, gdzie chory leży - stwierdziła Krynicka w nagraniu, które opublikowała na Facebooku. - Mam nadzieję, że tego zakaźnego nie będzie, bo ten szpital się nie podźwignie. Zakładamy, że ta sytuacja będzie trwała kilka miesięcy, część personelu odejdzie na emerytury, nie zbierzemy ekipy, żeby ten szpital pociągnąć - dodała.

Dyrektorka szpitala w Łomży składa rezygnację

W poniedziałek dotychczasowa p.o. dyrektora szpitala w Łomży zrezygnowała z dalszego kierowania placówką. "Złożyłam rezygnację z funkcji pełnienia obowiązków dyrektora naczelnego Szpitala Wojewódzkiego w Łomży. Nie dostałam środków ochrony indywidualnej dla pracowników szpitala wytypowanego do przekształcenia w szpital zakaźny do leczenia koronawirusa. Nie będę brać odpowiedzialności za narażenie moich pracowników na zarażenia, w sytuacji braku zabezpieczeń dla nich oraz nieprzygotowania szpitala na przekształcenie. Jesteśmy nieprzygotowani!" - mówiła w poniedziałek dziennikowi "Rzeczpospolita" Joanna Chilińska.

Chilińską zastąpił właśnie Jacek Roleder, który do niedawna zarządzał Szpitalem Ogólnym w Wysokiem Mazowieckiem. Wkrótce ma zostać rozpisany konkurs, który wyłoni dyrektora Szpitala Wojewódzkiego w Łomży.

"Cały kraj będzie zabezpieczał mieszkańców Łomży"

Poniedziałkowe spotkanie nowego dyrektora łomżyńskiego szpitala z personelem i mieszkańcami miało bardzo burzliwy przebieg, o czym świadczy nagranie zamieszczone na Twitterze przez dziennikarza RMF FM Piotra Bułakowskiego. 

- Z tego co się dowiedziałem, na dziś szpital nie jest gotowy do realizowania powierzonych mu obowiązków. Jednak nie można mówić, że sytuacja nie ulegnie zmianie. Jadąc z Białegostoku do Łomży odebrałem kilka telefonów z różnych instytucji - od prezesa NFZ po wojewodę - i zapewniono mnie, że będą środki i będą pieniądze na te środki - twierdził Roleder.

- Panie dyrektorze, porozmawiajmy lepiej o zabezpieczeniu 110 tysięcy mieszkańców Łomży! - słychać było z sali.

- Nie będę o tym rozmawiał, ponieważ nie jesteśmy wyspą, tylko jesteśmy całym krajem. I cały kraj będzie zabezpieczał mieszkańców Łomży - odpowiedział nowy dyrektor łomżyńskiego szpitala.

- Panie dyrektorze, mam syna, który niedawno przechodził krztusiec. I co mam z nim teraz zrobić? Powie mi pan, gdzie mam z nim jechać? - pytał jeden z uczestników spotkania. 

Więcej o: